Shuk mezze & bar – kuchnia bliskowschodnia do pokochania

10 października 2018

shuk

Gdy ostatnio mieliśmy ochotę wyjść gdzieś spontanicznie, by na tygodniu uczcić choć symbolicznie imieniny Monsieur, trafiliśmy do Shuk na Grójeckiej. Nie są to nasze rewiry i na Ochocie bywamy raczej sporadycznie. Miejsce polecił nam jednak kolega M. Jest on wegetarianinem i wymienił dwa lokale, które szczególnie rekomenduje na bezmięsne co nieco. Nigdy nie jedliśmy dużo mięsa, a ostatnio kuchnia roślinna jeszcze bardziej nas fascynuje, więc chętnie odwiedzamy nowe adresy. Pojechaliśmy więc do Shuka wieczorem na kolację, by po kilku dniach wrócić w większym gronie.

Wystrój jest przyjemny dla oka. Wnętrze jest sympatyczne, dopracowane, ze sporą ilością orientalnych elementów. Wrażenie w tego typu miejscach zawsze robi ściana z wielkimi słoikami pełnymi kiszonek czy świeże cytryny i ogromne granaty poukładane na stosach.

shuk

Za pierwszym razem lokal był zapełniony ludźmi w ponad połowie, było też sporo oczekujących rezerwacji, więc mieliśmy farta, że znalazł się stolik dla naszej trójki. Usiedliśmy i zaczęliśmy czytać kartę: są tu mezze, śniadania, dania obiadowe, jak i dość rozbudowana sekcja drinków. Skupiliśmy się na mezze i daniach głównych. Wybór małych talerzyków jest spory i obejmuje ponad 20 pozycji. W cenie 29 zł możemy wybrać trzy dowolne i tak też zrobiliśmy. Poprosiliśmy o muhamarę, labneh oraz kibbe & grzyby.

shuk

Delikatny, jogurtowy serek labneh znacie już z mojego przepisu. W Shuku był także smaczny, podany z oliwkami, oliwą i pietruszką.

shuk

Kibbe & grzyby to małe kulki zrobione z kaszy i grzybów, są świetnie doprawione, naprawdę smakują doskonale. Zwłaszcza, że dodawany są do nich sosy: ostry i bardzo konkretny oraz drugi na bazie jogurtu i ogórka – zdecydowanie bardziej łagodny.

shuk

Muhammara to z kolei wyrazista pasta z pieczonej papryki z dodatkiem orzechów – pyszna rzecz do maczania pity.

shuk

Po przystawkach poczuliśmy się już całkiem pełni, więc od razu wiedzieliśmy, że zamówienie dwóch dań głównych nie było najlepszym pomysłem. Tradycyjną pide z trzema rodzajami sera i jajkiem zabraliśmy do domu, na miejscu podzieliliśmy się zaś burgerem z serem halloumi. Powiem Wam, że pide odgrzewane nawet kolejnego dnia smakowało bardzo dobrze. Podobał mi się wyrazisty smak sera w nadzieniu.

shuk

Burger z halloumi byłby jeszcze lepszy, gdyby był podawany z pieczonymi warzywami zamiast frytek. Ale to nie jest tak, że tutejsze grube frytki są złe. Nie, nie są. Po prostu chciałabym w końcu zobaczyć jakieś inne i mniej oczywiste dodatki do kanapek tego typu. Burgera serwują tu z dwoma sosami. To naprawdę dobry wybór, jeśli wahacie się co zamówić z dość rozbudowanej karty, bo bułka jest pyszna, kawałek sera solidnych rozmiarów i nie żałują tu warzywnych dodatków.

shuk

Drugą wizytę odbyliśmy kilka dni później już w większym gronie. I znowu popełniliśmy błąd zamawiając za dużo. Na szczęście w Shuk bez problemu pakują niezjedzone dania na wynos, wiec nic się nie marnuje.

Tym razem z mezze wybraliśmy hummus ezme, czyli z ostrą turecką sałatką (13 zł), burrekas – izralelskie pierożki z farszem z baklażana, szpinaku i sera koziego (13 zł) oraz ponownie kibbe & grzyby (14 zł) i muhammarę (14 zł). Świetny był hummus podrasowany wyrazistą sałatką, fajne były też pierożki. Pasta z papryki oraz grzybowe kulki jak i poprzednio doskonałe. Krótko mówiąc: wszystko w punkt.

shuk

Na drugie wzięliśmy do podziału, co i tak okazało się ilością zawrotną, szakszukę z jajkiem oraz greckie kofty. Do serwowanej na patelni szakszuki z dwoma jajkami, dostaje się pitę oraz małą porcję hummusu. Jak dla mnie to porcja nie do przejedzenia. Duża i smaczna, więc warto się nią dzielić.

shuk

Greckie kofry to cztery dużej wielkości kulki zrobione z ciecierzycy i buraka, bardzo apetyczne. Zwłaszcza w towarzystwie miętowego sosu, lawaszy i sporej ilości świeżych warzyw.

shuk

Fajna jest też herbata izraelska z cynamonem, kardamonem i miętą (15 zł za czajnik dla 2 osób). Herbata irańska z bergamotką (15 zł za czajnik dla 2 osób) to zwykły Earl Grey, więc nie smakuje już tak wyjątkowo.

Na wdzięcznie prezentujące się desery w witrynie i baklawy nie starczyło nam już miejsca.

shuk

Shuk – podsumowanie:

To miły lokal ze smacznym jedzeniem. Może shakszuka nie jest tak dopracowana jak w Tel Aviv’ie, ale generalnie smaki są wyraziste i konkretne. Jedzenie jest w miarę lekkie i po prostu smaczne. Bez udziwnień, proste i uczciwe. Do tego ceny są niewygórowane, co przekłada się na pełną salę.

W weekendy od 15:00 nie ma gdzie usiąść, więc polecałabym zrobić rezerwację i jednak przyjść wcześniej, bo przy pełnym obłożeniu w środku robi się głośno. Porcje tu są konkretne i polecałabym albo poprzestać na mezze lub też zamówić tylko po jednym daniu głównym.

Obsługa jest sympatyczna, dość sprawna i widać, że się stara. Zdarzają się sytuację, gdy zapomną przynieść talerzy itp., ale nie rzutuje to na odbiorze całej restauracji.

Mają od nas plus za przewijak dla bobasa i foteliki dziecięce.

Do kolejnego!

E.

RACHUNEK 1

RACHUNEK 2

Podobne wpisy

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Shuk mezze & bar – kuchnia bliskowschodnia do pokochania”

  1. Ewa napisał(a):

    Nie są to również moje okolice, ale chyba się wybiorę! Podoba mi się lokal i jedzenie, jakie tam podają. W ogóle od ilości fajnych miejsc w Warszawie można dostać zawrotu głowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Shuk mezze & bar
Moja ocena [1]: 4.5
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy: do 35 zł
Grójecka 107, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram