AïOLI Cantine Bar Café Deli

11 grudnia 2012
AïOLI Cantine Bar Café Deli

W ostatnią niedzielę wraz z J. (który zresztą za jakiś czas zadebiutuje na łamach bloga) odwiedziłam AïOLI Cantine Bar Café Deli przy ul. Świętokrzyskiej 18 (na rogu z ul. Jasną). Miejsce to otworzyło swe wrota przed klientami około 3 tygodnie temu, a już zdążyło podbić serce niejednego Warszawiaka.

Nie mam w zwyczaju odwiedzać nowych miejsc dzień, czy dwa po otwarciu, bo lubię jak obsługa się trochę „otrzaska” z kartą i klientami. Tym razem jednak nie czekałam z wizytą zbyt długo, bo byłam niesłychanie ciekawa tego miejsca. Przed odwiedzinami naczytałam się zarówno komentarzy pozytywnych, jak i niemal skrajnie negatywnych. Jednak starałam się, by ani jedne, ani drugie nie przysłoniły mi spotkania z dawno niewidzianym Przyjacielem.

AïOLI Cantine Bar Café Deli

Kiedyś w miejscu Aioli mieściła się pizzeria San Marzano, więc trzy przestronne witryny mogą wydać się niektórym znajome.

Wnętrze urządzono w sposób nowoczesny, w stylu rodem z prawdziwego loftu. Mimo, że w lokalu nie ma tynków, to widać, że ten zabieg wcale nie był poczyniony celem zaoszczędzenia na wystroju. Zdecydowanie właściciele nie żałowali pieniędzy na żaden element wykończeniowy.

AïOLI Cantine Bar Café Deli
W lokalu, jakżeby inaczej, menu wypisane jest kredą na tablicach poprzyczepianych do ogołoconych z tynku kolumn.
AïOLI Cantine Bar Café Deli

AïOLI Cantine Bar Café Deli można zasadniczo podzielić na dwie części – od frontu i tę schowaną za barem.

AïOLI Cantine Bar Café Deli

Za nieczynną jeszcze częścią barową (bar z alkoholem czynny będzie od środy – 12 grudnia) znajduje się tzw. common table, który znamy już z wielu innych miejsc, ale jak widać nadal cieszy się zainteresowaniem kolejnych restauratorów, którzy wykorzystują ten element u siebie.

AïOLI Cantine Bar Café Deli
W większej części „od ulicy” można usiąść zarówno przy wysokich stolikach ze stołkami barowymi, jak i przy bardziej wygodnych, niższych stołach ustawionych w rzędzie przy wygodnej kanapie.
AïOLI Cantine Bar Café Deli

Jako, że w okolicach obiadu nie było zbyt dużo gości, wybór miejsc był spory i zdecydowaliśmy się na miejsce właśnie na kanapie.

AïOLI Cantine Bar Café Deli
Świąteczne dekoracje ustawione na stołach

Na rozgrzanie zamówiliśmy herbatę (7,50 zł) i colę (5 zł za butelkę 200 ml).

AïOLI Cantine Bar Café Deli

Następnie zabraliśmy się za studiowanie menu, w którym królują sandwiche, sałatki (od 20 do 35 zł), burgery (od 24 do 34 zł), pasy (od 20 do 40 zł) i pizze (od 20 do 30 zł).

AïOLI Cantine Bar Café Deli

Druga strona karty (w dużej mierze z alkoholami) była jeszcze niedostępna w niedzielę.

AïOLI Cantine Bar Café Deli

Będąc tu po raz pierwszy postanowiliśmy poprosić o radę miłą panią kelnerkę, by doradziła nam czego w pierwszej kolejności powinniśmy spróbować. Padło na burgery. Niestety przy zamawianiu nie zapytała się nas jak bardzo lubimy wysmażone…

Po około 20 minutach wróciła z 2 wielkimi deskami, na których stał burger z miseczką z sosem aioli, doniczka z domowymi frytkami, a także sałatka szpinakowa z pęczakiem podana w… słoiku!

AïOLI Cantine Bar Café Deli

J. zamówił burgera Mango Turkey (24,90 zł) – mięso było smaczne, aczkolwiek jak na indyka przystało trochę suche. Niestety nie wyczułam w burgerze nuty mango, co nie zmienia faktu, że był dobry i pięknie podany, ale na kolana nie powalał.

AïOLI Cantine Bar Café Deli

Za to dodatki były jak z bajki – pyszne i apetycznie podane.

AïOLI Cantine Bar Café Deli

Mój burger – klasyczny Aioli (26,90 zł) był serwowany ze standardowymi dodatkami: sos, frytki i sałatka. Osobom mającym problemy z czosnkiem zdecydowanie nie polecam firmowego sosu aioli, ale wszyscy inni będą nim zachwyceni, bo ma świetną konsystencję i można w nim maczać frytki, jak i dodać go do kanapki.

AïOLI Cantine Bar Café Deli

W kanapce Aioli ukryty jest ogromny kawałek wołowiny, a także mnóstwo rukoli, roszponki i botwinki, a także plasterki ogórka i sera. W wersji podstawowej jest jeszcze czerwona cebula, z której ja zrezygnowałam. Bułka jest smacznie przypieczona, choć nasze w momencie gdy do nas dotarły były ledwo ciepłe. Jedząc tego burgera jednak z małym rozrzewnieniem wspominałam kanapki w Lokalu Bistro, które jak dla mnie nadal są niedoścignionym wzorem.

Oczywiście nie dałam rady zjeść całej kanapki, choć była bardzo smaczna, a ja byłam bez śniadania. Cały zestaw to jednak było coś zdecydowanie ponad moje siły 🙂 Dodatkowa trudność leżała nie tylko w ilości, ale także w sposobie jedzenia burgera – to kolejny z burgerów, którego raczej buzią się nie obejmie, więc trzeba korzystać z noża i widelca.

AïOLI Cantine Bar Café Deli

Na deser (nie ma ich w karcie) były do wyboru 3 musy podawane w słoiczkach jak do sałatki, ale jednak żadne z nas nie miało na nie ochoty i skończyło się na podwójnym espresso podanym ze szklaneczką wody (8,50 zł).

AïOLI Cantine Bar Café Deli

Oboje ogólnie rzecz ujmując byliśmy zadowoleni z wizyty. Obsługa była miła i sprawna. Myślę, że jeszcze niejeden raz tu wrócę, by spróbować makaronów oraz pizzy, która prezentuje się absolutnie obłędnie (aż nie mogłam się pohamować, by nie zaglądać innym gościom w talerz).

Wychodząc z Aioli można zaopatrzyć się jeszcze w artykuły delikatesowe – póki co są to ekologiczne napoje, konfitury oraz trochę bakalii.

AïOLI Cantine Bar Café Deli

Do kupienia jest też ładnie wyeksponowane świeże pieczywo wypiekane na miejscu w otwartej kuchni, w której można podglądać pracę kucharzy, a nawet usiąść przy barze i uciąć sobie z nimi pogawędkę.

Pierwszą wizytę uznaję za udaną, przy kolejnej wypróbuję z ogromną przyjemnością inne dania. Cieszę się, że będzie można je skonsumować w towarzystwie wina, co z pewnością doda pozytywnego kolorytu następnym wizytom.

Udanego dnia!
E.

P.S. Gdybyście mieli ochotę na burgery w wersji domowej, to przepis na nie znajdziecie we wpisie „Domowe burgery„.



AKTUALIZACJA:

Po kilku wizytach w Aioli zmieniam zdanie o tym miejscu. Raz mylą się przy zamówieniu, innym razem kanapka bez sosu czosnkowego zostaje mi podana wraz z nim i trzeba czekać na jej wymianę.

Najbardziej jednak zirytowała mnie sytuacje, kiedy dla zagranicznych gości, którzy chcieli odwiedzić to miejsce, dokonałam rezerwacji na 2 tygodnie przed wizytą. Po przyjściu okazało się, że stolik przeze mnie zarezerwowany jest zajęty przez kogoś innego, kto podobno, tak jak ja, zabukował go 2 tygodnie wcześniej. Dodam, że dnia poprzedzającego wizytę dzwoniłam do Aioli w celu potwierdzenia rezerwacji. Powiem krótko: żenada!

Od menedżera dostaliśmy propozycję zajęcia miejsc na środku common table lub, jako alternatywę, „ciurkiem” przy barze, co dla grupy 4 osób, które chcą w spokoju porozmawiać wydało się dosyć kuriozalne. Wyszliśmy.


Po tej sytuacji moja noga więcej tam nie postanie.

AïOLI Cantine Bar Café Deli
Podobne wpisy

Komentarze

15 odpowiedzi na “AïOLI Cantine Bar Café Deli”

  1. Anonimowy pisze:

    Ciesze sie, ze moge zostawic dzis pierwszy post. Obawiam sie, ze moj debiut na blogu moze zostawic niezatarte wrazenie, wiec dobrze, ze czytelnicy zostali ostrzezeni 🙂

    J.

  2. "Mango Turkey(…) Niestety wyczułam w burgerze nuty mango, co nie zmienia faktu, że był dobry" – Wyczułaś czy NIE wyczułaś? 🙂 A reszta fajnie napisanie, żałuję, że jeszcze nie byłem, ale nadrobię przy najbliższej okazji 🙂 Pozdrawiam

  3. black dresses pisze:

    Ja się tam wpakowałam jeszcze przez Tobą. Od wejścia radośnie podskakiwałam, bo totalnie lubię ten moment kiedy wchodzę do nowej knajpy z włoskim jedzeniem. Obsługa jak na początek to w miarę ogarnia. Pizza ma przepyszne ciasto(o czym czosnku już nie napiszę setny raz). Niestety jak ją kończyłam to już była zimna, a jem bardzo szybki 😉 Więc mogliby ją podawać trochę cieplejszą. Deser przepyszny – słodki strasznie, ale dałam radę. Świetny pomysł z podawaniem go w słoiku. I chyba się skuszę i przejdę na tego burgera w wersji wegetariańskiej tylko po to żeby dostać frytki w doniczce 😉

  4. Ajka pisze:

    Sos aioli po raz pierwszy jadłam w tym roku na Majorce i miałam wrażenie, że jest on w ogóle podstawą ich menu 😉 Nigdy nie zapomnę smaku pieczonych ziemniaków z ziołami, pod kołderką z sosu pomidorowego, podanych z domowym, mega czosnkowym aioli 🙂 mmmmmmm 🙂

  5. MartynCia ^^ pisze:

    Edith, ależ Ty perełki znajdujesz w tej Warszawie, czemu we Wrocławiu nie ma takich knajpek 😉

    • hah ja myślę że są, tylko Edith tam trzeba wysłać na zwiady:)))

    • Madame Edith pisze:

      Karolino,

      we Wrocławiu byłam w wakacje i niestety, ale moja wizyta w nastu miejscach nie skończyła się zbyt dobrze, choć kilka interesujących lokali znalazłam. Ale jak się potem okazało odwiedziłam i tak nie te, co potrzeba, więc muszę pojechać ponownie, by odwiedzić te właściwe 🙂

      Z pozdrowieniami,
      E.

  6. Marta pisze:

    Ale mi narobiłaś ochoty na takiego burgera! Chętnie bym teraz takiego spałaszowała i jestem przekonana, że dałabym radę całemu;)

  7. Uwielbiam takie eksperymenty hamburgerowe. Mój małżon szanowny robi domowe ze składem: mięso wołowe, rukola, gruszka, ogórek kiszony, sos z gorgonzoli. Podane w razowej bułce. Rozmiary podobne jak te powyżej, nie da rady na raz ugryźć. Pycha!!

    pozdrawiam i zapraszam do mnie // k

  8. Ajka pisze:

    Madame E. Twój poranny wpiś był dla mnie inspiracją do nowego wpisu u mnie, o jedzeniu na Majorce http://cale-zycie-w-podrozy.blogspot.com/2012/12/328-zaczeo-sie-od-aioli.html Dzięki! 🙂

  9. dybka pisze:

    Edith, własnie głodna wróciłam z ćwiczeń, a tu takie kanapki!!!!! Idę zrobić sobie też kanapkę, mimo, że już późno. W tutejszych knajpach czy restauracjach też królują tablice i kreda, od wielu lat, ale nie ze wzgędu na modę, tylko na to, że mając taką tablicę kolejne inwestycje to mokra szmatka i kreda – a wiadomo jacy rozrzutni są Holendrzy 😀 Pozdrowienia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram