Max Premium Burgers – czym się różnią szwedzkie burgery od amerykańskich?

28 sierpnia 2017

max premium burgers

Max Premium Burgers to bardzo popularna w Szwecji, jak i krajach skandynawskich oraz Zatoki Perskiej, sieć lokali sprzedających kanapki klasy premium. Jeszcze wiosną, przedpremierowo, miałam okazję spróbować ich menu oraz porozmawiać z najważniejszymi osobami w firmie. Lubię street food i zdarza mi się jeść burgery czy inne kanapki w przeróżnych burgerowniach, ale to, co pokazał mi Max naprawdę mnie zaskoczyło. Odpowiedzialne podejście do prowadzenia biznesu, skandynawski design lokali, świetny smak mięsa, 5 rodzajów pieczywa, ogromny wybór kanapek dla wegan, a także pierwszy burger w sałacie, jakiego kiedykolwiek jadłam, doskonałe, chrupiące frytki robione z ziemniaków w łupinach (bez grama oleju palmowego) czy przepyszne sosy to tylko kilka rzeczy, jakie wyróżniają tę sieć na tle jej amerykańskich konkurentów.

W ubiegłym tygodniu opisywałam Wam wyjazd do Sztokholmu. Powodem dla którego udałam się do Szwecji było zaproszenie, jakie otrzymałam właśnie od Max Premium Burgers. Podczas dwóch dni, oprócz zwiedzania miasta na własną rękę i czasu wolnego, odwiedziłam jedną z restauracji Max’a oraz siedzibę główną firmy, gdzie mogłam porozmawiać z najważniejszymi osobami stojącymi za koncepcją tej sieci. Bardzo lubię tego typu zaproszenia do poznania wnętrza firmy i chętnie z nich korzystam. Miałam już okazję odwiedzać zarówno fabryki produkujące makarony, słone paluszki, wędliny, paczkowane sałaty, gigantyczną piekarnię produkującą pieczywo o przedłużonym terminie spożycia, kilka hodowli ryb, uprawę ziół doniczkowych, mleczarnię, a nawet zakłady tytoniowe! Teraz przyszedł czas na poznanie z bliska koncepcji firmy, która lada moment zamierza podbić kubki smakowe Polaków (w planach jest bowiem otwarcie aż 200 lokali w ciągu 10 lat).

I myślę, że nie będę miała z tym najmniejszych problemów, bo ich produkty są naprawdę zupełnie inne od tych, które znamy wszyscy z wielkich sieci. Aż żałuję, że pierwszy lokal otwiera się 1-go września we Wrocławiu (w Galerii Dominikańskiej), a w Warszawie i Gdańsku kolejne zapowiedziane są dopiero na końcówkę bieżącego roku. I pamiętajcie, że pisze to osoba, która nie ma na co dzień do czynienia z fast foodami w klasycznym rozumieniu tego słowa.

Max Premium Burgers – kilka ciekawostek na początek:

  • Historia Max Premium Burgers sięga 1968 r., wówczas w małym lapońskim miasteczku na północy Szwecji Curt Bergfors i Britta Fredriksson założyli swoją pierwszą restaurację, w której serwowali burgery. W ciągu zaledwie dwóch lat stały się tak popularne, że właściciele zdecydowali się na otwarcie kolejnych restauracji.
  • Dziś Max Premium Burgers to sieć, która liczy sobie ponad 120 restauracji, zatrudnia 6000 pracowników. Całkowity obrót spółki w 2016 r. wyniósł ponad 300 milionów euro, co pozwoliło Maxowi stać się najbardziej dochodową siecią restauracji w Szwecji. Firma jednak cały czas pozostaje biznesem rodzinnym, obecnym prezesem Max Premium Burgers jest Richard Bergfors, natomiast wiceprezesem jego brat Christoffer Bergfors – synowie założyciela sieci. Miałam okazję poznać tylko Richarda, który jest przesympatycznym i bardzo skromnym człowiekiem. Zupełnie nie przypomina polskich prezesów wielkich firm, którzy chodzą w garniturach, mają szoferów i jeżdżą wypasionymi samochodami. Szefem kuchni jest zaś Jonas Mårtensson, którego wcześniejsza kariera związana była z pracą w renomowanych restauracjach w Sztokholmie i Paryżu, pełnił również funkcję szefa kuchni Szwedzkiego Domu Królewskiego, skąd trafił bezpośrednio do Max Premium Burgers.

Richard Bergfors, CEO Max Premium Burgers

  • W menu Max każda pozycja ma wyliczony tzw. „ślad klimatyczny” (ilość wyemitowanego dwutlenku węgla oraz liczba drzew potrzebna do jego neutralizacji), a firma sadzi tyle drzew w Ugandzie i Malawi, by zniwelować swój wpływ na środowisko. Dla Maxa jest to swego rodzaju „podatek” za wpływ na klimat, jaki ma sieć w procesie produkcji swoich burgerów. Dotychczas Max posadził już ponad milion drzew. Dodatkowo namawia do podjęcia tych samych kroków swoich rynkowych konkurentów. Klienci mogą samodzielnie zadecydować o tym, jakiego burgera chcą kupić – w menu dostępne są produkty, których wpływ na środowisko jest bardzo niewielki. Przy każdej pozycji w menu jest podany wyliczony ślad klimatyczny.

  • Frytki w Maxie robione są z ziemniaków w mundurkach, by miały jak najlepszy smak. Do frytek można zamówić świetne sosy np. kreolski czy extra dodatki jak roztopiony ser. Richard i Jonas spędzają kilka miesięcy w roku na podróżach, by odkrywać nowe smaki burgerów. Richard prowadzi konto na Instagramie, na którym recenzuje zjadane przez siebie kanapki (@burgerspotting). Opowiadał, że mimo, iż nigdy nie jada frytek, to raz jeden trafił na swój ideał. W hotelu Waldorf Astoria w Nowym Jorku zjadł całą porcję frytek, które dla siebie zamówił Jonas. Stwierdził, że są doskonałe i że chciałby mieć takie w Max’ie. Jonas przez kilka miesięcy opracowywał idealną recepturę aż w końcu się udało!

  • To Max wymyślił samoobsługowe kioski na wejściu do swoich lokali; potem pomysł „pożyczyły” inne sieci.

  • Wszystkie nowe lokale utrzymane są w stylu skandynawskim, dominuje biel i czerń, blacha oraz drewno.

Max Premium Burgers – menu:

Poniżej możecie zobaczyć przykładowe ceny zestawów w Szwecji, w Polsce mają być jednak niższe. Na naszym rynku burger w Max Premium Burgers ma kosztować tylko 10-15% więcej niż u konkurencji. Według mnie to bardzo uczciwe podejście, bo za smak i dobre składniki warto zapłacić więcej.

Max ma serię dużych, „firmowych” kanapek, które są pakowane w pudełka z oznaczeniem „Grand Deluxe”.

Próbowałam kanapki Grand Deluxe Chese’n’Bacon. Bułka w tej kanapce jest klasycznym pieczywem hamburgerowym: posypana sezamem i bardzo miękka. W środku znalazła się porządna porcja wołowiny, wędzony bekon (w małych kawałkach, a nie długaśnych plastrach, co bardzo ułatwia jedzenie), ser cheddar, pomidor, czerwona cebula, sałata lodowa i klasyczny sos Max.

Na drugi ogień próbowałam Grand Deluxe Spicy Chicken w zupełnie innym, ale równie ciekawym pieczywie typu brioszka. Kurczak był przyjemnie pikantny, ale w środku pomimo smażenia pozostał wilgotny. Oprócz niego do kanapki wskoczyła sałata, pomidor i łagodny sos majonezowy, który nieco łagodził ostrość panierki. 

Halloumi to pikantna kanapka ze smażonym greckim serem i mój osobisty faworyt. Oprócz grillowanego sera Halloumi znajdziemy tutaj salsę jalapeno, pomidora, sałatę i czerwoną cebulę oraz majonez. Wyjątkowo pyszna rzecz!

BBQ Sandwich z najpopularniejszym w Szwecji pieczywem typu „Frisco” (można je też kupić w supermarketach) przechytrzy chyba każdego: to kanapka wege, która jednak smakuje jak mięsna. Jej środek wygląda jak szarpany pulled pork! Okazuje się, że to genialnie doprawiona soja, którą dla Maxa produkuje jedna firma w Szwecji mająca jakąś tajemną recepturę na to cudo. W towarzystwie papryczek jalapenos, sałaty, czerwonej cebuli i wegańskiego majonezu po prostu wymiata.

Salad Wrap Burger to propozycja dla tych, którzy unikają węglowodanów, ale nie chcą rezygnować ze smaku ulubionego burgera. Do tej kanapki kucharze wybierają po dwa liście sałaty lodowej, w którą owijają wołowinę, ser, pomidora i czerwoną cebulę. Nie dość, że fajnie wygląda, to jeszcze bardzo dobrze smakuje. Myślę, że znajdzie wielu zwolenników. Tym sposobem po raz pierwszy miałam okazję jeść burgera bez bułki.

Na deser są tu m.in. pięknie wyglądające shake’i. W ofercie są trzy (czekoladowy, truskawkowy i banan z krówką), ale smaki czasami się zmieniają i na wakacje dochodzą sezonowe specjały. Do shake’ów wykorzystywane są naturalne owoce, czyli np. świeże truskawki lub banany.

Podczas wizyty w kwaterze głównej Maxa w Sztokholmie miałam okazję podpatrzeć szefa kuchni – Jonasa w akcji.

Jonas to kapitalna osobowość! Ma ogromną wiedzę i doświadczenie zdobywane w różnych krajach, w tym przez wiele lat na dworze królewskim, o czym Wam wspominałam na początku. Powiedział mi w sekrecie, że Król Szwecji gotował sobie sam i nie oczekiwał od niego przygotowywania jego prywatnych posiłków. Okazuje się, że Karol XVI Gustaw najbardziej lubi przyrządzać w swojej kuchni…dania tajskie! Kto by pomyślał 😉 Za to nie lubi burgerów, które na swoich weselach kazały serwować jego dzieci.

Jonas w siedzibie głównej Maxa ma urządzoną swoją testową kuchnię, w której wymyśla nowe kanapki. Dysponuje przy tym tymi samymi urządzeniami, jakie znajdują się w każdej restauracji.

Pierwsza kanapka, jaką przygotował weszła do sprzedaży w Szwecji w bieżącym miesiącu. Powiem Wam, że była genialna: dwa grube kawałki lekko słodkiego tostowego chleba zapieczonego z masłem, a w środku wołowina, ser i świeże papryczki jalapeno, a do tego czerwona cebula i sosy.

Way out Halloumi to z kolei kanapka z podwójnym serem Halloumi, której nazwa pochodzi od festiwalu muzycznego, na którym Max Burgers ma swoje stoisko. Ta pozycja także godna jest uwagi, bo znajdziemy tutaj aż dwa plastry tego świetnego sera, świeże jalapeno, solidną porcję świeżego awokado, karmelizowaną cebulę i pomidora. Kolejny hit!

Ostatnią propozycją Jonasa była zupełnie nowa kanapka wegańska, którą razem z nami po raz pierwszy próbował sam Richard, czyli CEO Maxa. Tym razem sercem kanapki był panierowany kotlet sojowy, plasterki pikli, świeżej cebuli, pomidora i solidna porcja świeżej kolendry. Liczę na to, że wszystkie te propozycje pojawią się w polskim menu.

max premium burgers

Max Premium Burgers – podsumowanie:

W zasadzie nie było kanapki, która w Maxie by mi nie smakowała. Najbardziej oczywiście zachwyciły mnie opcje wegańskie i wegetariańskie, jak ta z serem Halloumi czy soją. Oferta Maxa jest bardzo rozbudowana i pokazałam Wam tylko kilka kanapek, jakie tam znajdziecie. Oczywiście nie zjadłam ich wszystkich w całości, a jedynie po kawałku, na smak, bo inaczej chyba bym pękła.

Czekam z niecierpliwością jakie burgery znajdą się w polskim menu i czy będziemy mieć kanapkę dedykowaną polskim smakom. W Norwegii ogromną popularnością cieszy się bowiem kanapka z łososiem. Jak sami widzicie: Max Premium Burgers chce się wyróżnić nie tylko ofertą, ale i smakiem i dopasowaniem do lokalnych gustów i trendów żywieniowych. Życzę im powodzenia, bo na to zasługują. Jeśli mieliście okazję próbować tych kanapek za granicą, to pewnie przyznacie mi rację: trudno o lepszy fast food, bo ten fast food tak naprawdę jest w wersji slow.

Do przeczytania!

E.

Podobne wpisy

Komentarze

14 odpowiedzi na “Max Premium Burgers – czym się różnią szwedzkie burgery od amerykańskich?”

  1. Iza napisał(a):

    1 września otwarcie we Wrocławiu 🙂

    • Madame Edith napisał(a):

      To prawda! Już czekam na otwarcie w Warszawie. Mam nadzieję, że nastąpi jak najszybciej 🙂

      • hubert napisał(a):

        narobiłem sobie wielkiej ochoty po Twoim wpisie, niestety menu lokalu we Wrocławiu jest mocno okrojone w porównaniu do szwedzkiej oferty i w zasadzie niczym nie zachwyca :/
        menu dostępne tutaj: http://bi.gazeta.pl/im/3/22299/m22299263,MENU-CENNIK.pdf

      • Madame Edith napisał(a):

        Hubercie,
        dzięki za linka do menu!
        Na szczęście poza klasycznymi pozycjami jest Halloumi Burger, BBQ i Meksykański z fasoli – one są naprawdę pyszne. Ponoć frytki z serem też są bardzo dobre, ale miałam okazję próbować tylko zwykłych, więc w Polsce z chęcią ich skosztuję. Według mnie ceny są bardzo ok. Sądziłam, że będą jednak ciut wyższe.

  2. gibki napisał(a):

    Jak słyszę hasło madame Edith oraz restauracja, od razu kojarzy mi się René za ladą, Niemcy zatykający sobie uszy serem, Michelle z ruchu oporu, która nie będzie powtarzać oraz żandarm ze swoim „dziń dybry”

  3. Karolina napisał(a):

    Na wstępie chciałam wspomnieć że uwielbiam Twoje recenzje, ale ta czytałam z wypiekami na twarzy. Właśnie kilka dni temu wróciłam z wycieczki z Oslo, gdzie miałam wątpliwą przyjemność próbowania burgerów z Maxa. Ojj… Mój Mąż jadł je dwa lata temu i był zachwycony, natomiast podczas Naszej ostatniej wizyty Nasze kanapki wylądowały w koszu na śmieci. Mój burger był mniejszy niż hamburger z McDonald’s a do tego zgnieciony jakby ktoś na nim siedział. Natomiast kanapka mojego Męża dosłownie pływała w majonezie po rozpakowaniu. Oczywiście nie twierdzę, że jest to regułą i na pewno spróbuję Maxa w Polsce, jednak dobrze, że otwarcie w Trójmieście będzie za jakiś czas 😀😀

  4. Karolina napisał(a):

    Dodam jeszcze, że frytki faktycznie zasługują na uznanie.

    Do przeczytania 😃😉

  5. wawa napisał(a):

    Wrocław dzięki wpadamy rodzinka i zajadamy na MAXa

  6. Omg… 😛 Czekam na otwarcie w Wwie i rzucam się na opcje wegańskie! 😀

  7. MTS napisał(a):

    Pani Edyto, zarówno mięso do hamburgerów jak i frytki pochodzą w naszym kraju od tych samych dostawców z których korzysta McDonald.

    • Madame Edith napisał(a):

      Dziękuję za informację, bo tego nie wiedziałam. Co oczywiście nie oznacza, że obie marki mają te same receptury. Kilka lat temu miałam okazję odwiedzić piekarnię produkującą bułki dla McDo, jak i fabrykę przygotowującą wszystkie warzywa i sałatę. Opisywałam zresztą oba miejsca na blogu, bo to było bardzo ciekawe doświadczenie. Piekarnia robiła masę pieczywa dla innych odbiorców, podobnie jak i fabryka sałaty, która obsługiwała wielkie sieci spożywcze. Linie produkcyjne były jednak inne lub produkcja odbywała się partiami. Zatem w zasadzie nie powinno to dziwić, że Max korzysta z doświadczonych dostawców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Max Premium Burgers
Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni: burgery
Przedział‚ cenowy: do 30 zł
, Sztokholm
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram