Café Sacher

8 maja 2012

Wiedeń to absolutnie wspaniałe miasto, z którym kojarzy się bardzo, według mnie aż za bardzo Sachertorte, czyli Tort Sachera. Tzw. „Original Sacher-Torte” podawany jest wyłącznie w Café Sacher w Hotelu Sacher w Wiedniu, jak i Salzburgu.
Jak się ma trochę szczęścia, to na stolik w tej kawiarni trzeba czekać tylko chwilę, choć podobno zwykle, szczególnie w sezonie turystycznym, pod wejściem kłębi się tłum.

Niestety pierwsza niemiła niespodzianka spotyka nas już w szatni: od pozostawiania każdej sztuki odzieży wierzchniej płaci się 1 Euro, przy czym szatnia jest obowiązkowa i w płaszczu nikt nas do sali nie wpuści. Nigdzie indziej w Wiedniu się z czymś takim nie spotkałam (aktualizacja: w sezonie jesiennym płatne szatnie obowiązują również w muzeach i innych kawiarniach np. Cafe Landtmann – w tej ostatniej szatnia nie jest jednak obowiązkowa), a już z pewnością nie spodziewałabym się takiego podejścia po kawiarni, gdzie za ciastko z kawą płaci się ok. 10 Euro.

W kawiarni są dwie sale. W każdej po 10 niewielkich stolików, na dwie, cztery lub pięć osób. Do tego dochodzi kilka stolików na zewnątrz, w dobudowanej do budynku przeszklonej altanie.

Jeśli jest kilka wolnych, to bez problemu możemy sobie wybrać ten, który nam się najbardziej podoba. Obsługa niczego nie nakazuje, jest bardzo sprawna i uprzejma. Za to atmosfera w kawiarni jest dosyć sztywna i nie można specjalnie luźno porozmawiać, gdyż sala jest mała i wszyscy wszystko słyszą. Jest to zdecydowany minus tego miejsca, gdyż, odniosłam wrażenie, przychodzi się tu, by potem powiedzieć, że się było, a nie po to, żeby skosztować pyszności.

Karta nie jest za bardzo rozbudowana i bardzo dobrze. Jest kilka ciast i deserów, a także wybór kilku gatunków herbat i kilku rodzajów kaw. Na środku sali stoi bufet z ciastkami, które codziennie są inne. Można je z bliska obejrzeć i poprosić kelnera o nałożenie tego, które nam się najbardziej spodoba. Bardzo fajne rozwiązanie i dokładnie wiadomo co się dostanie.

Oczywiście mój wybór padł na pozycje ze standardowej karty: tort i herbatę Sacher, Monsieur zamówił także tort i herbatę Grün Matinee.

Wszytsko jest podane bardzo elegancko. Ciasto dekorują dużą porcją bitej śmietany, a herbata jest podawana w dużych saszetkach, które wkłada się do czajniczka z wrzątkiem. Czajniczki zresztą są bardzo przemyślane: na dziubku jest dziurka, która o dziwo sprawia, że żadna kropla po nalaniu herbaty do filiżanki nie spadnie na stół! Po prostu kropla wraca przez tą dziurkę do czajnika, to absolutnie niesamowite! Nigdy się z takim rozwiązaniem nie spotkałam – bardzo przemyślane rozwiązanie.

Ale wracając do clue: tort jest smaczny, ale polewa jest strasznie słodka. Zupełnie nas nie zachwycił. Monsieur nawet nie zjadł go do końca, bo tak go zemdliła ta słodka czekolada.

Tak naprawdę to nie tort, a zwykłe ciasto. Bo jak nazwać biszkopt à la murzynek, przekrojony na pół i przełożony warstwą morelowej konfitury, posmarowany nią z zewnątrz oraz polany bardzo słodką polewą czekoladową?
Uważam to za duże nadużycie, że w Wiedniu można go spotkać na każdym kroku i jest bardzo przereklamowany. Jadłam w Austrii wiele smaczniejszych deserów, które bardziej zasługują na miano tego najpopularniejszego i najlepszego.

Ciasto ciastem, ale obie herbaty były wyśmienite.
Mieszankę Sachera (Sacher Mischung) można kupić m.in. w Polsce w austriackiej sieci sprzedającej herbatę i dodatki Demmers Teahouse. Jest to bardzo smaczny mix czarnych herbat indyjskich i chińskich z aromatem bergamotki i kwiatkami jaśminu.

Natomiast absolutnie rewelacyjna jest Grün Matinee (austriackiej firmy Althaus). Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych zielonych herbat, jakie kiedykolwiek piłam. A jako, że herbatą interesuję się od dawna i piję ją często, to mogę powiedzieć, że z „niejednej filiżanki herbatę piłam” i mam pewne porównanie 😉

Grün Matinee to japońska Sencha z delikatnym owocowym aromatem połączonym z płatkami róży, słonecznika i kwiatem chabra. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję ją spróbować, bez wahania po nią sięgnijcie.

Podsumowując: warto spróbować ciasta Sachera raz, ale przy następnej okazji wybiorę zdecydowanie co innego np. struclę z serem, która wyglądała bardzo apetycznie. Niezmienne jest jedno: zamówię ponownie herbatę Grün Matinee, bo ją pokochałam od pierwszego spróbowania.

Dobrego dnia!
E.

Zdjęcie główne pochodzi ze strony : http://salutetovienna.com/

Podobne wpisy

Komentarze

14 odpowiedzi na “Café Sacher”

  1. bartoldzik napisał(a):

    Strucla jest fajna, ale jak dla mnie tort jest niezastąpiony 🙂 Stały punkt programu to torcik i Maria Theresia Kaffee. Nie jadam dużo słodkości, nie słodzę nic, ale żeby był za słodki to nie zauważyłem 😉 Jadłem też torcik w innych cukierniach, ale nie umywa się do oryginału.
    W Wiedniu siedziałem tylko na zewnątrz, natomiast w Salzburgu byłem wewnątrz, za szatnię się nie płaciło, miejsca sporo – jednym słowem bardzo przyjemnie.
    PS. W Austrii torty czasem tak wyglądają, nie są przeładowane masami, margarynami, śmietanami – zobacz np. Linzertorte – zwykłe ciasto, ale mi bardzo smakuje 🙂
    Pozdrawiam!

    • Madame Edith napisał(a):

      Bartoldziku,

      naprawdę mnie zaskoczyłeś swoim komentarzem, bo znam wiele osób, które jadły oryginalny Sachertorte i każdy uważa, że jest bardzo słodki. Jesteś pierwszy, któremu jego słodkość nie przeszkadza:)

      Według mnie to polewa sprawia, że całość jest słodka, bo samo ciasto nie jest wcale przesłodzone. Po tym jak zjadłam oryginał i nie do końca mi odpowiadał nie próbowałam go już nigdzie indziej.

      A będąc w Salzburgu u Sachera nie byłam, bo próbowałam lokalnych smaków.

      Dziękuję Ci za ciekawy i bardzo wartościowy komentarz.

      Z pozdrowieniami,
      Edith

    • bartoldzik napisał(a):

      Nie zrozum mnie źle 🙂 Tort Sachera jak i każdy inny tort czy ciasto czekoladowe jest słodki. Ale nie jest słodszy, ani mniej słodki od innych ciast czekoladowych w tym wspomnianego murzynka 🙂
      Czekolada jest słodka (dla mnie nawet gorzka jest słodka), ale decydując się na czekoladę wiem, że się zasłodzę na trzy dni 😉
      No, ale to tylko raz czy dwa razy do roku więc sobie nie odmówię…

      Pozdrawiam.

      PS. Gorzka kawa z lekko gorzkawym likierem na pewno zmienia odbiór ciasta.

    • Madame Edith napisał(a):

      To teraz już rozumiem doskonale. Rzeczywiście, gorzka kawa może zmienić odbiór ciasta, niestety ja wzięłam herbatę. Być może to mój błąd. Następnym razem może jeszcze raz się skuszę i zaryzykuję Sachera z kawą – tak dla porównania.

      Ale strucli i tak sobie nie odpuszczę 🙂

      Pozdrawiam!

  2. dybek napisał(a):

    Pierwszy raz widzę dziurkę w dziubku! Muszę koniecznie poszukać tych herbat (szczególnie zielonej – uwielbiam), aromatyczna pyszna herbata to coś wspaniałego! Pozdrowionka

    • Madame Edith napisał(a):

      Dybko,

      jak się okazało, tę zieloną herbatę można kupić przez internet. Wystarczy wpisać Grün Matinee Althaus. Już czekam na swoją 250-gramową paczuszkę 🙂

      Pozdrawiam Cię serdecznie,
      Edith

  3. Kasia S, napisał(a):

    no cóż, pobyt "w pałacowych" wnętrzach w centrum Wiednia, musi mieć swoją cenę. Tez bym wolała taką prostą, nawet rozpadająca się struclę, niż ten gipsowy "torcik". Tak wiec dzięki twojej recenzji, nie będę udawać, że jestem Sissi, i na dobry kawałek ciasta wjadę do gasthaus-u:))
    Pozdrawiamy Tpaenda

  4. Bon Appetit! napisał(a):

    Bardzo smaczny jest Twój blog i w dodatku związany z podróżami! Bardzo mi się podoba! Zapraszam również do mnie 😉

  5. świat nieznany napisał(a):

    ej tam, tort wygląda przepięknie, nawet jeśli smakował tak sobie …
    ale zgodzicie się ze mną, że cudnie czyta się Madame Edith!?

  6. Anonimowy napisał(a):

    dla mnie ten tort byl wiekim rozczarowaniem…fama krazaca wolol tego tortu potegowala moja ciekawosc.
    pierwszy dostalam w prezencie przywieziony *umyslnym* prosto z wiednia ! po sprobowaniu myslalam ze moze jest on za stary ?
    drugi jadlam w wiedniu w cafe sachar.
    to samo uczucie…suchy polany zbyt slodka czekolada. moj nastroj uratowala wspaniala kawa i czekajace mnie kulinarno-kulturalne atrakcje wiedenskie.

    magdalena

    ps.polecam ci podczas nastepnej wizyty w wiedniu restauracje "plachuta".
    ma ona co prawda urok restauracji-fabryki (szczegolnie jesli chodzi o zabiegana obsluge) ale TAK genialnej sztuki miesa z dodatkami(swiezy chrzan tarty na malenkie wiorki z jablkiem, sos majenozowo-szczypiorkowy i ziemniaki z wody) podawanej w kociolku z bulionem jeszcze nigdzie nie jadlam.

    pozdrawiam m.

    • Madame Edith napisał(a):

      Magdaleno,

      bardzo Ci dziękuję za komentarz. Widzę, że mamy podobne spostrzeżenia co do tego ciasta 🙂 Wcale się nie dziwię, że ten, który dostałaś w prezencie był nieświeży – podobno ciasta sprzedawane na wynos w drewnianych pudełkach mogą leżeć do 3 miesięcy …

      Dziękuję za polecenie tej restauracji, nie omieszkam do niej zajrzeć przy kolejnej wizycie 🙂

      Z serdecznymi pozdrowieniami,
      Edith

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
,
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram