Bazar Kocha

28 marca 2015
Bazar Kocha
Bazar Kocha to jeden z nowszych lokali na Mokotowskiej. Od grudniowego otwarcia minęło już trochę czasu i skuszeni pozytywnymi opiniami postanowiliśmy wraz z Monsieur wybrać się tam na wczesny sobotni obiad. Restauracja usytuowana jest obok Między Ustami oraz niemal naprzeciw Mimino Caucasian Bistro, nie tak daleko znajduje się cieszący się niesłabnącą popularnością Przegryź, a także kociołki Shabu Shabu. Konkurencja jest silna. Czy Bazar Kocha na jej tle czymś się wyróżnia? Zdecydowanie, zobaczcie sami!


Po pierwsze: neon. W tej części miasta, nieopodal MDM’u, neony to wręcz instytucja. Ten z Bazaru jest zielony i elegancko wpisuje się w elewację kamienicy.

Bazar Kocha
Bazar Kocha

Po drugie: stoisko z ciastami jest wręcz onieśmielające. Znajduje się przy samym wejściu, więc mami gości, którzy ledwo przestąpili próg. Stylizacja jest bardzo naturalna i domowa: deski, wielkie szklane patery z pokrywami oraz słoje i słoiki, w których ukrywają się ciasteczka, smarowidła i ciasta na wynos. Z góry zwisają gałązki i świetlne kule. Odlot!

Bazar Kocha
Bazar Kocha

Po trzecie: wystrój. Nienachalny, luźny, kolorowy, ale jednocześnie spokojny i zrównoważony. Dominuje drewno i metalowe, jakże modne od kilku lat, obdrapane krzesła.

Bazar Kocha

Sala dzieli się na kilka mniejszych obszarów za pomocą kolumn, poustawianych regałów i drzwi zrobionych ze zbrojonego szkła.

Bazar Kocha

 

Bazar Kocha

Na regałach z zabawnymi osłonami słonecznymi, nawiązujących do tych z owocowo-warzywnych bazarów, poustawiane są przetwory, przy których czytamy np.: „ten rabarbar podajemy na śniadanie razem z tostem francuskim”.

Bazar Kocha

 

Bazar Kocha

Skoro napisałam już o zaletach zauważalnych na pierwszy rzut oka, przejdźmy do menu. Karta jest w sam raz, mieści się na dwóch stronach (poza deserami, które nie są w niej opisane), co gwarantuje doskonałą jakość dań.

Bazar Kocha

Jako, że byliśmy po dość późnym, weekendowym śniadaniu, zdecydowaliśmy się na zamówienie zup. Monsieur tradycyjnie postawił na rosół z dodatkami (14 zł), a ja zamówiłam Tom Kha Kai (21 zł), czyli rześką zupę z mlekiem kokosowym.

Bazar Kocha

Po 20 minutach (!) od zamówienia na naszym stole pojawiło się „czekadełko” w postaci koszyka pieczywa i solonego masła. Chleb z czarnuszką był znakomity, a bułeczki chrupiące i bardzo świeże.

Bazar Kocha

Po kolejnych kilku minutach dostaliśmy zupy, które podawane są w małych ceramicznych kociołkach z przykrywką poustawianych na drewnianych deskach.

Tom Kha Kai była świeża dzięki trawie cytrynowej, ale też lekko pikantna – dokładnie tak jak lubię. Miłośnicy kuchni azjatyckiej nie będą zawiedzeni – w środku znalazły się bowiem także dwie spore krewetki i kilka kawałków kurczaka. Ta propozycja była na tyle sycąca, że prawdę mówiąc nie zostawiała dużego pola manewru w kwestii drugiego dania.

Bazar Kocha

Deska M. została dodatkowo wzbogacona o trzy mniejsze garnuszki z dodatkami: jajkiem ugotowanym na półtwardo, kładzionymi kluseczkami i skrzydełkami (można było wybrać alternatywnie szpinak lub pieczarki).

Wywar miał głęboki smak i został dobrze doprawiony. Dodatki sprawiły, że nie był to zwykły rosół z kluskami, jaki przeważnie jest podawany. To rosół z małym twistem i dzięki jajku ukłon w kierunku ramenu, który oboje bardzo lubimy.

Bazar Kocha

Jako, że byliśmy już pełni po pierwszym daniu, zdecydowaliśmy się tylko na małą kontynuację i zamówiliśmy jedno wspólne drugie danie na spróbowanie. Nasz wybór pasł na ravioli z dynią (29 zł).

Bazar Kocha

Porcja, jak dla dwóch już najedzonych osób, okazała się spora. Pierożki były bardzo delikatne, miały cienkie ciasto i nadzienie o konsystencji musu. Intensywny wędzony kozi ser (Łomnicki) świetnie zagrał z mało wyrazistą dynią. Kiełki także dodały ostrego smaku. Była to bardzo udana kompozycja skropiona sporą ilością oliwy, którą także dodatkowo podano do tego dania.

Bazar Kocha

Deseru, mimo tego, że przy wejściu stałam i podziwiałam witrynę wypytując się o każde poszczególne ciastka, tym razem nie było. Zadowoliłam się smaczną latte macchiato o orzechowym posmaku (12 zł).

Bazar Kocha

Bazar Kocha – dla kogo?

Dla każdego kto lubi jasne wnętrza, utrzymane w naturalnej stylistyce. Stoliki są poustawiane dość ciasno, a na środku stoi wspólny stół, więc nie jest to raczej miejsce na bardzo romantyczną kolację, ale na spotkanie w większym gronie znajomych już jak najbardziej.
Jedzenie jest bardzo smaczne, proste, ale z ciekawymi dodatkami – odnajdą się tu fani zarówno kuchni polskiej, francuskiej, jak i azjatyckiej. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Bazar Kocha

Bazar Kocha – podsumowanie:

To bardzo przyjemny lokal na poranne śniadanie, obiad, czy spotkanie w gronie przyjaciół. Może być to także przystanek na trasie z Placu Trzech Krzyży do Placu Zbawiciela na dobrą kawę i ciasto. Tego ostatniego z pewnością tu nie zabraknie, a wręcz przeciwnie: wielość rodzajów może przyprawić o ból głowy!
Jedyny minus to obsługa i długi czas oczekiwania na zamówienie pomimo tego, że sala była zapełniona najwyżej w połowie. Widać, że kelnerzy i kelnerki (ubrani w fajne kraciaste koszule) jeszcze się gubią i zapominają o klientach. Nie można im jednak odmówić tego, że są mili i bardzo uprzejmi.
Z całą pewnością tu wrócę na kaczkę, której jestem bardzo ciekawa, jak i na desery.
Tak, na coś słodkiego wrócę tu bez dwóch zdań i to nie jeden raz!
Do kolejnego przeczytania,
E.
Bazar Kocha
Podobne wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram