Weekend na Podlasiu

8 marca 2014

Jak być może wiecie z mojego profilu na Instagramie dwa tygodnie temu wraz z Monsieur udaliśmy się z wizytą na Podlasie, a konkretnie do Supraśla. Był to mój pierwszy wyjazd w te okolice, nie licząc „zielonej szkoły”, na którą pojechałam do Białowieży wiele lat temu będąc w liceum. Po tamtym wyjeździe ten rejon Polski kojarzył mi się z nieskazitelnie czystymi rejonami, zielenią i pięknymi widokami.

Do ponownego zawitania w te okolice namówiła nas Asia, która tutaj mieszka i pracuje. Obiecała, że będzie naszym przewodnikiem i wywiązała się zjawiskowo z tego zadania, za co jej ogromnie dziękujemy (specjalne podziękowania należą się Tacie Asi, który zabrał nas na przejażdżkę po okolicy).

Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy i św. Jana Teologa w Supraślu

Supraśl położony jest w sercu Puszczy Knyszyńskiej. Powietrze jest tu niebywale czyste, a dzięki mikroklimatowi oraz znajdującym się w pobliżu bogatym złożom borowin w 1999 r. uzyskał status uzdrowiska.
W Hotelu Knieja, w którym mieszkaliśmy, mieliśmy okazję doświadczyć na własnej skórze okładów borowinowych. Mają one niesamowite właściwości – dobrze wpływają nie tylko na ciało (m.in. napięcie skóry) i samopoczucie, ale także pomagają walczyć z bólem, czy zwyrodnieniami osobom mającym problemy z kręgosłupem/stawami.
Wcześniej z borowiną miałam do czynienia w Ciechocinku i po kilkunastu okładach stanęłam na nogi (miałam poważne problemy z dwoma dyskami). Z autopsji mogę je Wam ogromnie polecić, bo ich skuteczność przetestowałam.

Hotel Knieja Medical Spa *** w Supraślu

Największą atrakcją w miasteczku jest zdecydowanie Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy i św. Jana Teologa w Supraślu, w budynkach którego mieści się Muzeum Ikon. Zespół zabudowań sakralnych jest położony na wzgórzu nad rzeką Supraślą.

O Muzeum Ikon słyszałam już wcześniej od kilku osób. Każdy opowiadał, że jest „super i warte zobaczenia”, ale prawdę mówiąc byłam dosyć sceptyczna i podchodziłam do tych opowieści z lekkim niedowierzaniem. To był jednak błąd!

Na miejscu okazało się, że faktycznie muzeum jest świetne. Każda z sal jest interaktywna. Na wejściu do każdego pomieszczenia zapalają się światła, gra odpowiednio nastrojowa muzyka. Naprawdę dużo się tu dzieje. I co bardzo mi się podobało, to fakt, że zwiedza się je w małych grupach z przewodnikiem, a wstęp kosztuje tylko 10 zł.

Zdjęcia nie oddają atmosfery tego miejsca, ale jak widzicie dbałość o szczegóły jest tu ogromna i każda z sal przygotowana została z wielką starannością.

Tak się akurat zabawnie złożyło, że nasza grupa składała się oprócz nas z trzech sióstr zakonnych i księdza. Jak możecie sobie wyobrazić mieli oni wiele pytań do przewodnika, który mimo, że posiadał ogromną wiedzę chwilami nie radził sobie z ich dociekliwością i dopytywaniami o najdrobniejsze szczegóły przedstawione na ikonach 🙂

W Muzeum stoi również makieta przekroju supraskiej cerkwi, która przed wojną była bardzo bogato zdobiona w środku.

W jednaj z muzealnych sal gromadzono freski, które zostały uratowane ze zburzonej Cerkwi Zwiastowania.

Po wyjściu z muzeum można udać się właśnie do budynku cerkwi i zobaczyć jak wiele pracy i wysiłku kosztowało odbudowanie jej po wojnie.

Środek póki co niestety nie przypomina jeszcze czasów swojej świetności. Otynkowana jest tylko część ołtarzowa, a prace i zbiórki środków na dalszą budowę trwają cały czas, gdyż wymagają ogromnych nakładów finansowych.
Pomyśleć tylko, że wcześniej całe wnętrze budynku pokryte było pięknymi freskami!

W centrum Supraśla stoją niemal obok siebie dwa kościoły.

Jeden z nich – pw. Świętej Trójcy wychodzi wprost na główną ulicę miasteczka.

Zabudowania ulicy 3-go Maja są doprawdy niezwykłe. W większości domy są bardzo zadbane i utrzymane w tradycyjnym stylu. Niegdyś należały do tkaczy, bo miasto było znanym ośrodkiem tego przemysłu lekkiego. Naprawdę miło zobaczyć miejsca, w których czuć historię, a jednocześnie są zadbane przez obecnych mieszkańców, którzy w nich na co dzień funkcjonują.

Przy jednym ze sklepików moją uwagę zwróciła reklama zachęcająca do zakupu „Marcinków” Szczerze powiem, że po raz pierwszy zetknęłam się z tą nazwą. Na szczęście Asia od razu wyjaśniła, że to typowy dla regionu Podlasia i Suwalszczyzny tort złożony z wielu cienkich biszkoptów i przełożony masą cytrynową.

Przy odrobinie szczęścia udało nam się kupić kawałek „Marcinka”. Niestety Monsieur nieopatrznie się o niego oparł i lekko go zgniótł 😉 Jednak nawet lekko zgnieciony „Marcinek” zachował swoje wyśmienite walory smakowe. Jeśli będziecie w okolicach koniecznie spróbujcie.

„Marcinek” – podlasko-suwalski przysmak

Na końcu ulicy 3-go Maja znajduje się bardzo okazały budynek – Pałac Buchholtza, w którym mieści się obecnie liceum plastyczne.

Po drugiej stronie ulicy zauważyliśmy zabawny płot pomalowany przez plastyków z napisami „Kiedy obiad?” i „Wyskakiwać z projektów” 🙂

Z Supraśla można także podjechać do Silvarium – to ogród leśny w Puszczy Knyszyńskiej, którym opiekuje się Nadleśnictwo Krynki. Jest tu kilka ścieżek dydaktycznych, latem można poznawać zwyczaje pszczół, a także chore bociany, którym leśnicy pomagają gdy złamią skrzydło lub są zbyt słabe, by odlecieć do Afryki.

Zimą bociany i pszczoły są pochowane, za to można zobaczyć rzadkie gatunki sów, które zostały odratowane po różnych wypadkach.

Dom sów w Silvarium

Są tu puszczyki, sowy białe, puchacze, sowy uszate i inne. Każda ma swoje „mieszkanie” wydzielone w domku.

Puchacz
Sowa biała
Puszczyk
Będąc w okolicach Supraśla warto także udać się do Kruszynian pod granicą z Białorusią. Znajduje się tu bowiem bardzo ciekawa restauracja „Tatarska Jurta”, o której więcej napiszę niebawem.

To właśnie tu jedliśmy manty

…oraz po raz pierwszy babkę ziemniaczaną.

Jak już pewnie wiecie z wpisu o babce – miałam okazję nauczyć się ją przygotowywać w restauracji „Prynuka”, która mieści się w podziemiach Hotelu Knieja. 

Jest to bardzo urokliwa restauracja specjalizująca się w kuchni białoruskiej.

Próbowaliśmy tu m.in. placków ziemniaczanych z pyszną maczanką (śmietana wymieszana z podsmażoną cebulką, ziołami i czosnkiem)…

…domowego kwasu chlebowego, czy…

…pieczonego jabłka wypełnionego kaszą jaglaną z bakaliami (pycha!).

Testowaliśmy także zupę soliankę (solankę), która jest bardzo pożywna i zaskakująca – oprócz kiełbasy ma w sobie dużo oliwek i warzyw.

Restauracja urządzona jest z dbałością o detale – wzory na obrusach, jak i menu oraz chusty przywieszone na ścianach pochodzą z Białorusi. Obsługa zaś ubrana jest w schludne, białe, tradycyjne stroje.

Co się rzadko zdarza możemy tu zamówić piwa, jakich nie dostaniemy chyba nigdzie więcej w Polsce – głównie zza wschodniej granicy.

Sami przyznajcie, że nawet ich butelki robią wrażenie!

Bardzo rozbawił nas napis na drzwiach prowadzących bocznym wejściem do restauracji. Jak się dowiedzieliśmy kilku klientów tutejszego spa przyszło pewnego razu do restauracji w samych kąpielówkach i szlafrokach, bo część basenowo-rekreacyjną od restauracyjnej dzieli tylko krótki korytarz 🙂

Po takim obżarstwie dobrze było mieć basen na wyciągnięcie ręki. Inaczej po weekendzie niechybnie wrócilibyśmy do Warszawy o minimum 3 kg ciężsi 🙂

Pomimo zimowej aury weekend na Podlasiu był niezwykle udany. Zupełnie nie spodziewaliśmy się odkrycia tylu nowych smaków i interesujących miejsc.

Zdecydowanie warto jeździć po Polsce, bo wiele może nas zaskoczyć nawet blisko, bo ledwie 200 km, od domu. Następnym razem będąc na Podlasiu zwiedzimy Białystok, do którego bezskutecznie wybieramy się już dobrych kilka lat.

Do kolejnego przeczytania!
E.

Podobne wpisy

Komentarze

25 odpowiedzi na “Weekend na Podlasiu”

  1. Melka napisał(a):

    Na Podlasiu jeszcze nie byłam ale chyba najwyższa pora nadrobić zaległości. Udanego weekendu!

  2. Marushka82 napisał(a):

    Edith, jesli zawitasz jeszcze kiedys do Suprasla wybierz sie do Jarzebinki. To mala knajpka przy jednej z glownych ulic serwujaca pyszne kartacze i wlasnie babke ziemniaczana.
    Z niecierpliwoscia bede wypatrywac Twojego postu o moim rodzinnym Bialymstoku! 😀

    • Madame Edith napisał(a):

      Marushko,
      Koło Jarzębinki oczywiście przechodziłam i nawet zajrzałam do środka 😉 Jednak na nic się nie skusiliśmy.
      Mam nadzieję, że uda nam się zawitać do Białegostoku w tym roku 🙂

      Serdeczności,
      E.

  3. Kasia napisał(a):

    Jak miło poczytać same miłe rzeczy o miejscowości, w której mieszkam od kilku lat…
    a co ważniejsze, o Prymuce dowiedziałam się, nie z gazety, a z Pani blogu 🙂

    • Madame Edith napisał(a):

      Kasiu,
      Bardzo się cieszę, że dowiedziałaś się u mnie czegoś nowego 🙂 Prynuka, z tego co się dowiedziałam, istnieje dopiero niewiele ponad miesiąc, więc to nowe miejsce.

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

  4. Agnieszka Kuczyńska napisał(a):

    Supraśl jest piękny, ja byłam zachwycona. Jedzenie w regionie faktycznie mają pyszne, ale raczej ciężkie.

    • Madame Edith napisał(a):

      Agnieszko,
      faktycznie, kuchnia podlaska, czy białoruska nie należą do lekkich. Ale to bardzo przyjemna odmiana od codziennego jedzenia i szczególnie na weekend super sprawa 🙂

      Pozdrawiam ciepło,
      E.

  5. setare napisał(a):

    ja pochodzę z Podlasia i nie sądziłam, że Marcinek, to taka egzotyka ;))) moja Mama często robi to ciasto (z resztą wyśmienicie) ;))))
    pozdrawiam!

    • Madame Edith napisał(a):

      Setare,
      dla mnie Marcinek był zupełnym odkryciem, bo nigdy nawet o nim nie słyszałam! Bardzo mi smakował. Może nawet zrobię go w domu i pokażę na blogu…? 🙂

      Serdeczności,
      E.

  6. Krystyna Boner napisał(a):

    Bardzo ciekawy post, piękne zdjęcia. Miło mi było być chociaż wirtualnie z Tobą na takiej wycieczce 🙂 Pozdrawiam 🙂

  7. Anonimowy napisał(a):

    O dzięki za ten post 🙂 Spiszę sobie co tam warto zwiedzić i co zjeść. Na pewno tam zaciągnę swojà rodzinkę 🙂

  8. madeleine napisał(a):

    Jak miło poczytać o regionie mojego pochodzenia i dobrze znanym Supraślu 🙂 Urodziłam się w Białymstoku, ale Supraśl znam dość dobrze ponieważ często tam bywałam na spacerach. Miasteczko jest urokliwe, a podlaska kuchnia wyśmienita! Czekam z niecierpliwością na post o Białymstoku jeżeli uda Ci się tam zawitać. Pozdrawiam serdecznie z Francji 🙂

    • Madame Edith napisał(a):

      Madeleine,
      kuchnia podlaska była dla mnie ogromną niespodzianką. Świetna jest także tatarska, jak i białoruska. To niesamowite, że tak blisko od Warszawy można spróbować zupełnie innych potraw. Kuchnie regionalne są super! Myślę, że Białystok jest równie ciekawym miejscem, co Supraśl, i to nie tylko pod względem kulinarnym 🙂

      Moc pozdrowień,
      E,

    • madeleine napisał(a):

      Edith,
      wstyd się przyznać, że jako osoba pochodząca z Podlasia nigdy nie miałam do czynienia z kuchnią tatarską… Następnym razem gdy będę w rodzinnych stronach, to na pewno to nadrobię 😉 A jeżeli chodzi o Białystok, to jest miastem, które w ciągu ostatnich kilku lat bardzo zmieniło swoje oblicze, oczywiście na plus 🙂 Polecam Ci wyprawę do stolicy Podlasia – jestem pewna, że Ci się spodoba.

      Serdeczne pozdrowienia!

    • Madame Edith napisał(a):

      Madeleine,
      na Podlasiu są podobno tylko 4 wioski tatarskie i tylko 2 restauracje, w tym jedna w Kruszynianach, a druga w Supraślu (mam nadzieję, że żadnej innej nie pominęłam). Przy czym Tatarska Jutra jest bardziej polecana, bo ponoć jedzenie jest tam smaczniejsze. Opiszę ją dokładnie w kolejnym tygodniu.

      Z pozdrowieniami,
      E.

    • Bazylka napisał(a):

      Myślę, że nazywających się tatarskimi będzie ciut więcej niż dwie, ale jeśli ktoś podaje wieprzowinę, lub alkohol, to moim zdaniem w tej kategorii już się nie mieści 🙂

  9. Jola Mróz napisał(a):

    Przeczytałam z dużym zainteresowaniem ten reportaż. Będąc w szkole dużo jeździłam po Warmii i Mazurach oraz po Suwalszczyźnie , czy po Mazurach Garbatych. Nasz kraj ma bardzo dużo pięknych zakątków które mogą nas zaskoczyć.
    Co do jedzenia mazurskie smaki , czy te które tutaj opisujesz są poprostu palce lizać.
    Pozdrawiam serdecznie .Jola

  10. ella kropka com napisał(a):

    Super relacja Edith, mi najbardziej podobała się relacja z wizyty w muzeum ikon, te manty pewnie są przepyszne i te śliczne puchate ptaszyska, ach chciałabym takiego przytulić.
    pozdrawiam, Ella

  11. Anonimowy napisał(a):

    Madame,

    zaglądam od jakiegoś czasu na Twój blog. Bardzo miło jest go czytać – w pewnym sensie to uzależnia 🙂 Widzę, że grono czytelników poza chwaleniem wpisów ( co oczywiście jest uzasadnione – bo jak tu nie chwalić 😉 ) wymienia się doświadczeniami i to jest super – tego mi brakowało – wymiany doświadczeń, dyskusji itp. Fajnie, że wreszcie można "podyskutować" 🙂

    Jeżeli Podlasie to Biebrza! Polecam Biebrzański Park Narodowy 🙂 i Zagrodę Kuwasy tuż na skraju wejścia do Parku 🙂

    Serdeczności,

    azofoska 😉

    • Madame Edith napisał(a):

      Azofosko,

      na wstępie bardzo Ci dziękuję za miłe słowa 🙂
      Bardzo mnie cieszy, że Czytelnicy dzielą się zarówno w komentarzach na blogu, jak i na Facebooku, swoimi doświadczeniami i poleceniami.

      Zdaję sobie sprawę, że Podlasie dopiero "liznęłam", ale pierwsze koty za płoty i z całą pewnością tam wrócę, bo to piękny zakątek Polski 🙂

      Pozdrawiam bardzo ciepło,
      E.

  12. Funia napisał(a):

    Madame Edith! Trzeba wrócić do Supraśla i zobaczyć Teatr "Wierszalin" w Supraślu, chlubę tego miasta.
    Ewa

    http://www.wierszalin.pl/‎
    Siedzibą teatru jest miejscowość Supraśl pod Białymstokiem. WIERSZALIN formed in 1990 by Piotr Tomaszuk is widely considered to be one of the finest …

  13. adam puszczański napisał(a):

    W górach ceny są „wysokie”, nad morzem, ” słone”, u nas „normalne”. Obejrzeliście tylko niewielki kawałek Podlasia. Zapraszam w inne rejony, same niespodzianki, kto tu nie był.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Weekend na Podlasiu


Jak być może wiecie z mojego profilu na Instagramie dwa tygodnie temu wraz z Monsieur udaliśmy się z wizytą na Podlasie, a konkretnie do [...]
@MadameEdith on Instagram