Ramen Girl Warsaw

1 stycznia 2016

ramen girl warsaw

Ramen Girl Warsaw to dość nowa, bo otwarta przed dwoma miesiącami, restauracja Luizy Trisno, która najpierw podbiła Kraków (początkowo lokalem Yellow Dog), a potem zdecydowała się zdobyć szturmem stolicę. Dobrze pamiętam pierwsze spotkanie z kuchnią Yellow Dog’a na Urban Market jakieś trzy lata temu. Zespół restauracji przyjechał z zapasami sernika z matchą, zupami i przekąskami. W tym serniku zakochałam się do tego stopnia, że chwilę potem siedziałam na warsztatach z kuchni azjatyckiej z Luizą i jej mężem Trisno (wówczas to on był szefem kuchni w Yellow Dog’u, a dziś dowodzi kuchni w MOD na ul. Oleandrów). Wtedy poznałam bliżej ich historię i kilka ciekawych przepisów. Szaszłyki z krewetkami z mango robię do dziś, bo to kapitalna przekąska i nie tak trudna jak malezyjska laksa lemak, nad którą pracowaliśmy chyba pół dnia 😉  W Ramen Girl Warsaw zupy tej, przynajmniej w chwili obecnej, nie spotkacie, za to macie gwarancję, że dostaniecie tu niesamowity ramen.

ramen girl warsaw

Ale po kolei. Lokal mieści się na warszawskim Muranowie, przy Al. Jana Pawła II 61. W chwili obecnej jeszcze nie ma widocznego logo, ale wystarczy zaufać google, a znajdziecie drogę, która prowadzi do…wine baru. Tak, właśnie tak! Bo restauracja kryje kilka niespodzianek i pierwszą z nich jest wine bar umieszczony na parterze. Na jego końcu znajdują się ciemne, długie i lekko zakręcone schody, które prowadzą do ulokowanej w podziemiu knajpki.

ramen girl warsaw

Wystrój jest prosty. Głównym punktem, na które zwrócone są oczy wszystkich przychodzących jest podłużna kuchnia usytuowana za betonowo-szklaną ścianą. Kucharze ubrani w białe fartuchy pracują w skupieniu. Reszta sali na tym tle się nie wyróżnia, ale stoły i fotele są bardzo wygodne i sprzyjają dłuższej wizycie.

ramen girl warsaw ramen girl warsaw ramen girl warsaw

Kelner, który nas obsługuje jest bardzo miły i kompetentny. Chętnie i z detalami opowiada o poszczególnych pozycjach w menu. Mówi, co by sam zamówił i tłumaczy dlaczego. To nie zdarza się często. Lubię taką otwartość na gościa.

ramen girl of yellow dog 13 ramen girl of yellow dog 12 ramen girl of yellow dog 11

Zamawiamy więc tataki z sezonowanej polędwicy wołowej z masłem orzechowym, musztardowcem i rukwią wodną (35 zł). Smak jest obłędny, choć z początku zniechęca intensywny zapach sosu rybnego. Po pierwszym kęsie wszystko jednak staje się jasne, a nasze podniebienia wariują. Genialne danie! Chrupiąca rukiew oraz musztardowiec, delikatne masło orzechowe i rozpływające się niemal surowe mięso to kompozycja odważna i jednocześnie z charakterem. Zdecydowanie do powtórzenia. Zdecydowanie na tak!

ramen girl of yellow dog 7

Z daniami głównymi mamy pewien kłopot. Podobają nam się co najmniej dwa różne, niejako tytułowe, rameny i nie wiemy na który się zdecydować, by móc skosztować także czegoś poza zupą. Tu z pomocą przychodzi ponownie kelner i delikatnie sugeruje, żeby wybrać ramen pomarańczowy („dokładnie ten, na który dziś zdecydowała się połowa sali”). Idziemy więc za ciosem i bierzemy tutejszy hit opisany w karcie jako ten, który „najlepiej smakuje w jesienne wieczory, po długim szarym dniu”.

ramen girl of yellow dog

I owszem. Zupa ani przez moment nie rozczarowuje, a fantastycznie rozgrzewa i rozjaśnia zimowy dzień. Bulion wieprzowy doprawiony składnikami z mojej ulubionej zupy miso – wodorostami kombu i grzybami shitake, serwowany jest tu z alkalicznym makaronem własnej roboty, marynowaną piersią kaczki, pomarańczami, dynią, marynowanym ogórkiem, sezamem, dynią, musem z wędzonej papryki i karmelizowanym imbirem. I bynajmniej składniki te nie są do wyboru, a wszystkie lądują w głębokim talerzu! Tutejszy ramen wygląda i smakuje jak ten, który jedliśmy w Japonii. Jest tylko bardziej podkręcony bardziej wymyślnymi składnikami jak pomarańcza. To po prostu doskonała zupa, która może stanowić cały obiad.

Skuszona bajecznymi opowieściami obsługi o najlepszym daniu wegetariańskim decyduję się także na coś niemięsnego. Tempura z shiitake i uszaków ze smażonymi eryngi podana na kuskusie izraelskim z esencją prawdziwków, edamame i dymką (39 zł) – czy to danie nie brzmi bosko?

ramen girl warsaw

Powiem Wam, ze nie tylko brzmi, ale równie dobrze smakuje. Podobną kompozycję jadłam po raz pierwszy, choć same smażone w tempurze grzyby  można spotkać w wielu azjatyckich miejscach (m.in. w Uki Uki). Mariaż chrupiących, otoczonych ciemną panierką z tempury grzybów z niezwykle aromatycznym i maślanym „risottem” z kuskusa jest strzałem w 10. To danie przypadnie do gustu nawet mięsożercom i myślę, że po jego spróbowaniu niejedna osoba może pójść drogą ku wegetarianizmowi. Znakomita propozycja, choć na pierwszy rzut oka przypomina martwego nietoperza, który przycupnął na talerzu 😉 To jednak drobiazg. Liczy się smak, który po prostu zniewala!

Po daniach głównych przychodzi czas na wybranie deseru. Bierzemy jeden na spółkę, bo Monsieur stwierdza, że po dotychczasowym obżarstwie nie wciśniemy dwóch na raz. Staje więc na najbardziej intrygującym spośród trzech z karty: „skorupach z topinamburu z kają” (19 zł). Oczywiście nazwa dodaje nieco dramaturgii, bo skorupy to po prostu podpiekane w piecu, oblane karmelowym syropem skórki z topinamburu. Taplają się w słodkim sosie z dodatkiem puddingu z pandanu (egzotyczny azjatycki owoc). Zestawienie tyleż oryginalne, co przepyszne i zaskakujące. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem, choć porcja jest typowo degustacyjna.

ramen girl warsaw

Ramen Girl Warsaw – dla kogo?

Dla każdego kto lubi odkrywanie nowych smaków, zaskoczenia i niespodzianki w większości dań. To świetne miejsce na spotkanie ze znajomymi, czy we dwoje.

Ramen Girl Warsaw – podsumowanie:

Lokal jest klimatyczny, dekoracje oszczędne, oświetlenie przygaszone, ale jednocześnie można podglądać pracę kucharzy. Nie jest to z pewnością najtańsza restauracja w mieście, ale ceny są adekwatne do jakości. Jest po prostu pysznie i wszyscy miłośnicy Azji na talerzu powinni być zachwyceni. W Ramen Girl bardzo podoba mi się typowo azjatycka porcelana, która jest dodatkowym magicznym składnikiem we wszystkich podawanych daniach. Tu przez moment, nawet w czasie szarej zimy, można poczuć się jak na azjatyckich wakacjach.

Ramen Girl Warsaw – jak dojechać?

Do kolejnego przeczytania!

E.

Podobne wpisy

Komentarze

7 odpowiedzi na “Ramen Girl Warsaw”

  1. Vela pisze:

    Może kuchnia azjatycka to nie jest moja ulubiona jednak zdecydowanie należy do tych preferowanych stąd chętnie bym spróbowała ich specjałów. 🙂

  2. Monsieur pisze:

    Polecam 🙂

  3. Dorota pisze:

    Ramen pomarańczowy i czarny doskonały. Dzik rozpływa się w ustach. Polecam?

  4. Mikaela pisze:

    Fajnie, tylko szkoda, że mija się to z prawdą. Sukces YD zawdzięczamy Trisno, a nie Luizie, która jedzie na jego nazwisku. Doprowadziła do bankructwa YD i Ramen Girl w Krakowie, teraz czas na długi i bankructwo Ramenu w Warszawie – w przeciwieństwie do MOD, którym zarządza Trisno.

    • Madame Edith pisze:

      Mikaelo,
      gwoli ścisłości: nie napisałam nigdzie, że sukces Yellow Dog’a knajpa zawdzięczała wyłącznie Luizie. To był, z tego co wiem, ich wspólny biznes, choć twarzą faktycznie był Trisno jako szef kuchni. Trudno przypisywać sukces jednej osobie. Nawet jeśli jest to postać w jakimś sensie wybitna, bo bez wątpienia Trisno jest znakomitym kucharzem. Trzeba jednak pamiętać, że za wielkim człowiekiem stoi zwykle np. jego żona, która dogląda restauracji, dba o dom, ogród, i (bagatela) trójkę dzieci.
      Pozdrawiam
      E.

      P.S. Osobiście kibicuję obu lokalom: zarówno MOD, jak i Ramen Girl.

  5. Mikaela pisze:

    No i właśnie tak doglądała restauracji, że splajtowała. Teraz na przykładzie MOD można zobaczyć jak działa Trisno bez kogoś, kto go zadłuża.
    Ja z kolei kibicuję tylko lokalom osób, które płacą za czynsz, dostawcom, pracownikom, a swój sukces zawdzięczają ciężkiej pracy, a nie opowiastkom wyssanym z palca.

    • X pisze:

      Dokładnie zgadzam się po wypowiedziami Mikaela. Mój pozew przeciwko owej Pani już jest rozpatrywany, mam nadzieję że dopadnie ją sprawiedliwość, i nie ujedzie daleko na swoim: „a kto mi co zrobi, matce czwórki dzieci”?! Ciekawe jakby Pani zareagowała jakby ktoś się u Pani nażarł za 5 tysięcy i wyszedł nie płacąc?! Nie spocznę, póki nie otrzymam należności. Tak mi dopomóż…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram