fbpx

Bakalarska – 4 ulubione adresy

2 kwietnia 2024
bakalarska

Bakalarska, czyli azjatyckie centrum stolicy. Znajdziecie tu bazar, mnóstwo salonów manicure, fryzjerskich, ale jest też zagłębie restauracji, czyli Asian Town Bakalarska. I to właśnie dla nich przyjeżdża tu większość miłośników azjatyckiego jedzenia. Lokale mają często menu ogólnodostępne i takie bardziej „spod lady” dla wtajemniczonych i tych, którzy są bardziej zaznajomieni z mniej oczywistymi potrawami.

Samo targowisko funkcjonuje pod adresem Bakalarska 11 jod czasów zamknięcia Jarmarku Europa na koronie Stadionu Dziesięciolecia. Część gastronomiczna została otwarta z wielką pompą w 2020 roku w czasie pandemii. Wygląda trochę jak „food court” w galeriach handlowych, choć nie jest tak nowoczesny. Kilka lokali ma jednak duże sale, w których można jeść i z części wspólnej wcale nie trzeba korzystać.

Podaję Wam moje cztery ulubione adresy na azjatyckie jedzenie i składniki.

Sklep spożywczy AZJA MARKET

(wejście wprost od Bakalarskiej)

Znajdziecie tu owoce, warzywa, jak i mnóstwo azjatyckich składników, a nawet naczynia czy kuchenne akcesoria. Wybór jest ogromny i zawsze wychodzą stąd z różnymi ciekawostkami. Raz trafiam dobrze, innym razem zaliczam niezłą wtopę, ale przynajmniej jest zabawa i moja ciekawość zostaje zaspokojona. Nie zawsze wszystko to, co dobrze wygląda, także dobrze smakuje 😉 Zawsze kupuję tu ogromne pęczki kolendry, pyszne limonki, liczi, imbir czy kurkumę, a także różne rodzaje ryżu, mleczka czy śmietanki kokosowej, azjatyckie sosy, a czasami nawet i słodkości.

China HotPot & Grill

(wejście wprost od Bakalarskiej)

Ach, co to jest za lokal! Obowiązuje stała opłata od osoby (125 zł), ale jedzenie jest nielimitowane. Kociołki wypełnione różnymi bulionami i składniki do gotowania zamawia się z pokaźnej karty. Zarówno osoby na diecie wegetariańskiej, jak i mięsożercy nie wyjdą zawiedzeni. Na początku wybieracie rodzaje bulionów. Na stole zmieszczą się nawet trzy lub cztery różne. Potem dobieracie talerzyki ze składnikami. Na wstępie obsługa sugeruje, by wybrać ok. 5 talerzyków na dwie osoby. Po zjedzeniu można zamawiać kolejne i testować dalej.

Zamówicie tu np. talerzyk z tofu w kilku odsłonach, talerzyk z kluskami i makaronami, wiele rodzajów cieniutko krojonego mięsa, są też podroby, jak i warzywa. Do tego desery, sosy, które można dowolnie komponować. Gdy przyszliśmy tu po raz pierwszy wyszliśmy zachwyceni, choć zupełnie nie byliśmy przygotowani na taką ucztę. Tu jest tak wiele składników, których chciałoby się popróbować, że lepiej przyjść z naprawdę pustym żołądkiem. Jedyne, co nie jest wliczone w cenę to napoje. Dzbanek herbaty kosztuje 16 zł.

Drugi lokal tych samych właścicieli, o podobnej nazwie i w podobnym zamyśle to China HotPot & Grill. Znajdziecie go przy Pańskiej 100.

Eat My

(wejście wprost od Bakalarskiej)

Jeden z najbardziej popularnych lokali, przez co jest zwykle wypełniony do ostatniego stolika. Karta jest w miarę krótka, a wszystko świeże, robione na naszych oczach w kuchni na wyciągnięcie ręki. Hitem jest „cheeziii ramen” za 38 zł (na poniższym zdjęciu), czyli makaron ramen z sosem serowym podawany z chrupiącym kurczakiem/ smażoną wołowiną/tofu i panierowanym bakłażanem z kluskami ryżowe teokbokki, ogórkiem, rzodkiewką, wodorostami, tykwą i kiełkami. Mocno serowe i lekko pikantne danie, idealne na pierwszą wizytę tutaj.

Zjecie tu też kilka rodzajów ramenu z bulionami, sajgonki, makarony np. udon z sosem i warzywami i krewetkami/kurczakiem/tofu. Co pewien czas jest nowa karta i nowe, sezonowe propozycje. Można powiedzieć, że taki przekrój azjatyckich klasyków i zupełnie nowe dania bazujące na azjatyckich składnikach. Wszystko, czego tu próbowaliśmy było super. Ceny są przystępne – do 40 zł za danie główne. Mają też świetną lemoniadę z markują – zawsze ją zamawiam.

Bánh mì 3T

(wejście wprost od Borsuczej lub przez food court)

Lokal łączący kawiarnię z przeróżnymi herbatami i wietnamskimi kawami z barem z bagietkami. Napoje mają tu fantastyczne, często bardziej przypominają desery niż same napoje. Warto dopytać, ile cukru jest dodawane do każdej porcji, jeśli nie lubicie bardzo słodkich kaw czy herbat. Bánh mì też są bardzo smaczne, choć w moim odczuciu delikatnie ustępują moim ulubionym z Viet’s Baguette z Puławskiej. Są za to ładniej podane w koszyczku i od razu przekrojone na pół, dzięki czemu łatwiej się nimi dzielić.

Macie swoje ulubione miejsca lub dania na Bakalarskiej?

Do przeczytania!

E.

Jak oceniasz ten wpis?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 4.6 / 5. Liczba głosów: 10

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Podobne wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
,
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram