Wesele bez alkoholu – czy to się może udać?

19 lipca 2016

wesele bez alkoholu

Dekadę, a może nawet i dwie temu aby wyprawić wesele trzeba było przygotować co najmniej „butelkę czystej na głowę + stosowną liczbę w zapasie” na każdy dzień zaślubin. O jakimkolwiek winie nie było mowy. Miała być wódka i ewentualnie inne mocniejsze trunku na barze, które zbierane były często latami przez rodziców pary młodej. Na szczęście ten etap mamy już za sobą. Wesele z winem zamiast wódki staje się normą i już nikogo nie dziwi. Powoli pojawiają się też imprezy bez procentów. „Wesele bez alkoholu – czy to się może udać?” – zastanawiacie się pewnie. Otóż może! I zaraz powiem Wam jak zrobić, by zakończyło się sukcesem, a nie klapą.

Przed napisaniem tego wpisu rozmawiałam z wieloma osobami i pytałam ich o takie doświadczenia. Ledwie dwie z nich były wcześniej na podobnych uroczystościach. Przy czym na jednej impreza przebiegała bez alkoholu…tego postawionego na stole, za to z akompaniamentem piersiówek przyniesionych przez co poniektórych gości. Nie zgłębiam tematu czy to wypada czy nie, bo nie o tym jest ten wpis (choć naturalnie uważam, że nie wypada przychodzić na wesele bez alkoholu z własnymi trunkami – nawet jeśli to szlachetna nalewka dziadka panny młodej).

wesele bez alkoholu

Wesele bez alkoholu – tak czy nie?

Ale do rzeczy. Spotkałam się z dwoma podejściami:

  1. „Wesele nie jest dla młodych, ono jest dla gości i to goście powinni się dobrze bawić.”
  2. „Skoro młodzi robią wesele sami, to mogą narzucać własne zasady, a goście powinni się dostosować.”

Hmmm, i co o tym myślicie?

Powiem szczerze, że w pierwszej chwili gdy dostaliśmy zaproszenie z wyraźnym zaznaczeniem „bawimy się bez alkoholu” od razu pomyślałam: „Jak to? To nawet nie wzniesiemy jednego toastu za zdrowie państwa młodych?” Poważnie, takie było moje pierwsze skojarzenie, bo z tym właśnie kojarzą mi się wesela. Zaczyna się od toastu i potem co trochę kolejne osoby wygłaszają mowy zgodnie z etykietą. Przy braku alkoholu z tego elementu trzeba zrezygnować, bo głupio byłoby wznosić toasty trzymając w ręce szklankę z wodą czy sokiem pomarańczowym.

Od razu napiszę, że zasadniczo alkoholu piję bardzo mało i generalnie moje życie nie byłoby dużo uboższe, gdyby alkohol nie istniał. Co najwyżej straciłaby nieco moja kuchnia. Ale z drugiej strony przyznaję się do tego, że lubię spędzać wieczór w restauracji czy domu przy lampce wina. Wówczas jeden kieliszek zaspokaja mój apetyt. Monsieur mawia, że jestem „bardzo ekonomiczna pod tym względem” 😉

wesele bez alkoholu

Wesele bez alkoholu – etykieta:

Na weselu, w którym uczestniczyliśmy pojawiło się, ku naszemu zaskoczeniu, wino musujące na wejściu do sali weselnej. W zasadzie na jednej tacy stało wino, a na drugiej w identycznych kieliszkach oranżada. Każdy brał taki kieliszek, jaki chciał. Na tym obecność procentów się skończyła. Co nie oznacza, że skończył się alkohol, bo niektórzy goście mniej lub bardziej dyskretnie udawali się do baru w sąsiednim pomieszczeniu i kupowali sobie małe co nieco…

Jestem zdania, że przyjmując zaproszenie goście powinni przestrzegać etykiety w nim narzuconej. Jeśli ktoś pisze, że ślub zaczyna się o 16:00, to trzeba być na czas. Jeśli jest informacja, że goście mają być ubrani w konkretny sposób (np. dotyczący stylu lub określonego koloru), to warto się do tego dostosować. A gdy ktoś pisze, że alkoholu nie będzie, to nie oznacza to przyzwolenia na przynoszenie własnego czy zaopatrywanie się w niego w barze. Każdy może się „przemęczyć” ten jeden wieczór, by nie robić przykrości najważniejszym w tym dniu osobom – państwu młodym, którzy z takiego czy innego powodu zdecydowali się na taką uroczystość.

wesele bez alkoholu

Wesele bez alkoholu – jakie atrakcje w zamian?

Wesele bez alkoholu może być bardzo udane, czego przykładem może być to, w którym wzięliśmy udział. Warto jednak zapewnić gościom, poza odpowiednią muzyką, stosowne atrakcje, które nie pozwolą im się nudzić w przerwach między tańcami i jedzeniem. I tak fajnym pomysłem jest zorganizowanie fotobudki z akcesoriami z prawdziwego zdarzenia. Do tego można postawić obok biurko i położyć na nim album, do którego goście będą wklejać swoje zdjęcia i wpisywać życzenia dla młodej pary. Obsługa odpowiedzialna za fotobudkę może wydrukować wiele kopii tych samych fotek, więc nie jest tak, że jedyny egzemplarz swojego zdjęcia trzeba wklejać do albumu.

wesele 2

wesele bez alkoholu

Ciekawym pomysłem jest też bar lemoniadowy lub wynajęcie barmana, który będzie przygotowywał koktajle owocowe lub warzywne na oczach gości. My doświadczyliśmy tego pierwszego rozwiązania, które sprawdziło się całkiem fajnie. Spora część gości gromadziła się w strefie lemoniad i ucinała sobie pogawędki co rusz odkręcając kraniki i popijając lemoniadę arbuzową, limonkową czy pomarańczową.

wesele 4

wesele 12

wesele 7

wesele 11

wesele bez alkoholu

Ponadto można rozweselić salę poprzez kolorowe dekoracje, które ubarwią imprezę. Powiem Wam szczerze, że z tak kolorową i przyjemną dla oka dekoracją nie spotkałam się na żadnym weselu. Bardzo mi ona przypadła do gustu! Patrząc na kwiaty, kolorowe wazony oraz papierowe ozdoby świat od razu stał się piękniejszy.

wesele 22

wesele 23

wesele 24

wesele 15

wesele bez alkoholu

Warto zbadać też o odpowiedniego wodzireja. Na rynku można zamówić DJ’a, który specjalizuje się w weselach bezalkoholowych. Taka osoba potrafi rozruszać nawet lekko oporne towarzystwo i zachęcić ich do wspólnej zabawy, czy tańców.

Na koniec warto przygotować dla gości wystrzałowe zamknięcie wieczoru. I takim pomysłem jest np. wypuszczenie życzeń do nieba. W naszym przypadku polegało to na tym, że młoda para podczas krojenia tortu rozdawała każdemu specjalny kartonik z miejscem na wpisanie życzenia. Następnie do balonów napełnianych helem wrzucane były małe diody led, które wypełniły je światłem. Do sznureczka zaczepionego do balonu goście przywiązywali swoje życzenia (nie były to życzenia dla młodej pary, a dla siebie samych) i potem na sygnał wszyscy wypuszczali swoje balony do nieba. Wyglądało to spektakularnie!

wesele 16

wesele 6

wesele 18

wesele bez alkoholu

Wesele bez alkoholu – podsumowanie:

Pięciogodzinne wesele zakończyło się tym świetlnym akcentem około 23. Była to dobra pora, by goście z okolicy mogli samochodami na spokojnie wrócić do domu. Nikt się nie zmęczył, nikt po tej imprezie pewnie też nie miał kaca.

Generalnie trochę bałam się jak to wszystko wyjdzie, ale jak widzicie wesele się udało. Może parkiet nie pękał w szwach, ale chyba po prostu większość osób wolała spędzać czas pijąc lemoniadę w ogrodzie, rozmawiając przy stole czy wygłupiając się przy fotobudce.

Wesele bez alkoholu może się udać! Wszystko to tylko i wyłącznie kwestia dobrego przemyślenia i zaoferowania gościom czegoś w zamian. Szczerze mówiąc wolałabym, żeby było więcej takich kolorowych i sympatycznych imprez. Alkohol nie jest do niczego potrzebny, zwłaszcza jeśli wesele jest kameralne i większość osób i tak dobrze się zna.

Jestem ciekawa Waszej opinii. Może byliście na podobnych uroczystościach?

E.

Fot: Monsieur

wesele 20

wesele bez alkoholu

Podobne wpisy

Komentarze

20 odpowiedzi na “Wesele bez alkoholu – czy to się może udać?”

  1. kb24 pisze:

    5-cio godzinne wesele??? No bez jaj… to chyba mówimy o małym przyjęciu. Wesela w tym kraju trwają dwa a nawet trzy dni j tańczy się do rana, wiec niech autorka odniesie się do takiej tradycyjnej imprezy. Jak wytrzymać trzy dni bez alkoholu??? ? ps. Ale jak na przyjęcie 5-cio godzinne to jest to do zrobienia…

    • Madame Edith pisze:

      Tak, to było krótkie wesele. Z mojego doświadczenia wynika, że przynajmniej w dużych miastach odchodzi się od poprawin, a wesela kończą się o przyzwoitej porze np. drugiej w nocy. Nikt nie ma czasu na trzydniowe balowanie. Taka jest prawda. Nie wspominając o kosztach, bo przecież taka trzydniowa impreza to ogromny wydatek.

      • Hafija pisze:

        To smutne, że trzy dni bez alkoholu jest postrzegane jako jakiś wyczyn niemożliwy. Uważam, że wesele jest dla nowożeńców nie po to żeby rodzina trzy dni piła.
        Bez alkoholu, 5 godzin? Przypomina mi moje (ale nie do końca bo mieliśmy wino w ilości „na toast”, jakbym miała powtarzać to byłaby lemoniada) 😉

        • Madame Edith pisze:

          Na naszym obiedzie weselnym też było tylko wino. I jakoś nikt z tego powodu nie marudził. Większość osób i tak była samochodem, więc to nikt nawet nie zauważył braku mocniejszych trunków 😉

  2. myshaczeq pisze:

    Wesele bez alkoholu – żaden problem.
    To jest święto Młodej Pary i wszyscy powinni się dostosować.
    Jestem natomiast zdecydowaną przeciwniczką wysyłania balonów, czy lampionów – zaśmiecają środowisko, nikt tego potem nie sprząta, a przede wszystkim – co najważniejsze – stwarzają bardzo realne zagrożenie dla zwierząt i ptaków. – warto na to zwrócić uwagę.

    Pozdrawiam,

    Mira

    • Madame Edith pisze:

      Mira,
      to fakt. Balony w końcu gdzieś spadną lub zaczepią się na drzewie. Lampiony są o tyle lepsze, że zrobione są z papieru / drewna, czyli elementów biodegradowalnych. Z balonami jest gorzej, bo to guma…chyba, że się mylę i są przyjazne środowisku i też ulegają rozkładowi w odpowiednio krótkim czasie. Ale tego nie wiem.
      Serdeczności!
      E.

      • Mira pisze:

        Bardziej chodziło mi o przypadko kiedy np. balony czy papierowe lampiony spadały np. na teren zoo i zostały zjadane przez zwierzęta :/ pozdrawiam serdecznie, Mira

        • Madame Edith pisze:

          Aaa, no tak. To faktycznie miało miejsce jak były Wianki nad Wisłą. To był duży problem nie tylko dla zoo, bo dla Okęcia i samolotów podchodzących do lądowania także.

  3. XXX pisze:

    Wszystko z umiarem. Osobiście nie lubię alkoholu i na własnym weselu wypiłam jedynie toast przy wejściu do sali, ale uważam, ze dorośli pełnoletni ludzie mają prawo do samodzielnego wyboru. Ewentualnie trzeba uważać na nastolatki, które pierwszy raz dorwały się do alkoholu. Podejrzewam, że chęć zorganizowania takiego wesela wynika z pamięci wesel na których ludzie robili głupie rzeczy po alkoholu. Jeden raz na studiach byłam na imprezie gdzie prawie wszyscy następnego dnia mieli kaca (urodziny nie wesele) i byłam zszokowana zwłaszcza, że nigdy wcześniej nie widziałam osoby wymiotującej po alkoholu gdzieś w ogródku, zasypiającej gdzie popadnie, nagle wyzwolonej seksualnie czy nie pamiętającej poprzedniego dnia. Rano większość obecnych uznała że to normalne, zdania typu: „prawdziwy facet musi się napić”. W tej rodzinie wesela mogły być okropne. Jeśli tak pamiętaliście wesela na których byliście to rozumiem pomysł. Jednak większość wesel tak nie wygląda. Są tacy ludzie co nie mają umiaru i muszą upić się „w trupa”, ale czy nie wystarczy takich osób nie zapraszać? Większość ludzi wie ile może wypić. Jeśli np. dwa kieliszki wina na wesele to ilość przy której są optymalnie rozluźnieni ale nie upici to czemu mają z tego rezygnować? Przykłady, które podałaś jako „zamiast alkoholu”. Na weselach z alkoholem też są ciekawe zabawy weselne, animatorzy dla dzieci czy księga gości z miejscem na wpisy. Więc skoro tam też są i dobrze się sprawdzają to jak można powiedzieć że były „w zamian”? Inna sprawa 23.00? Jedyne uzasadnienie widzę w oszczędności kosztów, ale gdy większość gości jest z daleka to i tak trzeba im załatwić nocleg więc ograniczenia do 23-ciej niewiele zmienią.

    • Madame Edith pisze:

      Chciałam tylko zauważyć, że powodem zorganizowania wesela bez alkoholu wcale nie musi być „upijająca się rodzina”.
      Decyzja taka może wynikać z religii, przekonań czy też osobistych preferencji – nie zapominajmy o tym.
      A wiadomo, że na klasycznych weselach też mogą pojawić się różne umilacze czasu, o których wspomniałam. Jedno drugiego nie wyklucza, choć prawdę mówiąc jeszcze nigdy się z takimi elementami na standardowym weselu nie spotkałam. Chodziło mi bardziej o to, że organizując przyjęcie bez alkoholu trzeba bardziej o takich rzeczach pamiętać, by zabawić gości i jakoś fajnie wypełnić czas w przerwach między jedzeniem itd.

  4. Asia pisze:

    Ja myślę że trzeba sprawę wyważyć. Wesele najczęściej będzie wspominać młoda para więc powinni starać urządzać przyjęcie w swoim guście, ale klimat wesela tworzą goście. Jak widzisz ze się dobrze bawią to jesteś zadowolony, jako organizator:)
    Druga kwestia jest taka ze dla gości takie wesele to tez jest koszt. Każdy daje ile może, ale zwykle goście dają tyle, żeby zwrócił się parze młodej „talerzyk”. Więc w zamian chcieliby się dobrze bawić i być ugoszczeni tak jak lubią. A lampkę wina do obiadu/kolacji wypić jest przyjemne, porozmawiać ze znajomymi przy owej lampce wina też.

  5. Malwina pisze:

    Mi sie podoba taki pomysł wesela bez alkoholu. Niestety nigdy na takim nie byłam. Bar lemoniadowy to świetny pomysł. Przynoszenie własnego alkoholu w sytuacji, gdy jest to wesele bezalkoholowe to straszny obciach i brak szacunku. Przecież można było sie nie pojawić na przyjęciu jeśli komuś to nie odpowiada i iść w tym czasie do baru. Chyba że chce się na siłę pokazać jakim to się nie jest przeciwnym i ‚ja im pokaże, nikt mi nie będzie mówił co mam pić’, tylko po co taki cyrk urządzać i po co tracić czas na to wesele. Czysta złośliwość wg mnie.

    • Madame Edith pisze:

      Malwino,
      Bez wątpienia w takim dniu i podczas takiej uroczystości można się powstrzymać od picia napojów z procentami. Też uważam, że to robienie innym na przekór.
      Z pozdrowieniami!
      E.

  6. Karola pisze:

    Od wielu lat pracuje w muzulmaskich panstwach, wiec do wesel bez alkoholu jestem przyzwyczajona. Natomiast przedtawianie wesel z alkoholem (zwlaszcza tych z duza iloscia wodki, nie wina) wydaje mi sie nieco pretensjonalne. Jestem dumna i z sentymentem wspominam tradycje weselne w mojej rodzinie: nieograniczona ilosc jedzenia i alkoholu, szalone gry i zabawy, dwudniowe szalenstwo, nieograniczona goscinnosc. Z artykulu wywnioskowalam, ze takie podejscie do wesel postrzegane jest w kategpriach pijanstwa i ogolnej obrzydliwosci. Pozwolmy kazdemu zorganizowac te noc tak, jak chce. Problem pojawia sie tylko, gdy para jest do czegos zmuszana. Natomiast mnostwo par chce swietowac wlasnie w ten sposob. Para mloda zazwyczaj po kilku kieliszkach pije po prostu wode (udajaca wodke). Z durnych, sprosnych zartow smieja sie wszyscy. Pijane osoby (zdarzaja sie) nie sa oceniane i potepiane, ale po cichu wyprowadzane i odwozone do domu.
    Wesela bez alkoholu moga sie udac, a jakze! Zalezy od osobistych preferencji. Muzulmanie tancza do upadlego godzinami. Bliskowschodni chrzescijanie dopuszczaja alkohol w ograniczonych ilosciach i tez bawia sie, jakby nie bylo jutra. Nie oceniajmy. Dajmy ludziom zyc i swietowac, jak chca i uznaja to za stosowne.

  7. gin pisze:

    Ja planuję wesele na przyszły rok i wszystkim głośno i dobitnie powiedziałam, że to wesele jest dla mnie. Za mąż wyjdę tylko raz (przynajmniej taką mam głęboką nadzieję), taka noc już się więc nie powtórzy. Oczywiście, chcę, żeby goście się dobrze bawili, ale to oni muszą się tym razem dostosować do mnie, a nie odwrotnie.
    Wiem, że brzmi to nieco egoistycznie (a może nawet bardzo…?), ale wyznaję zasadę, że gdy to ja jestem goszczona, to staram się spełnić oczekiwania gospodarzy – tak jak pisałaś: odpowiedni strój, picie/nie picie alkoholu, nie wybrzydzanie przy jedzeniu, itd. Drażni mnie podejście, że wesele jest dla gości. Tego dnia oni są tylko dodatkiem do najważniejszego wydarzenia w moim życiu; jak im się to nie podoba, nie muszą przychodzić.
    Na wszystkich weselach, na których byłam, to młoda para byłą w centrum uwagi, i tak właśnie powinno być 🙂

  8. Sylwia pisze:

    Ja robiłam wesele bez alkoholu i cały plan rozpisałam i udostępniłam tu: https://matkiupadki.pl/2017/08/13/jak-wyprawic-bezalkoholowe-wesele/
    Było cudownie i goście bawili się świetnie! 🙂 Goście zostali do 3 nad ranem a ostatni wyszli razem z nami o 5. Dla każdego by ły atrakcje, zaagażowaliśmy wszystkich gości i dzieci. Nie zamieniłabym tej imprezy na nic innego.

  9. Amela pisze:

    Jestem w trakcie wielkich przygotowań do tego ważnego dnia i nie zdecydowalibyśmy się na wesele bez alkoholu. To byłoby faux pas. Policzyliśmy litra gorzołki na głowę + będzie paśnik z bimbrem, kiełbasą i ogórkami, do tego kilka butelek wina i Sheridana. Alkohol na wesele to niestety ogromny wydatek – u nas wesele na 60 osób. Żeby okroić koszty i dla własnego komfortu zdecydowaliśmy się natomiast na wesele bez dzieci ; nie zapraszamy osób poniżej 16 roku życia. W naszych rodzinach w sumie jest 19 dzieciaków. Usłyszeliśmy natomiast, że moglibyśmy wynająć animatora dla dzieci i zorganizować im kulig (wesele jest w styczniu) oraz wynająć kilka pokoi dla dzieci, żeby mogły iść spać – odmówiliśmy, zatem lista gości się zredukowała o zbuntowane osóbki, które wszędzie muszą się pochwalić potomstwem :). U nas wóda będzie się lała strumieniami i bardzo się z tego cieszymy.

  10. Paweł pisze:

    Wesele bez orkiestry i gorzały to nie wesele.

  11. Maciek pisze:

    Byłem na takim weselu. „Wesele” trwało od 17:00 do 20:00. Goście się nie bawili mimo dobrego dj-a. Pełna sala była może raz. Ci co bardzo dobrze znali młodych udawali że się dobrze bawią i na siłę wyciągali na parkiet innych. Ci co slabo znali młodych pod byle jakim pretekstem opuścili posiadówę około 19:00 o 20:00 młodzi sami stwierdzili ze to klapa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Wesele bez alkoholu – czy to się może udać?


Dekadę, a może nawet i dwie temu aby wyprawić wesele trzeba było przygotować co najmniej „butelkę czystej na głowę + stosowną liczbę w [...]
@MadameEdith on Instagram