Podniebna kolacja

28 lipca 2012

Projekt „Dinner In The Sky” został stworzony w 2007 r. przez belgijskiego szefa kuchni Quentin’a Jadoul. Jest dla ludzi, którzy oczekują czegoś więcej więcej, niż tylko wyśmienitego jedzenia, od swoich restauracji. Idea była prosta: biesiadnicy zasiadają wokół ogromnego stołu, który jest zawieszony w powietrzu na dźwigu na wysokości ok. 35-40 m.

Pomysł podczas swojego debiutu uważany był za zupełnie szalony, ale z czasem uzyskał miano obowiązkowej przygody wśród żądnych nowych doświadczeń bogaczy. Wszak ceny do niskich nie należą. Wynajęcie samego stołu i dźwigu na terenie Belgii kosztuje blisko 10 tys. Euro za 8h. Nie mówiąc o kosztach transportu, czy przygotowaniu jedzenia.

Chociaż restauracja stacjonuje w Belgii, to może być przeniesiona do dowolnego miejsca na świecie. Była już w Paryżu, Budapeszcie, Cape Town, Hadze, Brukseli, Nowym Jorku i wielu innych miejscach.

Co ciekawe projekt gościł już wielokrotnie w Polsce m.in.:
  • w Zamku na Skale
  • na Placu Konstytucji w Warszawie
  • pod Wielką Krokwią w Zakopanem
  • we Wrocławiu przy Hali Stulecia
  • na warszawskim Targówku
  • na Placu Zamkowym w Lublinie
  • nad autostradą A2
  • podczas Nocy Muzeów 2012 w Warszawie
Oczywiście większość z tych eventów była sponsorowana przez firmy, które organizowały konkursy i dawały klientom możliwość wygrana zaproszenia na taką podniebną przygodę. 
Chcielibyście móc wziąć udział w takiej podniebnej kolacji/obiedzie/śniadaniu (wszak zdarzały się i śniadania np. organizowane przez jedną z polskich rozgłośni radiowych)?
A może mieliście możliwość wznieść się na wyżyny i obserwować któreś polskie miasto z lotu ptaka?
Jestem bardzo ciekawa czy jedzenie nie staje w gardle gdy się je spożywa na takiej wysokości… 
Z drugiej strony nawet jeśli tak by było, to mimo wszystko jeśli miałabym okazję, to chciałabym spróbować tej przygody dla samego doświadczenia i widoków. A Wy?
Udanej soboty!
E.
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony: http://www.dinnerinthesky.com/dits_dinner/pictures.php
Podobne wpisy

Komentarze

20 odpowiedzi na “Podniebna kolacja”

  1. Will.i.am pisze:

    Chyba ze 2 lata temu było na parkingu warszawskiego torwaru, a sam stół wisiał nad Wisłą 🙂

  2. Inka pisze:

    Widziałam ten eksperyment w Łodzi, przy Manufakturze, już jakiś czas temu, podziwiałam śmiałków. Doświadczenie bardzo nieziemskie… nie wiem czy udałoby mi się przełknąć cokolwiek, ale kolacja w chmurach??? czemu nie ! Pozdrawiam 🙂

  3. Ela D. pisze:

    Tapenda
    Wygląda niesamowicie..:)
    Edith jedno jest pewne nikt przed czasem z imprezy podniebnej nie ucieknie….hihihi;)
    …a i pęcherze muszą być puste…;P Ale co tam jaaaaaakie wrażenia.
    Jesteśmy na tak:):) To kiedy ;)?????
    Pozdrawiamy gorąco!!!!

    • Madame Edith pisze:

      Ja bym mogła choćby dziś, gdyby tylko dali mi taki bilet wstępu w prezencie.
      Byłoby fajnie, gdyby jeszcze na tych 22 miejscach zasiedli sami blogerzy kulinarni. Przynajmniej byłoby o czy rozmawiać przy stole!

      Udanej soboty!
      E.

  4. Bon Appetit! pisze:

    Hmm…ciekawe, nawet bardzo ciekawe…Czy to wpłynęłoby na smak posiłku? 😉
    Lubie takie ciekawostki, ale sama chyba raczej bym się nie zdecydowała na taki eksperyment. Najwyżej położonym miejscem, gdzie jadłam znakomity lunch była restauracja z tarasem widokowym w Burj Al Arab, skąd rozciągał się przepiękny widok na calą sztuczną wyspę=palmę. Do chmur mu daleko, ale przeżycie nietuzinkowe…

  5. Coś niesamowitego, nie mam lęku wysokości, ale mimo wszystko chyba bym się trochę bała jeść w takiej restauracji, szczególnie, jak zobaczyłam co mają pod stopami. Ale pewnie w jakiś trampkach bym się zdecydowało. Skojarzyło mi się to z eksperymentem prowadzonym na dwóch mostach, chybotliwym i kamiennym i myślę, że ludzie spędzający pierwszą randkę w takim miejscu po prostu muszą się w sobie zakochać, choć na chwilę 😉

  6. Emma pisze:

    cóż, na takiej wysokości chyba nic bym nie przełknęła… zdecydowanie nie dla mnie takie podniebne knajpki, choć sam pomysł uważam za genialny 🙂

  7. Fanny pisze:

    Przyznam, że kiedyś lubiłam twój blog – było w nim sporo relacji z wypraw, twoich zdjęc, autentycznych opisów miejsc, które sama odwiedziłaś. Ostatnio niestety coraz częściej zapożyczone z sieci zdjęcia i nowinki.

    • Madame Edith pisze:

      Fanny,

      po Twoim komentarzu postanowiłam prześledzić wpisy z ostatnich 14 dni.

      Z mojej analizy wynika, że w ciągu tych 2 tygodni na blogu pojawiło się:

      – 6 przepisów
      – 1 relacja z wyjazdowych warsztatów kulinarnych
      – 2 wpisy z mojej niedawnej podróży do Wrocławia: o hali targowej oraz o tym gdzie jeść
      – 1 wpis z pobytu w Budapeszcie – również o hali targowej
      – 1 wpis z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie
      – 1 wpis o paryskich targach czekolady i lava cake
      – 1 porada – jak otworzyć kokos
      – 1 wpis o paryskiej cukierni, którą wyszukałam w internecie

      Nie wydaje mi się, żeby wpisów podróżniczych było za mało. Było ich aż 5 z 14. Na blogu poruszam różne kwestie, które opisuje hasło przewodnie strony: "Food * Travel * Decor * Life".

      Nie skupiam się tylko na podróżach, czy tylko na gotowaniu. Staram się łączyć te tematy z innymi, które są mi bliskie i mnie interesują lub ciekawią jak np. dzisiejszy wpis.

      Z pozdrowieniami,
      Edith

      P.S. A wpisy z zapożyczonymi zdjęciami zdarzały się już dużo wcześniej jak np. cała seria wpisów dotyczących doniczek na zioła. Wszak wciąż szukam tej jedynej, najlepszej dla siebie i nadal nie mogę znaleźć, a dzięki tym wpisom wymieniam spostrzeżenia z Czytelnikami oraz Osobami zainteresowanymi tym tematem.

  8. Tomek gotuje pisze:

    Widziałem to kiedyś chyba w programie o najdroższym jedzeniu świata 🙂 Szkoda, że nie wiedziałem, że było coś takiego na tegorocznej Nocy muzeów w Warszawie, bo chętnie bym to obejrzał. Ale tylko z dołu, kolacja na wysokości to zdecydowanie nie moja bajka, mam lęk wysokości 😉

  9. Hania-Kasia pisze:

    Ja bym się bała – nic bym nie przełknęła ze strachu :))

  10. Agata Pachla pisze:

    Chciałabym, ale pewnie pokonałby mnie strach 🙂

  11. Alice Simply pisze:

    o jej! widziałam to już kiedyś, teraz jednak dopiero widzę zdjęcia z bliska – myślałam, że jest to jakaś platforma, po której można chodzić – a tu tylko takie małe miejsce żeby nóżki podeprzeć. W życiu bym się na to nie odważyła 😀 jedyne co mnie zastanawiało i wtedy i teraz to to, że nie można się łatwo udać do toalety 😀

  12. Jedzenie w taki sposób musi przynosić dodatkowe doznania, tyle emocji!
    Ale nie wiem czy bym się skusiła, bo mam lęk wysokości, a właściwie przestrzenny z wysokości, więc tak jak to pierwsze zdjęcie jeszcze mnie przekonuje to kolejne są przerażające, nie dałabym rady 🙂

  13. Magda pisze:

    pewnie, ze chciałabym wziąć w czymś takim udział! genialne!

  14. aleglodomorek pisze:

    Z przyjemnością wzięłabym udział w takiej kolacji! Martwił by mnie chyba jednak brak toalety i sama wizja kilku godzin (pisałaś nawet o 8h!) bez niej, by mnie powstrzymała 🙂 – w końcu dobre jedzenie trzeba czymś popić 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Głodomorku,

      wydaje mi się, że cała kolacja nie trwa aż 8h, tylko pewnie około 2. A na całe 8h wypożycza się dźwig z restauracją, wtedy można zorganizować np. 4 posiłki po 2h dla 4 grup po 22 osoby 🙂

      Ale fakt jest faktem, jak już wiele Osób to o tym pisało, że problem z toaletą jest dosyć istotnym mankamentem całego przedsięwzięcia.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Edith

  15. MartynCia ^^ pisze:

    ciekawy eksperyment 😉 na pewno niezapomniane przezycie 😉

  16. wow! nie wiem na czym bardziej bym sie skupiała, jedzeniu, czy widokach i całej sytuacji. Ale pod wpływem adrenaliny jedzenie musi być jeszcze pyszniejsze.

  17. Lena pisze:

    Musieliby podawać naprawdę coś wyjątkowego, żebym się skusiła. Lubię mieć stały grunt pod nogami;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
,
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram