SAM Kameralny Kompleks Gastronomiczny

28 lutego 2013

W sercu Powiśla, przy Lipowej jest małe zagęszczenie różnej maści lokali, wśród których pozytywnie wyróżnia się ten spod numeru siedem – SAM Kameralny Kompleks Gastronomiczny. Mieści się w najniższym, parterowym budynku i z zewnątrz zimą się zupełnie nie wyróżnia, ale sytuacja zmienia się latem gdy wszystkie drzwi są szeroko otwarte, a goście wychodzą na zewnątrz.

W tę część Warszawy zapuszczamy się wraz z Monsieur zimą sporadycznie, znacznie częściej bywamy tu latem. Jednak ostatnio nie mogliśmy omówić sobie spaceru po Powiślu i wpadliśmy na pomysł, by połączyć przyjemne (jedzenie) ze spacerem (pożytecznym). Na dokładkę dokonaliśmy zakupu pieczywa, które jest wypiekane na miejscu (w delikatesach w podziemiu).

Wybór dań, deserów, jak i napojów jest tu naprawdę duży. Poza pozycjami wymienionymi w menu są też często zmieniane dania sezonowe, wypisane kredą na ścianie / tablicy.

Jak widzicie na powyższym zdjęciu są tu rzeczy dla mięsożerców, jak i dla wegetarian. Na ladzie można podziwiać świeże wypieki i jednocześnie obserwować jak na zapleczu uwija się obsługa.

W SAMie znajdziemy duży wybór sypanych herbat (6 zł za dzbanek), a także smaczne kawy.

Mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na moment wyciągnięcia z pieca pysznych, drożdżowych bułeczek z malinami (całkiem spore i po 2 zł za sztukę). Były idealną przekąską do herbaty, ale do jedzenia zamówiliśmy jednak coś bardziej solidnego 🙂

Monsieur postawił na Koftę, czyli szaszłyki z mielonej jagnięciny z dwoma, bardzo smacznymi i aromatycznymi sosami (24 zł), a ja wybrałam kanapkę w maślanej bułce z kurczakiem tandoori, podaną z pieczonymi ziemniakami, sałatą, świetnym chutneyem oraz plastrami awokado (20 zł). Moje danie wyglądało na niezły rozgardiasz, ale uwierzcie w rzeczywistości prezentowało się lepiej.

Obie potrawy były bardzo smakowite, szczególnie burger, który miał w sobie mnóstwo indyjskich aromatów, choć i jagnięcina z sosami również była pyszna, ale osobiście musiałam uważać na dodatek czosnku w jednym z dressingów, jak i w mięsie. Na deser oczywiście wzięliśmy SAMową klasykę, czyli szarlotkę z sosem waniliowym (12 zł) – gdyby tylko była podana na ciepło stwierdziłabym, że jest niemal tak dobra jak domowa, a tak napiszę tylko tyle, że zniknęła w oka mgnieniu 🙂

Warto wspomnieć, że SAM jest miejscem otwartym dla zwierząt. Podczas naszej wizyty spotkaliśmy dwóch czteronożnych przyjaciół, którzy za darmo dostali miski z wodą i siedzieli, bardziej lub mniej grzecznie, koło swoich właścicieli pod stołem.

Było z nimi dużo śmiechu, bo widać było, że oba zwierzaki polubiły się od pierwszego wejrzenia. Wraz z Monsieur uwielbiamy zwierzęta, ale znamy osoby, którym ich obecność w bistro mogłaby przeszkadzać. Dlatego postanowiłam zwrócić na ten fakt uwagę.

A jeśli chodzi o wnętrze lokalu, to jest ono bardzo proste, minimalistyczne. W zasadzie urządzone dosyć surowo, w bieli, szarościach i czerni z dodatkami drewnianego dużego „common table”, kilku wysokich stolików i wielu niskich rozstawionych pod ścianą.

SAM jest lokalem obleganym, dlatego nie mogłam zrobić żadnego zdjęcia pokazującego lepiej całość wnętrza, by nie naruszyć prywatności innych gości.

Jednak jedno udało mi się zrobić. Na pierwszym planie załapał się Monsieur, ale jako, że śmiesznie wyszedł,  nie chciał się Wam pokazać, dlatego dorobiłam mu nową twarz 🙂 Za to w tle widać kawałek wnętrza lokalu.

Dla kogo?
To miejsce odpowiednie na spotkania z przyjaciółmi, czy znajomymi. Choć na niezobowiązującą randkę w środku dnia, czy pod wieczór również się nada, pod warunkiem, że zajmie się miejsca przy jednym ze stolików, a nie przy dużym stole.
Ceny
Dania główne od 15 do 35 złotych, desery i owocowe koktajle 10-20 zł, kawa i herbaty do 6-10 zł.
Czy polecam?
Tak, z całą pewnością. Popularność tego miejsca dobrze świadczy o serwowanym tu jedzeniu. Obsługa także jest bardzo miła i pomocna, a na jedzenie czeka się do 20 minut.
E.
Podobne wpisy

Komentarze

20 odpowiedzi na “SAM Kameralny Kompleks Gastronomiczny”

  1. Edyta pisze:

    Ciekawe miejsce! 🙂 Chętnie je odwiedzę, jak zawitam do Warszawy.

  2. Edith, jest szansa na blizsze info o zielonym sosie do kebaba?? pozdrawiam!!

    • Madame Edith pisze:

      Karolino,
      Pytałam się obsługi co w nim było, ale nie umieli mi odpowiedzieć. Oba sosy były bardzo smaczne i świetnie pasowały do jagnięciny z quinoa. Sama też chciałabym poznać przepis. Może ktoś z SAMu przeczyta Twój komentarz i odpowie bardziej szczegółowo…? 🙂

      Serdeczniści,
      E.

  3. Marzena pisze:

    Miejsce bardzo przytulne mimo surowego wystroju, ale to pewnie ta atmosfera…;-)

  4. Fuchsia pisze:

    Alez przystojniak z tego Monsieur!
    Miejsce mijalam kilkakrotnie, nastepnym razem wpadne i przetestuje 🙂

  5. Zielaczek pisze:

    Edith,
    świetny gif z psiakiem! 🙂
    SAM uwielbiam, dobre ceny, świetna jakość, pyszna zielona herbata 🙂
    Lubię lokale dog friendly. Jak nasz psiak trochę zmądrzeje, to chcielibyśmy brać go ze sobą na obiadki.
    Kolejny raz napiszę, że uwielbiam czytać Twoje recenzje 🙂
    Pozdrawiam
    K.

  6. Wiewióra pisze:

    kolejne miejsce do odwiedzenia 🙂
    Bardzo lubię Twoje recenzje 🙂

  7. Czy ja już wspominałam, że UWIELBIAM Twoje recenzje?
    Masz dziewczyno dar do zdjęć, no bez dwóch zdań 🙂

    • Madame Edith pisze:

      Mammifero Ervivoro,

      strasznie Ci dziękuję!!!
      Cały czas się uczę, ale już zaczynam dostrzegać jaki postęp zrobiłam w robieniu zdjęć w ciągu ostatniego roku. Mam nadzieję, że za kolejny rok fotki będą jeszcze lepsze 😉

      Z serdecznymi pozdrowieniami,
      E.

  8. Hania-Kasia pisze:

    Sam jest fajny. Lubię ich mini drożdżówki, z tym, że od tych z malinami, wolę z czekoladą lub z różą.

  9. Jak następnym razem zawitam do Warszawy, to wypróbuje te wszystkie twoje recenzje.
    Jestem zawsze głodna po przeczytaniu 🙂
    Kalejdoskop Renaty:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  10. świetna recenzja, też jestem ciekawa tego sosu:) fajny klimat miejsce to ma;)

  11. Agnieszka pisze:

    No nie… po wczorajszym wpisie na fb myślałam, że Monsieur się wreszcie ujawni 😉 W kronikach kryminalnych mogliby stosować Twój sposób na "utajnianie" twarzy 😉

  12. A więc to tak wygląda SAM:) Polubiłam ich fanpage na FB jakiś czas temu ze względu na ich fajne propozycje kulinarne, Twoja relacja bardzo "rozświetla me mroki":)

  13. PS No właśnie… a Monsieur się jednak nie ujawnił;(

    • Madame Edith pisze:

      Ewa,
      Pokazywał swoją twarz już nie jeden raz na blogu (zobacz odpowiedź na komentarz Agnieszki)
      , ale tu faktycznie słabo wyszedł, dlatego poprosił o zakrycie twarzy 😉

      Miłego dnia,
      E.

  14. MartynCia ^^ pisze:

    och ależ przezabawny wpis 🙂
    twarz Monsieur oraz gif z mopsikiem… uśmiałam się 🙂
    a knajpka jak zawsze klimatyczna… menu adekwatne do cen, jak dla mnie bomba 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram