Kumin – świetne miejsce z kuchnią bliskowschodnią

30 lipca 2019
kumin

Do Kuminu trafiliśmy niedawno za poleceniem naszego kolegi, który rozpływał się nad tutejszą kuchnią. Zabraliśmy naszego Małego Testera, by sprawdził czy i jemu bliskowschodnie klimaty przypadną do gustu. Okazało się, że restauracja przy Łazienkach ma sporo do zaoferowania zarówno dużym, jak i małym smakoszom.

kumin

Kumin – lokalizacja i wystrój:

Kumin Agaty Paszkowskiej mieści się przy Gagarina 33, bardzo blisko skrzyżowania z Belwederską. Miejsce od razu robi wrażenie, bo jest przestronne i duże. Lokal składa się z sali z barem przy wejściu, potem z wąskiego łącznika między kuchnią i ogródkiem oraz dużej sali na dole. Miejsc jest pod dostatkiem, a dodatkowym bonusem jest kącik zabaw w ogródku, jak i na poziomie -1. MM był nim zachwycony.

Wystrój jest bezpretensjonalny, największe wrażenie robi ogródek. Bardzo lubię kamienice na Mokotowie z takimi ukrytymi przestrzeniami. One zawsze dobrze się spisują w roli przestrzeni do posiedzenia i pojedzenia.

kumin

Niestety posiedzieliśmy w nim tylko moment, bo po chwili nadeszła ulewa i musieliśmy schować się w środku. A skoro byliśmy z MM, to wybraliśmy salę na dole, która dysponuje kącikiem dziecięcym, ale przy okazji jest raczej ciemna. Z tego też powodu zdjęcia wyszły mi bardzo średnie, ale oświetlenie nie pozwoliło na więcej.

kumin

Kumin – menu:

Menu jest dość krótkie, ale przemyślane. Znajdziecie tu dania wege, ale też i mięsne. Próbowaliśmy kilku pozycji i od razu Wam powiem, że nie zamawiajcie tyle co my, bo wyszliśmy praktycznie z dwoma daniami zabranymi na wynos. Dzięki temu mieliśmy jeszcze obiad kolejnego dnia. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że tutejsze porcje są tak solidnych rozmiarów.

Zacznijmy od mezze, czyli przystawek. Kosztują 30 zł, ale porcja jest tak wielka, że w sumie po ich zjedzeniu już moglibyśmy wziąć rachunek i wyjść z pełnymi brzuchami.

kumin

Na nasz zestaw składały się chlebki pita oraz kilka miseczek z kolorowymi pastami: super aromatyczny tabbouleh, czyli libańską sałatkę z ogromną ilością natki pietruszki, aksamitny, choć łagodny hummus, marynowanego w słodkim sosie bakłażana, chrupiące marynowane plasterki marchewki i pikantne pasty warzywne. Do tego wszystkiego marynowane papryczki oraz rzodkiew. Super kolorowe i energetyczne połączenie smaków.

Krem z soczewicy i pomidorów był także wyśmienity (15 zł). Mały Monsieur zjadł pół tego wielkiego talerza z wielkim smakiem. My dokończyliśmy jego porcję i muszę przyznać, że taka zupa także starczyłaby mi na obiad. Była sycąca i bardzo aromatyczna, choć raczej na zimę niż lato.

Nie wiedząc co nas czeka od razu zamówiliśmy dania główne i to był błąd, bo szybko okazało się, że jedzenia co najwyżej popróbujemy na miejscu i resztę będziemy musieli zabrać, by nic się nie zmarnowało.

Przesympatyczny kelner polecił nam specjalność zakładu, czyli kofty jagnięce podawane w picie (35 zł) oraz burgera z koziny podanego z frytkami z batatów w serowej posypce wraz z sałatkami (40 zł).

Kofty okazały się faktycznie rewelacyjne. Mały Monsieur zjadł prócz swojej zupy jedną kulkę ukrytą w picie i co rusz przychodził po więcej. Bardzo to było smaczne, ale zdecydowanie danie na większy głód.

kumin

Burger natomiast okazał się mocno problematyczny, bo dostaliśmy go w wersji totalnie surowej. Obsługa na szczęście nie robiła żadnych problemów i zaproponowała zupełnie nową porcję. Musieliśmy wręcz nalegać i przekonywać, że nie jest to konieczne i że dodatkowe kilka minut na ruszcie w zupełności wystarczą. Po chwili mieliśmy ponownie burgera na stole i tym razem był już usmażony w punkt. Za tę pomyłkę danie zostało zdjęte z naszego rachunku, co było bardzo miłym gestem. Tak to się powinno robić, drodzy restauratorzy!

Na deser już nie znaleźliśmy miejsca, za to polecam Wam gorąco tutejsze lemoniady: pomarańczowo-pomidorowa z sumakiem jest bardzo wytrawna, ale też i niezwykle oryginalna (12 zł). Zaś ogórkowa z bazylią (12 zł) to niby standard, ale tu smakowała mi szczególnie.

kumin

Kumin – podsumowanie:

Orientalne smaki na tyle przypadły do gustu Małemu Monsieur, że pewnie będziemy tu wracać we trójkę. Zdecydowanie chciałabym usiąść w ogródku, gdzie panuje cudna atmosfera. Myślę, że na spotkania ze znajomymi to idealne miejsce i każdy znajdzie w menu coś dla siebie. I co ważne: obsługa jest super przyjazna i bardzo pozytywnie nastawiona do małych gości, co nie zawsze jest standardem. Za to mają u mnie 5+, a za całokształt solidną 4+.

Do przeczytania!

E.

Rachunek

kumin



Podobne wpisy

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Kumin – świetne miejsce z kuchnią bliskowschodnią”

  1. maria pisze:

    Mniam mniam! Wybiorę się tam 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Kumin
Moja ocena [1]: 4.5
Rodzaj kuchni: bliskowschodnia
Przedział‚ cenowy: do 30 zł
Gagarina 33, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram