Fest Port Czerniakowski – bistro ze świetnym jedzeniem na randkę i … po treningu

6 kwietnia 2020
Fest Port Czerniakowski

W ramach opisywania miejsc, które odwiedziliśmy jeszcze przed narodową kwarantanną, dziś chciałabym Wam przedstawić restaurację Fest w Porcie Czerniakowskim. Królową kuchni jest tu od kilku miesięcy Agata Wojda, którą wielu z Was pewnie pamięta z Opasłego Tomu rodzeństwa Kręglickich.

Fest Port Czerniakowski – lokalizacja:

Restauracja mieści się przy klubie sportowym DeSki oferującym sale do squasha i tenisa. Monsieur swego czasu bywał tu nawet dwa razy w tygodniu, ale do Festu nigdy nie trafił. Ja z kolei bywałam w Feście na wielu spotkaniach dla mediów, za to nigdy nie grałam tu w squasha.

Przy obiekcie znajdziecie duży i bezpłatny parking, a że od ulicy Czerniakowskiej lokal dzieli kilkaset metrów i wieczorem przejście tego dystansu po wąskiej i nieoświetlonej drodze jest raczej średnio przyjemne, to rozważcie przyjazd autem lub ewentualnie taksówką.

Fest Port Czerniakowski – wystrój:

Restauracja ma przestronną i fajnie zaaranżowaną salę z kominkiem. Wystrój jest prosty i bezpretensjonalny. Z okien widać też Stadion Legii i Port Czerniakowski, w którym nocą malowniczo odbijają się miejskie światła. Dlatego miejsce to jest naprawdę super opcją także na randkę. Dookoła jest spokojnie, nie czuć zgiełku miasta, stoliki nie są poustawiane jeden na drugim. Atmosfera jest bardzo przyjemna, a obsługa doświadczona i bardzo profesjonalna.

Fest Port Czerniakowski

Fest Port Czerniakowski – menu:

Karta nie jest rozbuchana: pięć przystawek, dwie zupy, pięć dań głównych i trzy desery. Dania można zamawiać i się nimi dzielić. Trafiliśmy akurat na okres Wielkiego Postu, więc załapaliśmy się na dodatkową kartę postną i zamówiliśmy wszystkie z trzech dodatkowych pozycji. Każde jedno danie, jakie wychodzi spod ręki Agaty Wojdy to istna petarda. Serio, to jest Mistrzyni! I nic się w tym aspekcie nie zmieniło od czasu Opasłego Tomu, do którego większość gości i tak przychodziła, by spróbować jej dań.

Wybaczcie zdjęcia, ale robiłam je telefonem, gdyż nasza wizyta tu była zupełnie spontaniczna. Niestety zupełnie nie oddają urody potraw, które przyszło mi sfotografować już po zmroku i w blasku świec.

Puree z fasoli i cząbru na żytniej grzance z kiszonką z czerwonej kapusty (18 zł) ta przystawka nas totalnie zaskoczyła. Bo niby fasola – zwykła rzecz, ale na chrupiących grzankach ze słodko-kwaśną kapustą smakowała obłędnie. Może grzanki były ciut zbyt dobrze przypieczone, ale to drobiazg – jako „nosiciele” aparatów ortodontycznych jesteśmy super ostrożni i musimy uważać podwójnie na takie rzeczy.

Fest Port Czerniakowski

Pasztet z soczewicy z marynatą dyniową i jarmużem (23 zł) – kolejne doskonałe danie. O tym pasztecie marzyliśmy kilka kolejnych dni. Zwłaszcza, że świetnie dopełniał go dyniowy dżemik. Świetna rzecz, także do dzielenia się, jak to miało miejsce w naszym wydaniu. A ten jarmuż myślę, że przekonałby do siebie niejednego przeciwnika. To jedzenie potrafi naprawdę łączyć ludzi!

Fest Port Czerniakowski

Żur z rzepy z ziemniakiem chrzanowym i szarą renetą (21 zł) – mój faworyt. Powiedzieć o tej zupie, że była pyszna to jak nie powiedzieć nic. Gęsty, głęboki żur wydany został z puree o charakterystycznym chrzanowym posmakiem, który przełamywał, a jednocześnie przyjemnie współgrał ze smakiem szarej renety. Jednocześnie aromat chrzanu fajnie drapał w nozdrza. Doskonałość. Można wylizać talerz i prosić o dokładkę.

Śledź z wędzonym burakiem na placku gryczanym z gzikiem z paloną cebulą (28 zł) – to z kolei wybór Monsieur . To też inspiracja do tego, by robić takie gryczane plaski i serwować je z ultra delikatnymi śledziami w marynacie, która mi osobiście przypomina nieco śledzie po szwedzku. Kolejna genialna przystawka. Miłośnicy śledzia docenią ją z całą pewnością.

Fest Port Czerniakowski

Po tych czterech mniejszych daniach byliśmy już pełni, ale trudno wyjść bez deseru, skoro w karcie jest nasz ukochany mus chałwowy. Mus chałwowy z solonymi pistacjami i malinowo-różanym sosem (24 zł), co prawda w innym wydaniu niż w Opasłym Tomie, ale to jest samograj. Sprawdza się o każdej porze roku, wystarczy zmienić dodatki. Jedna z tych rzeczy, którą też możecie zrobić w domu, bo tu znajdziecie przepis Agaty. Ale oczywiście pójdźcie do Fest i spróbujcie oryginału – my trafiliśmy na wersję z musem malinowym, pistacjami i bezą. Genialną zresztą.

Fest Port Czerniakowski

Fest Port Czerniakowski – podsumowanie:

Większości dań, których próbowaliśmy pewnie nie będziecie mogli skosztować, gdyż pochodziły z menu postnego. Ale standardowa karta też jest ultra ciekawa i kolejnym razem z całą pewnością skupimy się na niej. Odwiedźcie to miejsce, gdy już to będzie możliwe. Agata Wojda gwarantuje kuchnię wysokich lotów, ale w przystępnych cenach. A w bonusie macie naprawdę fajną i nieoczywistą lokalizację oraz szeroki wachlarz win, jeśli nie będziecie autem, a przyjdziecie np. na obiad spacerkiem.

Smacznego!

E.

Fest Port Czerniakowski
Fest Port Czerniakowski

Podobne wpisy

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Fest Port Czerniakowski – bistro ze świetnym jedzeniem na randkę i … po treningu”

  1. Nina pisze:

    Fajne miejsce, mają dobre jedzenie, takie… nieoczywiste. Lubię też Oberżę pod Czerwonym Wieprzem z polską kuchnią. Tam z kolei mięsiwo prima sort

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Fest Port Czerniakowski
Moja ocena [1]: 5.0
Rodzaj kuchni: Polska
Przedział‚ cenowy: Do 50 zł
Port Czerniakowski, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram