Bombaj Masala – sprawdzony adres z kuchnią indyjską

8 marca 2018

bombaj masala

Bombaj Masala to lokal, który istnieje już od wielu lat i mam wrażenie, że cieszy się niesłabnącą popularnością. Większość z Was pewnie zna restaurację niedaleko Ronda ONZ. Pracownicy Mordoru z kolei na bank kojarzą ich drugą filię. Bez względu na to, do której restauracji traficie, na wejściu przywita Was Ganeśa – indyjski bóg o czterech rękach z głową słonia. 

Menu w Bombaj Masala nie różni się specjalnie od innych hinduskich lokali w mieście – jest przepastne i składa się z ponad stu pozycji. Ale, co warte podkreślenia, trudno trafić tu źle. Kartę wyraźnie podzielono na część dla wegetarian i mięsożerców. Ponadto można zamawiać sety dla 2, 3 czy 4 osób, które składają się z przystawek, dań głównych i deserów. Podczas ostatniej wizyty zdecydowaliśmy się właśnie na to rozwiązanie (mięsny zestaw dla 2 osób za 139 zł). Podkreślamy jednak, że zestaw dla 2 osób spokojnie starczy dla 3 głodnych dorosłych.

Wystrój w moim odczuciu jest jednym z najładniejszych w mieście w kontekście indyjskich lokali. Bo powiedzmy sobie szczerze: hinduskie restauracje są urządzone często w sposób dość specyficzny. Standardem są skajowe kanapy, przaśne tapety, żyrandole w stylu glamour z milionem szkiełek i przedziwne dekoracje rodem z bollywoodzkich filmów. Nie znam ani jednego miejsca, który mogłabym powiedzieć, że byłby elegancki. W Bombaj Masala wystrój nie odbiega jakoś znacząco od tych standardów, ale jednak jest ciut lepiej i ogólne wrażenie jest znacznie bardziej pozytywne.

Naszą ostatnią wizytę zaczęliśmy od placków z mąki grochowej z kuminem podanych z sosem z kolendrą i miętą, sosem tamaryndowo-daktylowym oraz z marynowaną cebulką. To swego rodzaju czekadełko, które otrzymuje się od razu po złożeniu zamówienia. Placki są cudnie chrupiące, trzaskają, w palcach, lekko się kruszą. Fajnie pasują do nich delikatne sosy – jeden bardziej słodki, drugi delikatnie miętowy, bardzo odświeżający.

W skład przystawek w naszym zestawie wchodziły pierożki samosa, czyli smażone pierogi nadziewane ziemniakami i groszkiem, malai kebab – kawałki piersi z kurczaka marynowane w paście z orzechów nerkowca przygotowywane w piecu tandoor, chicken lollipops – skrzydełka kurczaka w ostrym cieście oraz raita – jogurt z siekanymi świeżymi warzywami. Już po tym zestawie byliśmy pełni. Pierożki samosa zamawiam zawsze i wszędzie – to jedna z moich ulubionych przekąsek. Te z Bombaj Masala są spore, ale zdecydowanie łagodne, choć oznaczenie w karcie wskazuje, że są robione na ostro. Ważne, że są lekkie i nie czuć, że są smażone na tłuszczu. Kawałki kurczaka w sosie z nerkowców są wilgotne w środku, ale lekko przypieczone na zewnątrz. Oprócz raity dobrze do nich pasują dwa sosy, jakie dostaje się do placków grochowych. Jedynie skrzydełka z kurczaka są faktycznie w miarę pikantne. Generalnie wszystkie przystawki są godne polecenia.

Kiedy na nasz stół wjechały dania główne: Chicken Tikka Masala – kurczak z pieca tandoor w ostrym sosie pomidorowym, specjalność restauracji – „Mutton Bombaj Masala”, czyli jagnięcina w sosie kokosowym z liśćmi curry, gotowany ryż basmati i chlebki indyjskie pieczone w piecu tandoor, oboje aż wstrzymaliśmy oddech. Porcje były klasyczne, ani trochę mniejsze! A warto wiedzieć, że karmią tu solidnie. Po obfitych i ciężkich przystawkach składających się głównie z mięsa, dań głównych dosłownie spróbowaliśmy i zabraliśmy je po prostu na wynos.

Kurczak Tikka Masala to klasyka kuchni indyjskiej i jedno z moich ulubionych dań ze względu na wyrazisty i ostry smak. Warto go spróbować mając na podorędziu łagodniejsze danie.

Dlatego też drugie danie główne to właśnie łagodna jagnięcina z wyczuwalną nutą kolendry i liści curry. Oba dania są niezwykle przyjemne. Zwłaszcza jedzone naprzemiennie prezentują szeroką paletę indyjskich przypraw, smaków i aromatów.

Doskonałe w Bombaj Masala są też chlebki – w zestawie dostaje się po jednym każdego rodzaju: zwykły, z masłem, z czosnkiem oraz z kolendrą.

Kuchnię indyjską uwielbiam też za ryż basmati, który zawsze ugotowany jest perfekcyjnie – każde ziarenko jest osobno, nic się nie klei.

Do zestawu zamówiliśmy oczywiście mango lassi (12 zł) oraz salty lassi (9 zł), które w smaku nieco przypomina ayran doprawiony dodatkową porcją ziół.

Na szczęście desery w zestawie były malutkie. Otrzymaliśmy deser z kaszy manny z curry oraz pączka w syropie kardamonowym. Pączek był słodziutki i cały przesiąknięty słodkim syropem. Deser z kaszy za to był bardzo wytrawny i czuć było w nim wyraziste curry. Ciekawa odmiana od europejskich deserów.

Bombaj Masala – podsumowanie:

Jeśli tak jak ja znacie Bombaj Masala głównie z zestawów obiadowych zamawianych do biura, to gorąco Was namawiam do wybrania się i odwiedzenia tego lokalu osobiście. Myślę, że to adres – pewniak niezależnie od lokalizacji. Nie wiem czy to najlepsza indyjska restauracja w mieście, ale z pewnością jedna z tych, które działają z sukcesem od lat. Takie miejsca mogę polecać z czystym sumieniem.

Do przeczytania!

E.

Rachunek

 

Podobne wpisy

Komentarze

2 odpowiedzi na “Bombaj Masala – sprawdzony adres z kuchnią indyjską”

  1. Urszula napisał(a):

    Te „paczki” to gulab jamun.

  2. Hania napisał(a):

    Bombaj Masala to restauracja, do której nigdy więcej nie wrócę. Pomijając płytki smak potraw, przygotowanych pod polskie gusta, tj. z małą ilością tradycyjnych przypraw, obsługa tego miejsca jest niezwykle nieuprzejma. Po zapłaceniu rachunku kierownik sali zapytał nas, jak nam smakowało. Zgłosiliśmy swoje zastrzeżenia w grzeczny sposób. W odpowiedzi spotkał nas mało uprzejmy komentarz, że najwyraźniej w Indiach nigdy nie byliśmy. Kpiny z gości. Żenująca sytuacja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Bombaj Masala
Moja ocena [1]: 4.5
Rodzaj kuchni: indyjska
Przedział‚ cenowy: do 50 zł
Marynarska 21, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram