fbpx

Mój sprzęt fotograficzny

11 marca 2014

Do tego wpisu przymierzałam się dość długo, bo pytania o mój sprzęt fotograficzny pojawiały się na blogu, w komentarzach, a przede wszystkim prywatnych wiadomościach od bardzo dawna. W końcu postanowiłam Wam opisać czym robię zdjęcia i kręcę filmy. Będę aktualizowała ten wpis w miarę upływu czasu, o ile mój zestaw będzie ulegał zmianom.

Początki

Moja przygoda z fotografią zaczęła się na początku 2008 roku. Wówczas dostałam w prezencie od Taty mój pierwszy “poważny” sprzęt. Był to Canon 400D wraz z obiektywem EF-S 18-55 mm f/3.5-5.6 IS oraz 55-200 mm f/4.5-5.6 II USM.

Nie ma co ukrywać, że aparaty w tamtych czasach robiły dobre zdjęcia tylko przy niskich wartościach ISO. Powyżej ISO 800 zdjęcia były mocno zaszumione. Tym nie mniej aparat ten bardzo lubiłam, bo dobrze mi służył przez długi okres czasu i przemierzył ze mną kawałek Europy. Aparat ten eksploatowałam aż do września 2012 roku, kiedy jego możliwości były niewystarczające. Moje oczekiwania stawały się większe, ponieważ chciałam się rozwijać i robić lepsze zdjęcia. Na jego następcę wybrałam model Canon 650D.

Kolejny krok w świecie lustrzanek

650’tka to był super sprzęt! Z jednej strony lekki i poręczny, a z drugiej miał zdecydowanie lepsze parametry od kilkuletniego 400D. Miał już dużą, bo 18 milionową, matrycę i możliwość kręcenia filmów. Fajną funkcją, której obecnie mi brakuje w moim aparacie, był odchylany ekran dotykowy, który przyspieszał pracę i ułatwiał filmowanie.

 

Rozwój

Cały czas jednak odkładałam pieniądze na moje marzenie, czyli pełną klatkę. Kupiłam ją w lipcu 2013 roku i od tamtej pory jesteśmy nierozłączne. Jako, że nie jestem profesjonalnym fotografem, na pierwszy model pełnoklatkowy wybrałam aparat Canon 6D, którzy przeznaczony jest dla osób średniozaawansowanych.

Zmiana matrycy z APS-C (Advanced Photo System type-Classic – format matrycy w aparatach cyfrowych, który jest mniejszy ok. 1,6 x od standardowej klatki 35 mm) na FF (ang. Full Frame – termin odnoszący się do cyfrowych aparatów fotograficznych, które posiadają matrycę światłoczułą wielkości kliszy 35 mm o wymiarach 36 × 24 mm) było jak olśnienie.

Nagle przez swoje dotychczasowe obiektywy zobaczyłam dużo więcej! I wtedy dopiero zaczęło się pełne szaleństwo i eksperymentowanie z fotografią. Jedną z moich ulubionych funkcji w 6D jest możliwość połączenia się przez WiFi z moim smartfonem. Dzięki temu mogę pobrać zdjęcia i wrzucić je od razu np. na Instagram, lub Fanpage. Jeśli w przyszłości będę myślała o zmianie sprzętu, to ta funkcja będzie musiała znaleźć się w moim kolejnym aparacie, ponieważ dzięki niej mogę momentalnie wrzucić do sieci zdjęcia lepszej jakości niż te z telefonu.

Canon 100D to najmłodszy członek mojej fotograficznej rodziny. Wygrałam go w konkursie podczas konferencji prasowej Canon Polska, więc nie był to zakup planowany. Aparat ten jest mały, poręczny i ultra lekki. Zabieram go na zdjęcia do restauracji, bo mieści się do małej torebki – w końcu to “najmniejsza lustrzanka na świecie”. W porównaniu do 6D aparat ma o wiele mniejsze gabaryty, jednak jakość zdjęć pozostaje zadowalająca.

Aparaty aparatami, ale i tak każdy wie, że to obiektyw jest najistotniejszym elementem zestawu. Obecnie korzystam z trzech:

  • 50 mm,
  • 100 mm oraz
  • uniwersalnego zooma 24-105 mm.

Jednak swojej “karierze” fotografa-amatora miałam do czynienia z wieloma modelami i każdemu chciałam poświecić kilka słów.

Obiektywy

Canon EF-S 18-55 mm f/3.5-5.6 IS oraz Canon EF-S 18-55 mm f/3.5-5.6 IS III – są to dwa “kitowe” obiektywy, które miałam wraz z zakupem aparatów APS-C. Model III zdecydowanie wyróżnia się na tle swojego pierwowzoru – ma nawet wbudowany stabilizator obrazu. W moim przypadku obiektywy uniwersalne były dobre na start i do popróbowania, jednak chcąc realizować lepsze zdjęcia musiałam się rozejrzeć za innymi opcjami. Sprzedałam więc oba i zainwestowałam w bardziej profesjonalne obiektywy.



Canon 55-200 mm f/4.5-5.6 II USM – był to obiektyw, który dostałam wraz z moim pierwszym aparatem. Bił na głowę obiektyw “kitowy” w wersji I, jednak jako zoom miał małe zastosowanie do zdjęć kulinarnych, ponieważ musiałam robić zdjęcia z drugiego końca pokoju ze względu na duże zbliżenie (szczególnie przy małej matrycy odpowiadał on obiektywowi ok. 80-300 mm). Sprawdzał się za to na wyjazdach. Obecnie nie jest już produkowany.

 
Canon 40 mm f/2.8 STM – używałam go wraz z 650D, bo do niej był dedykowany. Jest to bardzo zabawny obiektyw, bo w zasadzie ani go nie widać, ani nie słychać. Potocznie jest nazywany “naleśnikiem” ze względu na swoją krótką budowę. Jest wszechstronny, mały i bardzo wygodny, szczególnie w podróży, czy podczas spacerów po mieście. Co ważnie: jest jasny i można nim bawić się głębią ostrości, robić zdjęcia z dużym rozmyciem. 40-stka jest bardzo cicha, co ma szczególnie znaczenie przy kręceniu filmów.
 
Canon EF 17-40 mm f/4L USM to lekki super-szerokokątny obiektyw o zmiennej ogniskowej, który miałam okazję przetestować podczas podróży do Szwajcarii. Może wydawać się, że nie ma dużej różnicy pomiędzy zdjęciami wykonanymi tym obiektywem, a moim 24-105 mm. Jednak uwierzcie mi na słowo: różnica jest ogromna jeśli chcemy ująć szeroki kadr. Sama byłam zaskoczona robiąc zdjęcia pokojowego hotelu w Les Diablerets przy 17 mm widzę nieporównywalnie więcej, niż używając ustawienia na 24 mm. Teraz żałuję, że usunęłam zdjęcie, które powstało przy ogniskowej 24 mm, bo mogłabym Wam je pokazać dla porównania.
Les Diablerets, pokój w hotelu Les Lilas, ogniskowa 17 mm, f/4, czas ekspozycji 5 s, ISO-400.
 
Canon 50 mm EF 50MM 1.8II – był to pierwszy obiektyw, jaki dokupiłam do swojego zestawu. Niedrogi, standardowy obiektyw z bardzo jasną maksymalną przysłoną. Do tego ultra lekki – robi super zdjęcia, ale po pewnym czasie okazało się że potrzebuję większej precyzji. Po półtorarocznym użytkowaniu wymieniłam go na nowszą i jaśniejszą konstrukcję 50 mm 1.4.



Canon EF 50mm f/1.4 USM – to mój ulubiony obiektyw i najczęściej z niego korzystam. Jest niezawodny, cichy, lekki i bardzo poręczny, bez problemu “ostrzy”. Uwielbiam go i nie zamieniłabym go na inny, no może z wyjątkiem 50 mm f/1.2 L USM 😉

Canon EF 100mm f/2.8L Macro IS USM – jest to profesjonalny obiektyw, który za swoją cenę daje możliwość robienia niesamowitych zdjęć (tak naprawdę na blogu nie możecie tego w pełni zobaczyć, bo zdjęcia są poddawane kilkukrotnemu zmniejszeniu, przez co trochę tracą na jakości). Używam go do 99% zdjęć gotowych potraw na bloga. Zdjęcia w trakcie gotowania robię za to 50-tką.

“Setka” należy do prestiżowej serii L i jest wyposażona w stabilizator obrazu. Robi zdjęcia makro z odwzorowaniem obrazu 1:1, co oznacza, że 1 cm fotografowanego obiektu może zająć aż 1 cm na matrycy aparatu. Przy wielkości matrycy rzędu 20,2 mln pikseli daje to wręcz nieograniczone możliwości.

Canon EF 24-105mm f/4L IS USM – to profesjonalny obiektyw, który towarzyszy mi w podróży. W domu praktycznie cały czas leży w torbie, bo używam obiektywów stałoogniskowych. Jest relatywnie lekki i świetnie się z niego korzysta. Jest bardzo ergonomiczny i wykonany, jak wszystkie L’ki, z wielką dbałością o detale. Jako obiektyw zmiennoogniskowy nie jest tak jasny jak 50 mm, ale za to jasność f/4.0 jest w całym zakresie ogniskowych. Ma wbudowany stabilizator obrazu, który bardzo pomaga podczas robienia zdjęć z ręki w terenie bez statywu.

Pamiętajcie, że ważne są także osłony przeciwsłoneczne oraz filtry na obiektyw. Szczególnie jeśli fotografujecie na zewnątrz odpowiednio dobrana osłona zasłania soczewki obiektywu przed niepożądanym bezpośrednim oświetleniem przez silne źródła światła (słońce, refleksy światła odbite w wodzie etc.). W chwili obecnej używam filtrów standardowych marki Hoya oraz polaryzacyjnego Hoya HD CIR-PL 77mm do obiektywu 24-105mm.

Canon Legria Mini – to moja podręczna kamera z ultraszerokim obiektywem 170 stopni. Jest naprawdę mała i bardzo lekka. Mając ją w ręce wszyscy myślą, że mam puderniczkę ze względu na jej odchylany ekran, w którym można się przeglądać 🙂 To świetny sprzęt w trakcie podróży, bo dzięki WiFi i kreatywnym funkcjom możemy wrzucać filmiki prosto do internetu. Kamerą staram się nagrywać ruchome atrakcje które nie mogłyby zostać oddane za pomocą zdjęć. Zawsze pamiętam o rozważnym wykorzystaniu kamerki ponieważ pozwala ona nagrywać materiał do 2,5 h.

 

Podsumowanie:

Moja przygoda z fotografią rozpoczęła się od otrzymania zestawu Canona od Taty. Chcąc się rozwijać dokupowałam obiektywy pasujące do korpusu. Tak właśnie zgromadziłam kolekcję sprzętu fotograficznego, który na dzień dzisiejszy bardzo się sprawdza zarówno w domowym studiu fotografii kulinarnej, jak i w podróżach.

Do tej pory nie miałam okazji wykorzystywać obiektywów Tamron, Sigmy, czy innych marek. Często wybór producenta sprzętu który posiadamy jest uzależniony od pierwszego aparatu. W fotografii liczy się sprzęt, ale bardzo dużo jesteśmy w stanie osiągnąć używając przede wszystkim naszej głowy, w której rodzą się koncepcje na zdjęcia zapierające dech w piersiach.

Podczas robienia zdjęć słucham głosu serca, który podpowiada mi jaką kompozycje w danej chwili zastosować.

Do tej pory nie miałam okazji pracować na innych systemach, ale ze swojego zestawu jestem zadowolona choć do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze porządnego statywu.

Aktualizacja:
obecnie używam statywu Manfrotto 055X PRO3 wraz z głowicą kulową tego samego producenta.

Uff, strasznie się rozpisałam! Jutro na blogu pojawi się nowy przepis – tym razem będą to cebularze lubelskie, na które już teraz Was zapraszam 🙂

Do kolejnego przeczytania!

E.

P.S.
W czasie podróży aparat zawsze pakuję do torby, by go chronić. Do tej pory używałam torby standardowej w kolorze czarnym z elementami ciemnej zieleni. Ostatnio jednak zdecydowałam się na zamówienie nowej, bardziej spersonalizowanej kabury, która została wykonana, na specjalne zamówienie i pod wymiar mojego zestawu. Już za 3 tygodnie zabiorę ją w podróż do Japonii. Nie mogę się doczekać! 🙂

Cebularze – zdjęcie Canon 6D, obiektyw stałoogniskowy 100 mm, f/8, czas ekspozycji 10 s, ISO-500.
Podobne wpisy

Komentarze

22 odpowiedzi na “Mój sprzęt fotograficzny”

  1. fotcom.eu pisze:

    Tata zapoczątkował pasję kupując aparat czy sama marzyłaś o takim? Canon to moim zdaniem zawsze dobry wybór. Ładna kolekcja sprzętu, dobrze wykorzystywana – gratuluję 🙂

  2. Anonimowy pisze:

    Przepraszam zabieranie cennego czasu, ale dopiero dzisiaj, po świątecznym ferworze zabrałam się "na poważnie" za projektowanie mojej torby 😉 Naszła mnie pewna refleksja- czy torba jest skonstruowana tak aby aparat był w niej ułożony obiektywem "do góry" czy do "do dołu". Ciężko znaleźć zdjęcie, które by wyraźnie na to wskazywało, ale jej kształt wskazuje na to, że jednak "do dołu". Może to mało istotna kwestia, ale obawiam się czy obiektyw nie będzie bardziej podatny na uszkodzenia, gdy dojdzie do tego nacisk całego korpusu. Z pozdrowieniami, Joanna 🙂

  3. Anonimowy pisze:

    Bardzo dziękuję za tak szybką odpowiedź. Skorzystam ze wszelkich rad i dobrze przemyślę jaką wybrać, ale już teraz wiem, że również wybiorę podszewkę w groszki- zupełnie mnie zauroczyła !

  4. Anonimowy pisze:

    Droga Madame Edith,

    Dzisiaj kupiłam swój wymarzony, nowy aparat i z przyjemnością wróciłam do wpisu o aparatach. Bardzo podoba mi sie spersonalizowana torba, sama zastanawiam sie nad jej kupnem, ale mam prośbę o kilka slow na jej temat- jak sie sprawdza po kilku miesiącach użytkowania ? Czy dobrze chroni aparat ? Czy sama wybrała Pani jej wymiary, czy tez konsultowała z ekipa sklepu ? Z gory bardzo dziekuje za pomoc i serdecznie pozdrawiam. Joanna.

    • Madame Edith pisze:

      Joanno,
      tak, torba była szyta na zamówienie i pod wymiar mojego aparatu (wraz z najdłuższym obiektywem) – każda torba jest robiona "pod klienta". I tak każdy wybiera sobie własne kolory, więc nie było problemu, by moja była dodatkowo nieco dłuższa. Oczywiście radziłam się ekipy sklepu i mi doradzili jakie wymiary dobrać.

      Generalnie torba sprawdza się bardzo dobrze (mam ją już niemal 10 miesięcy i używam regularnie). Jedyne co bym w niej zmieniła to kolor lamówki – wybrałabym ciemniejszą, gdyż brudzi się dość szybko. Poza tym jest super, materiał łatwo się zmywa, a dodatkowo każdy ją ogląda i komplementuje 🙂

      Jeśli w przyszłości zmienię aparat na większy, to też z całą pewnością wrócę do Pstrk po kolejną torbę 🙂

      Serdecznie pozdrawiam,
      E.

    • Madame Edith pisze:

      P.S. Radzę Ci wybrać torbę z zapasem po ok. 1-2 cm z każdej strony (zwłaszcza na górze), by nie była taka na styk i by np. zmieścił się w niej także pasek od aparatu.

  5. Sprzęt jak u komandosa 🙂 🙂 😉

  6. Załamałaś mnie kobieto 🙂 Nie ujawnię już nawet na czym ja robię swoje "arcydzieła" 🙂 ale nie jest to sprzęt profesjonalistki. Zresztą, nie potrafiłabym nawet zrobić zdjęcia taką maszyną. Robisz cudowne zdjęcia, marzę o takich. Marzę o cudownych i wyraźnych zbliżeniach … Cóż, cieszę się z tego co mam, uważam, że jak na początek to i tak nie jest najgorzej. Moje zadanie na najbliższy czas – zapisać się na kurs fotografi i wydobyć od pana K. lustrzankę. Pozdrawiam

    • Madame Edith pisze:

      Szkatułko,
      żeby robić ładne zdjęcia naprawdę wystarczy podstawowa lustrzanka lub aparat kompaktowy z wymienną optyką i nie trzeba inwestować nie wiadomo ile w sprzęt. Aktualnie korzystam z 3 obiektywów i dobrego body. Taki zestaw mi w zupełności wystarcza.We spisie opisałam też sprzęty, jakich używałam, ale z którymi się w pewnym momencie rozstałam.
      Fotografia od wielu lat jest moją pasją i w nią inwestuję. Byłam na kilku kursach, przeczytałam wiele książek (nie tylko o fotografii kulinarnej). Polecam Ci szczególnie to drugie. A jeśli chcesz iść na kurs, to wybierz sprawdzony, by nie okazało się, że wyrzucisz pieniądze w błoto. Tak naprawdę, to z warsztatów, na które chodziłam nie wyniosłam praktycznie żadnej wiedzy i zawsze po nich żałowałam i mówiłam, że to stracony czas. Natomiast z książkami jest inaczej – nie kosztują dużo, możesz z nimi ćwiczyć, do nich wracać – wiedza w nich zawarta szybko się nie zdezaktualizuje. Planuję wpis o książkach do fotografii kulinarnej, więc może znajdziesz dla siebie jakąś ciekawą pozycję 🙂

      Serdecznie Cię pozdrawiam,
      E.

    • Bardzo, ale to bardzo dziękuję za tak wyczerpującą, pouczającą, fachową i bezinteresowną podpowiedź w tej materii. Mój aparat to zwykły turystyczny KODAK na baterie z niewielkimi możliwościami (to tzw. aparat dla małpy 🙂 hihihi ) i dziwię się, że potrafię z niego wyczarować takie foty (trochę się trzeba nagimnastykować i w grę wchodzą tylko zdjęcia w dzień przy dobrym świetle – inaczej masakra). Skorzystam z twego doświadczenia i zakupię jakieś pozycje książkowe (zaczekam oczywiście najpierw na twój post), a kurs pewnie odbędę – ale bardziej praktyczny … Okazało się, że znajomy z agencji reklamowej zarabia w ten sposób na chleb … ale zobaczymy co z tego wyniknie. Bardzo dziękuję za posta i komentarz. Miłego weekendu

  7. czy z tej kamerki canon możesz tez z klatek wywoływać zdjęcia?

  8. poznałam tajemnicę zdjęć Edith – pokaźna kolekcja, ja muszę zainwestować w obiektyw makro, mam starą poczciwą lustarzankę Canon EOS20D z obiektywem 15-22 mm, i z obiektywem tele ale już Tamrona.
    Potrzebuję jaśniejszego obiektywu do robienia zdjęć makro

  9. Iza Mateńka pisze:

    Edith, a co myślisz o tym obiektywie, było warto w niego inwestować? To model wyprodukowany z myślą o blogerkach kulinarnych:)

    http://slodzesolepieprze.blogspot.com/2013/09/a-na-co-ty-wydasz-pierwsze-pieniadze.html

    Pozdrawiam, Iza ze Słodzę Solę Pieprzę

    • Madame Edith pisze:

      Iza,
      kubek termiczny w formie obiektywu Canona to już rzecz kultowa!
      I chyba został pomyślany jako fajny dodatek nie tylko dla blogerek kulinarnych, ale i dla wszystkich fanów lustrzanek 🙂

      Serdeczności,
      E.

      P.S. Moja koleżanka ma Canona 1000D i sobie chwali, więc jeśli go rozważasz to myślę, że to dobry wybór. Zwróć jednak uwagę, że obecnie jest już dostępny model 1100D, a lada moment wejdzie jego następca 1200D, więc wachlarz możliwości się poszerza 😉

  10. Decorateacake pisze:

    no tak Canon, najlepszy! Ja zadowalam się kompaktowym, jak dla mnie na razie wystarcza, nie myślę jeszcze nad zmianą, bo robi naprawdę dobre zdjęcia 😀 Mam Canon Powershot 230 HS. Twój sprzęt zapiera dech w piersiach! 🙂

  11. Małgorzata K pisze:

    ja jestem na etapie rozpracowywania eosa 350 d 🙂
    daleko mi jednak do takiego znawstwa jak Twoje 🙂
    pozdrawiam cieplutko 🙂

  12. Ale masz bogaty sprzęt:)) Wspaniały:) Teraz już się nie dziwię, że tworzysz tak śliczne zdjęcia;)) Pozdrawiam Magda

  13. Marzena pisze:

    Bardzo dużo się dowiedziałam:-) I tyle jeszcze przede mną;-) Pozdrowionka:-)

    • Marzena pisze:

      Edytko jeszcze wróciłam kolejny raz do postu. Tym razem o wiele uważniej. Czyli na sam początek najlepszy będzie o zmiennej ogniskowej zapewne, co? Bardziej do prób, choć kusi stała ogniskowa i to ta 100;-) A może taka po środku 50?;-) Widzisz jak mi zasiałaś mętlik;-)

    • Madame Edith pisze:

      Marzenko,

      Wszystko zależy od Twojego body – od tego, czy masz matrycę APS-C, czy FF. Dla przykładu 50 mm na FF to faktycznie 50 mm, ale ten sam obiektyw przypięty do aparatu APS-C daje obraz porównywalny do 80 mm, a więc zobaczysz sporo mniej stojąc w tym samym miejscu i w takiej samej odległości od fotografowanego obiektu.
      Mając body z małą klatką (np. aparaty 100D, 400D, 650D) sporadycznie sięgałam po obiektyw 100 mm, bo musiałam naprawdę daleko odchodzić od fotografowanej sceny, by mi się ona zmieściła w kadrze. Każdemu posiadaczowi małej matrycy polecam więc 50 mm – czy to f/1.8, czy f/1.4. W przypadku fotografii kulinarnej (choć oczywiście i nie tylko) obiektyw standardowy to podstawa i daje wg mnie bardzo dobre efekty 🙂

      Z serdecznymi pozdrowieniami,
      E.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Mój sprzęt fotograficzny


Do tego wpisu przymierzałam się dość długo, bo pytania o mój sprzęt fotograficzny pojawiały się na blogu, w komentarzach, a przede wszystkim [...]
@MadameEdith on Instagram