fbpx

Nolita

15 października 2014
Nolita

Niedawno miałam okazję wziąć udział w warsztatach oraz kolacji degustacyjnej w restauracji Nolita. Właścicielem i szefem kuchni jest tu Jacek Grochowina, który prowadził kila dobrych lat temu, w pierwszym okresie istnienia, Amber Room. Do tej pory nie miałam okazji odwiedzić Wilczej 46. Nie jest to raczej miejsce na codzienne wyjścia, a zdecydowanie lokal na specjalne okazje i taka też nadarzyła się kilkanaście dni temu.

Nolita
Wilcza 46

Na to wyjątkowe spotkanie zostałam zaproszona przez firmę Vorwerk – producenta urządzenia wielofunkcyjnego Thermomix, a pretekstem do niego była premiera nowego modelu “5”.

Część warsztatowa, od której zaczęliśmy, nie była długa – w parach, w pół godziny zdążyliśmy przygotować trzy dania: pesto z rukoli, koktajl owocowy oraz sos z owoców leśnych.

 

Przyznam, że wcześniej tylko raz zetknęłam się z Thermomixem, w dodatku z poprzednim modelem. Na warsztatach u Tomasza Trąbskiego i Grzegorza Łapanowskiego robiliśmy w nim bardzo puszystą kremową zupę z selera. Była pyszna i miała niewiarygodną konsystencję – tak gęstą i napowietrzoną, że … używaliśmy jej jako sos do dania głównego, którym dekorowaliśmy talerze 😉

Po krótkim szkoleniu z kuchni Nolity przenieśliśmy się na salę, gdzie zaserwowano specjalnie na tę okazję skomponowane menu degustacyjne. Dania wyglądały oszałamiająco – zupełnie jakby były namalowane na płótnie przez artystę i miały służyć wyłącznie do zaspokojenia poczucia estetyki. Aż żal było je konsumować. Jacek Grochowina wie jednak doskonale, że je się oczami i strona wizualna jest równie ważna, jak i smak potraw.

Niestety tego ostatniego nie byłam w stanie docenić z powodu dręczącego mnie kataru. W pamięci zapadły mi głównie bardzo wyraziste i intrygujące desery oraz…oryginalna porcelana, w której podawano poszczególne elementu menu.

To był pod wieloma względami bardzo widowiskowy wieczór. Sami zresztą zobaczcie relację zdjęciową.

Do przeczytania wkrótce!
E.

P.S.
Bardzo dziękuję firmie Vorwerk za zaproszenie.

Nolita

 

Nolita

 

Nolita

 

Nolita

 

Nolita

 

Nolita

 

Nolita
Amuse bouche: ceviche z miecznika

 

Nolita
Amuse bouche: tatar z wędzonej polędwicy z jelenia, dym z cykorii

 

Nolita
Wariacja z buraka, figi, awokado, śnieg z koziego sera

 

Nolita
Wędzony węgorz bałtycki, emulsja z selera, sepia

 

Nolita
Prażona grasica cielęca, kremowe ziemniaki, trufla

 

Nolita
Skrzydło płaszczki, duszony por, topinambur, kapary

 

Nolita
Polędwica z jelenia, karmelizowana marchewka, kopytka, słonina

 

Nolita
Pre-dessert: skała czekoladowa, sorbet z yuzu

 

Nolita
Tatar z jeżyn, sorbet z hibiskusa, beza cytrynowa ukryta pod watą cukrową

 

Nolita
Po polaniu przez kelnera sokiem z hibiskusa wata cukrowa nieco się rozpuściła…

 

Nolita
…i odsłoniła sorbet z płatkiem bezy.
Podobne wpisy

Komentarze

13 odpowiedzi na “Nolita”

  1. Anonimowy pisze:

    Chyba jestem jedyną osobą, do której thermomix nie przemawia…. Miałam okazję, by mu się lepiej przyjrzeć przez tydzień (byliśmy na wczasach ze znajomymi, którzy wzięli ze soba to "cudo"). Dla mnie – osoby, która uwielbia gotować- przyjemnością jest własnie zagniatanie, miksowanie, mieszanie itp. Uważam, że dobry mikser, blender i malakser w zupełności wystarczą. No ale to jest tylko moje skromne zdanie i postanowiłam się nim podzielić;-)) Mam nadzieję, że nikt mnie za to tutaj nie zlinczuje :-p Pozdrawiam gorąco. Agnieszka

    • Madame Edith pisze:

      Agnieszko,

      Oczywiście, że nie 🙂
      Sama, mówiąc szczerze, nie mam wyrobionego zdania na temat Thermomixu. Póki co radzę sobie w kuchni bez niego i jakoś nie odczuwam specjalnie, że mi czegoś brakuje. Od osób, które zdecydowały się na zakup wiem jednak, że sprawdza się świetnie np. przy sosie holenderskim, czy masach do ciast na żółtku, bo misa urządzenia może je podgrzać i nie trzeba stać z ręcznym mikserem nad garnkiem i kąpielą wodną. Jednak póki co robię to ręcznie, a ciasto zagniatam głównie w Kiciusiu lub na stolnicy 🙂

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  2. Kasia pisze:

    Kocham Thermomix każdego dnia. Od kilku miesięcy spłacam za niego raty i muszę przyznać, że żałuję jednej rzeczy. Tego, że tak długo zwlekałam z jego zakupem.

  3. Mam thermomix 4 i nie wyobrażam już sobie bez niego życia w kuchni 😀 Koktaile owocowe na kruszonym lodzie, aksamitne smoothies, sok z natki pietruszki, siekanie cebuli i marchewki w 5 sekund i chyba mój największy faworyt – zagniatanie ciast drożdżowych albo na chleb w 3 minutki 😀 😀 😀 Uwielbiam to urządzenie i jestem ciekawa nowego modelu 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Butterfly Flits,
      Nowy model różni się, jak się zdążyłam zorientować, głównie designem i wbudowanym panelem dotykowym, na którym można wybierać gotowe przepisy. Zdaje się, że także misa jest nieco większa, a jej mocowanie łatwiejsze 🙂 To takie różnice, jakie odnotowałam na pierwszy rzut oka. Pewnie wprowadzono także inne zmiany, których nie zauważyłam, bo jednak z Thermomixem miałam niewielkie doświadczenie.

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  4. Anna Kowalska pisze:

    Ślicznie podane i działa na wyobraźnie to wszystko, a naczynia jakby rodem z Japonii 🙂

    Na zdrowie 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Anno,
      Dokładnie tak, bardzo trafne porównanie!
      Styl jak najbardziej japoński, choć, czego nie widać na zdjęciach, rozmiary talerzy już tych z Japonii nie przypominały. Naczynia były ogromne i raczej nie zmieściłyby się do przeciętnego japońskiego mieszkania 😉 Ba! Do mojej kuchni też by nie weszły 🙂

      Serdeczności,
      E.

  5. Anka pisze:

    Droga Edith,
    Czy mozemy sie w zwiazku z tym spodziewac wkrotce konkursu z termomiksem ?

  6. Anonimowy pisze:

    Cudownie podane dania, deser zachwyca, restauracja marzenie…. Thermomix szczęśliwie mam 🙂

  7. Czary 🙂 Doceniam maestrię, ale chyba rzeczywiście, od wielkiego dzwonu 🙂

  8. Witaj Madame, piękne zdjęcia i interesująco podane menu.
    Ja również miałam przyjemność pracować na Termomixie tylko raz ale mam niesamowite wspomnienia i dużo myślę o tym wspaniałym urządzeniu … Ma chyba tylko dwie wady … jest ciut drogi i chyba tylko nie zmywa bo zalet ma cały wachlarz 🙂

    Życzę ci powrotu do pełni sił. Katar to nie choroba ale z doświadczenia wiem, że potrafi nieźle człowieka rozłożyć i zepsuć mu wiele przyjemności.
    Zdrowiej więc bo złota i polska trwa i jest tak pięknie 🙂

    Wychodząca z kataru Szkat

    • Madame Edith pisze:

      Szkatułko,
      Bardzo Ci dziękuję! U mnie na szczęście katar już się prawie skończył, więc mogę cieszyć się pełnią smaku jedzonych potraw 🙂
      Tobie oczywiście także życzę powrotu do pełnej formy i szybkiego wyjścia z jesiennego przeziębienia.

      Przesyłam uściski,
      E.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram