La Vanille

14 sierpnia 2012

La Vanille na Kruczej w Warszawie to do niedawna mój stały punkt spaceru po tej okolicy. Zjeść tu można cukpcake’i i bezy, a napić się kawy lub herbaty.

Cukiernia mieści się w budynku opanowanym przez liczne lokale gastronomiczne, ale wyróżnia się spośród nich prostotą wnętrza i elegancją, którą widać już na zewnątrz.

Gdy tam byłam klientów nie brakowało, niektórzy kupowali po kilkanaście sztuk babeczek na wynos, zapakowanych w estetyczne pudełeczka. Obsługa jest bardzo pomocna i pomaga niezdecydowanym wybrać odpowiedni smak dla siebie.

Te, które widzicie na powyższym i poniższym zdjęciu nie są na sprzedaż, to są pokazowe cupcake’i  udekorowane cudnie masą cukrową.
Dla niewtajemniczonych dodam, że nazwanie cupcake’a muffinem to dla tego pierwszego wielka obraza, bo muffin nie ma żadnej polewy/masy w sobie i nie jest nadziany, co najwyżej ma w sobie marmoladę lub jakieś owoce, czy kawałki toffi lub czekolady. A cupcake to jakby torcik w miniaturze.

Wybór tych właściwych jest naprawdę duży, większość jest nadziewanych. Wyglądają idealnie, jak małe dzieła sztuki pomimo swojej prostoty.
Podstawowych smaków jest aż 15 i wydaje mi się, że większość (o ile nie wszystkie) podczas mojej wizyty była dostępna. Są to m.in. la Vanille, Vanilla and Chocolate, Dark Chocolate, Red Velvet, Carrot, Tiramisu, Hazelnut, Strawberry and White Chocolate, Raspberry, Peach, Pistacchio oraz Cherry Chocolate. Każda babeczka kosztuje 6,90 zł.

Za ladą widać salę, w której się je produkuje. Po oczach aż bije idealna czystość. Podobnie jest w lokalu, który składa się z 3 małych stoliczków (przez co raczej na randki się nie nadaje, za to na zjedzenie babeczki w „przelocie” jest idealny).
Jako, że zawsze muszę umyć ręce przed posiłkiem (nawet takim jedzonym sztućcami) zajrzałam też do toalety, która w tym miejscu jest czyściutka i w dodatku bardzo ładna, co po moich ostatnich doświadczeniach z Lodami na patyku nie jest bez znaczenia 🙂

Zdecydowałam się na babeczkę tiramisu i wiśniową z czekoladą, gdyż wyglądały pięknie i były dodatkowo nadziewane.

Powiem szczerze, że to były najlepsze „miastowe” babeczki, jakie jadłam w Warszawie. Jestem nimi absolutnie zachwycona. Są dobrze nasączone, mają idealną ilość nadzienia i rozpływają się w ustach. Po prostu niebo! No może poza ceną, choć i tak w porównaniu do innych „cupcake’arni” nie jest najwyższa. Tiramisu smakowała mi bardziej, ale to raczej kwestia moich upodobań smakowych, choć i wiśniowa była wspaniała.

Podobno warto pójść do LaVanille również na bezę, które pojawiają się nieregularnie. Podczas mojej wizyty została ostatnia i się na nią nie zdecydowałam. Następnym razem pewnie spróbuję.

Tymczasem życzę Wam udanego dnia i polecam na dzisiejszy ponury dzień babeczki 🙂
E.
Aktualizacja (18 sierpnia):
Wczoraj znów wstąpiliśmy do La Vanille. Byliśmy tam po 19, więc dużego wyboru nie było, ale udało nam się upolować czekoladowo-waniliowe (bardzo słodka masa, ale wnętrze pyszne, jakby z kruchymi czekoladowymi chrupkami, ale bez nadzienia) i ponownie tiramisu. Tym razem zrobiła też zdjęcia „przekroju” babeczek.

I na koniec cupcake w kształcie Ciasteczkowego Potwora z Ulicy Sezamkowej. Takie cuda też tam można kupić (za 15 zł).

Podobne wpisy

Komentarze

35 odpowiedzi na “La Vanille”

  1. asieja pisze:

    pysznie czytać o miejscu, w którym nie znajdujesz prawie żadnych ale.. no poza ceną oczywiście. do tej pory jadłam babeczki z dwóch trójmiejskich muffinkarni i szczerze mówiąc.. – bez rewelacji. strasznie napakowane maślano twarożkowym kremem na wierzchu, ciasto nie chcące ładnie odchodzić od papierków.. lepsze to ja sama zrobię w domu. a cena 6zł. te na Twoich zdjęciach wyglądają o wiele fajniej – bez zbędnych kiczowatych ozdób i porażającej ilości kremu na wierzchu. chciałabym kiedyś być w tym miejscu.

  2. Widzę, że "muffiniarnie" powstają jak grzyby po deszczu. To dobrze to bardzo dobrze:) W Szczecinie mamy już jedną i małżon ciągle koło niej spaceruje z dziećmi. Przypadek? Na ogół kupujemy wersje bananową lub marchewkową, czując że przy tych mniej grzeszymy:) PS.Też uwielbiam te nadziane 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Fabryko Odkryć,

      także uwielbiam bananowe muffiny, ale bananowego cupcake'a jeszcze nie jadłam. Podobnie jak i marchewkowego. S tego, co pamiętam to marchewkowy cupcake w La Vanille był bez nadzienia, tylko z masą serową na wierzchu. Muszę go spróbować jak najszybciej! 🙂

      Pozdrawiam serdecznie,
      E.

    • Beatrice pisze:

      Polecam marchewkowe, są pyszne! jakiś czas temu robiłam, takie bez żadnego nadzienia i zakochałam się w tym smaku 🙂

  3. whiness pisze:

    Te muffiny są jak dzieła sztuki. 😉 Skusiłabym się na jedną… No, może dwie.

    • Anonimowy pisze:

      Na dzieła sztuki się patrzy i podziwia,a po skosztowaniu zostaje niesmak cupcakesa z La Vanille…. Ulepek….

    • Madame Edith pisze:

      Mi akurat te "ulepki" jak je określasz bardzo smakują. Uważam, że cupcakes z La Vanille wcale nie są w większości słodkie. Trzeba się tylko zapytać, bo są bardziej i mniej słodkie smaki.

      Z pozdrowieniami,
      E.

  4. Magdalena pisze:

    Byłam, jadłam, też polecam! 🙂 Świetne miejsce, to prawda, aż ma się ochotę tam wrócić.

  5. Emma pisze:

    kolejne miejsce do odwiedzenia kiedyś w drodze. Nie wiem tylko czy da radę wybrać jedną muffinkę…

  6. Brenia pisze:

    O proszę, nie słyszałam o tym miejscu, trzeba będzie zajrzeć, czy faktycznie takie pyszne 🙂

  7. Mienta pisze:

    wyglądają przepięknie:)

  8. fk-a pisze:

    kusisz kusisz!!!!!!!! 🙂

  9. Ola pisze:

    obie wyglądają pysznie… w ogóle wszystko co się tam znajduje niesamowicie cieszy oko. Szkoda tylko, że do Warszawy mam kawałek, a jak już tam będę to raczej nie będę miała czasu na szukanie tego miejsca

  10. Tomek gotuje pisze:

    Ja mam z kolei kiepskie doświadczenia z cupcake'ami La vanille. Nigdy nie byłem u nich w lokalu, więc nie mogę ocenić obsługi, ale miałem okazję jeść ich babeczki i dla mnie to był straszny niewypał. Babeczka była pokryta paskudnie słodką masą lukrową, od której aż bolały zęby, a w smaku czuć było tylko cukier. Po dwóch kęsach miałem dość. To było akurat na imprezie, na której cukiernia zapewniała gościom słodkie co nieco. Babeczki były pięknie zapakowane i wyglądały bardzo ładnie, ale oczami się nie najem. Nie wiem czy to ja miałem takiego pecha, ale nie chciałbym zakładać, że co innego jest sprzedawane w cukierni, a kiedy są sponsorem jakiejś imprezy to dostarczają gnioty. Tak czy siak raczej wątpię, żebym kiedyś sam z siebie wybrał się do nich na cupcake'i.

    • Madame Edith pisze:

      Tomku,

      bardzo ciekawa informacja. Ale jak byłam w cukierni, to żadna babeczka nie była polana lukrem. Były tylko posmarowane różnymi kremami (nie licząc tych z wystawy z masą cukrową). Ale to możliwe, że na zamówienie zewnętrznej firmy mogli przygotować coś zupełnie innego niż mają w menu.

      Jeśli piszesz, że to było słabej jakości, to trochę mnie to dziwi, że jednak sprawdzona marka (są od ponad roku na rynku) coś takiego zrobiła i nie bała się rozprzestrzenienia się negatywnych opinii wśród klientów.

      Pozdrawiam serdecznie,
      E.

    • Anonimowy pisze:

      Owszem lukrem nie są polane,ale za to te kremy o których mówisz,to ubite masło z cukrem pudrem z dodatkiem esencji smakowej. lukier przynajmniej nie osadza się na podniebieniu.Za taki frosting na przesłodzonym cupcakesie to ja dziękuję. Ta babeczka nie jest warta takiej ceny….

    • Madame Edith pisze:

      Tych z polewą lukrową w dalszym ciągu nie jadłam, a masa w tych, których próbowałam i opisałam we wpisie była na bazie mascarpone, a nie masła… Ostatnio byłam tam miesiąc temu i nie wydaje mi się, żeby zmienili receptury. Cupcakes nadal były bardzo smaczne, ale to moje zdanie. W końcu nie każdy musi lubić miejsca, które mi się podobają.

      Z pozdrowieniami,
      E.

  11. MartynCia ^^ pisze:

    Te dekoracyjne cupcake są najlepsze 😉

  12. Gula pisze:

    Wygląda bardzo ładnie:) No i ta czystość:)
    Swoją drogą, dziękuję Ci Edith, za wyjaśnienie różnic między muffiną a cupcake:)
    Pozdrawiam,
    Gula

  13. Cieszemy się, że pozytywne wrażenia:)

    No i wspomniane bezy… warto upolować!:>

  14. Kasia S, pisze:

    Miło jest " oko zawiesić" na tych babeczkach.

    Pozdrawiamy serdecznie

    tapenda

  15. Droga Pani Edith,
    czy znalazłoby się jakieś zdjęcie pokazujące przekrój cupcake'a? Bardzo jestem ciekawa, jak wyglądają w środku. Zwłaszcza ten o smaku timramisù 🙂
    Ta masa, która je ozdabia jest serowo-maślana? Bardzo slodka i tłusta jest? Mi kojarzy się z ciężkim smakiem mas tortowych za mojego dzieciństwa.
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na przekorjowe zdjęcia,
    mammifero erbivoro

    • Madame Edith pisze:

      Mammifero Erbivoro,

      muszę z zażenowaniem przyznać, że jak tylko zatopiłam widelec w babeczce to nie mogłam się od niej oderwać i dopiero po skończonej konsumpcji uświadomiłam sobie, że powinna zrobić takie "przekrojowe" zdjęcie. Mam wielką ochotę wybrać się do La Vanille w tym tygodniu po raz kolejny i wtedy zrobię dodatkowe zdjęcie i tu wrzucę 🙂

      Mogę w tej chwili napisać tylko tyle, że wizualnie fajniejszy środek miało ciastko wiśniowe, bo był lekko płynny.

      Masa jest bardzo delikatna, nie jest tłusta, bazuje na serku w stylu "philadelphia" i może na bitej śmietanie z odrobiną masła. Jest bardzo lekka i smaczna.

      Do przeczytania!
      Edith

    • No proszę, nie pomyślałbym, że krem będzie lekki. Zastanawiam się nad pójściem tam dzisiaj i przetestowaniem tego miejsca (akurat się zbiegło z babskim wyjściem).
      A zdjęcia, jak będziesz miała już przekrojowe, dołącz koniecznie 🙂
      Miłego!
      mammifero erbivoro

    • Niestety, wczoraj mieli zamknięte 🙁 Muszę wybarć się tam innym razem.

    • Madame Edith pisze:

      Mammifero Erbivoro,

      Też byłam tam wczoraj 🙂
      Obeszłam się smakiem i tylko nos do szyby przytknęłam. Idę jutro jak nic! Biorę aparat 🙂

      Serdeczności,
      E.

    • Wooow… śliczne zdjęcia przekrojowe! Super, że je dodałaś. W takim razie muszę zrobić drugie podejście.
      Dzięki za zdjęcia 🙂

  16. Ivka pisze:

    Jaka wielka szkoda, że u nas nie pojawiają się sklepy z takimi słodkimi cudeńkami

  17. dybek pisze:

    Przepiękne! Kolejne miejsce do odwiedzenia w Warszawie 🙂 Ostatnio w Rotterdamie widziałam tez taką cupcakesową kafejkę. Muszę tam koniecznie zajrzeć i zobaczyć, czy też mają takie piękności! A która Ci bardziej smakowała? Wiśniowa była trochę kwaskowata?
    Udanego wieczoru 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Dybko,

      jak dla mnie to w R. liczy się tylko Dudok. Do dziś pamiętam dokłądnie smak ich szarlotki na ciepło i lodów cynamonowych i tej ogromnej porcji bitej śmietany. To niesamowite, bo już tyle lat minęło… a ostatnio nawet w jednej z przywiezonych stamtąd książek znalazłam cukrowe owalne logo Dudoka, które dodawali do każdego z ciast. Nie zjadłam go, tylko wzięłam je na pamiątkę 🙂

      Chyba muszę poważnie pomyśleć nad wybraniem się do Holandii w przyszłym roku, bo się stęskniłam. Dudoka odwiedzę w pierwszej kolejności, w końcu z dworca to tylko rzut beretem 🙂

      W kwestii babeczek, to bardziej smakowała mi tiramisu, choć faktycznie wiśniowa miała fajny, kwaśny środek, który bardzo zgrabnie komponował się z czekoladą. W najbliższy piątek mam zzamiar spróbować kolejnych smaków 🙂

      Gorąco Cię pozdrawiam,
      E.

  18. monika jall pisze:

    jakos do cupcakow przekonac sie nie moge…chociaz oczami to bym jadla. doceniam ich urode i ''wartosc dekoracyjna.
    pozdrawiam
    monika jall

  19. DoosieeK pisze:

    Cupcake uwielbiam! Ale jeżeli chodzi o te z la Vanille to nie mam z nimi kiepskie doświadczenia. Co prawda nie byłam w lokalu, ale na stoisku, które się mieści w galerii Złote Tarasy. Babeczki, które tam jadłam były suche i nie specjalnie mi smakowały. Mimo wszystko bardzo ładnie wyglądały i dlatego się na nie skusiłam.

    Pozdrawiam. 🙂

    • Madame Edith pisze:

      DoosieeK,
      stoiska w Złotych Tarasach nie ma już od dłuższego czasu – podejrzewam, że jak większość tamtejszych stoisk nie zarabiało na siebie ze względu na bardzo wysokie koszty najmu powierzchni. Tylko raz kupiłam tam babeczki i były jak w cukierni.
      Choć być może zdarzało się, że babeczki nie cieszyły się wzięciem i były zbyt sługo przetrzymywane, przec co robiły się suche…?
      Tak, czy inaczej, jeśli będziesz w pobliżu cukierni spróbuj ich na miejscu, bo są warte grzechu 🙂

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  20. Magdalena pisze:

    Jest stoisko w Złotych Tarasach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram