Gran Canaria – nurkowanie

29 czerwca 2014

Nie jestem miłośniczką sportów ekstremalnych. Nigdy nie odważyłabym się na skok ze spadochronem, czy na bungee, jednak nurkowania zawsze chciałam spróbować (swoją drogą pamiętacie jak opisywałam brukselską restaurację Nemo 33, w której można nurkować do głębokości 33 metrów?). Po raz pierwszy udało mi się to na Gran Canarii i w tym wpisie chciałabym się podzielić z Wami wrażeniami.

Kiedy dotarliśmy na miejsce okazało się, że na wyspie jest wiele szkół oferujących kursy nurkowania. Zarówno krótkie – kilkugodzinne, jednodniowe, jak i dwudniowe, które pozwalają nurkować samodzielnie (bez instruktora). Pierwszego dnia naszego pobytu poznaliśmy Sebastiana z polskiej szkoły nurkowania, która mieści się tuż obok Puerto de Mogan w miejscowości Taurito i postanowiliśmy skorzystać z oferty Polaków.

Taurito

 

Taurito to niewielki kurort mieszczący się, podobnie jak inne miejscowości w południowo-zachodniej części wyspy, w wąwozie pomiędzy dwoma wysokimi klifami. Miejscowość jest bardzo malownicza i w samym jej centrum znajduje się ładny aquapark, w którym robiliśmy kurs PADI.

Aquapark w Taurito

Kurs nurkowania w systemie PADI pozwolił nam zapoznać się ze sprzętem nurkowym, jego obsługą oraz nauczył nas podstawowych umiejętności nurkowania. Ćwiczyliśmy sytuacje gdy wypadnie nam ustnik i trzeba go przyciągnąć do siebie, czy korzystanie z zapasowego źródła powietrza i pomoc innemu nurkowi, któremu kończy się powietrze. Testowaliśmy także obsługę kamizelki, pływanie w płetwach oraz podwodną komunikację. Zapoznaliśmy się także z ekwipunkiem nurka, jaki mieliśmy na sobie. Wszystkie ćwiczenia wykonywaliśmy w basenie i powiem szczerze, że nurkowanie w basenie było znacznie łatwiejsze niż późniejsze w oceanie.

Aquapark w Taurito

Po kursie przeszliśmy do biura przy plaży, w którym już czekali na nas nasi instruktorzy. Założyliśmy na siebie ogromnie ciężki butle z powietrzem i obciążyliśmy się w pasie pasem balastowym (8 kg).

Ekwipunek nurkowy – buty, skafander, kamizelka z butlą i aparatem do oddychania. Po lewej duży zbiornik ze słodką wodą, w której należy przepłukać cały sprzęt po nurkowaniu w oceanie.
Kadr z filmu – siedzę obuta w cały osprzęt i ledwo mogę się ruszyć 🙂 Butla z powietrzem przeciąża mnie do tyłu…

Już samo doczłapanie do wody sprawiło mi ogromne trudności, bo jednak nie jestem przyzwyczajona do targania na plecach takich ciężarów. W wodzie założyliśmy płetwy, a instruktorzy pomogli nam przedostać się w głąb zatoki, byśmy mogli znaleźć się nad rafą koralową. Zabraliśmy ze sobą banany, bo w oceanie pływają żółte rybki, które są na nie bardzo łase 🙂

Nurkowie na plaży

Dzięki temu, że zabraliśmy ze sobą aparat ze specjalną obudową do nurkowania wytrzymującą zanurzenie do 40 metrów mogliśmy także nakręcić film (cały miał ponad 20 minut, ale skróciliśmy go zostawiając najciekawsze momenty – na filmie widać Monsieur jak karmi ryby).

Zanurzenie trwało około 20 minut, ale muszę przyznać, że nie poszło tak idealnie jak w basenie z przezroczystą wodą. Mimo, że bardzo dobrze pływam, to ekwipunek w postaci butli, kamizelki, pasa z obciążeniem i już szczególnie płetwy ogromnie mi przeszkadzały. Dodatkowym utrudnieniem, do którego nie mogłam się przyzwyczaić był fakt, że mając płetwy ruszamy tylko nogami, a ręce pozostają luźno usytuowane wzdłuż tułowia.
Miałam też chwilami problem z wodą dostającą się do mojego ustnika – nurkując trzeba mocno zaciskać usta na aparacie, o czym zapominałam. Ogólnie rzecz biorąc nurkowanie w pełnym ekwipunku ma ogrom zalet i niewątpliwie może być fascynujące jednak dla mnie dużo lepszym rozwiązaniem pozostaje pływanie z rurką i głową z maską pod wodą.
Monsieur zszedł znacznie głębiej niż ja, bo na głębokość około 7 m, przez co później bardzo bolała go głowa i miał problemy z uszami prawie do końca wyjazdu.

 

Nie dowiedzieliśmy się tego na kursie, ale przeczytaliśmy w poradniku nurkowania jeszcze przed wyjazdem, że po nurkowaniu nawet na kilka metrów nie można wjeżdżać w ciągu 12h, a najlepiej 24h, na wysokość powyżej 300 metrów nad poziom morza. Na Gran Canarii ma to niebagatelne znaczenie, bo wyspa ma blisko 2 km wysokości i na jej szczyt można dostać się w ciągu półtorej godziny od momentu wyruszenia z plaży. To ważne i wg mnie powinno się przestrzegać niedoświadczone osoby przed niebezpieczeństwem choroby dekompresyjnej.
Plaża w Taurito

 

Plaża w Taurito

 

Plaża w Taurito
Cena za przyjemność nurkowania nie była niska, bo łącznie z kursem wstępnym zapłaciliśmy po 90 Euro od osoby, ale było to ciekawe doświadczenie, choć kolejny raz na nurkowanie w pełnym ekwipunku się z pewnością pisać nie będę.
Ekwipunek nurkowy – buty, skafander, kamizelka z butlą i aparatem do oddychania
Jest to specyficzny sport i trzeba się przyzwyczaić do oddychania pod wodą, które nie ma co ukrywać, różni się od oddychania powietrzem na powierzchni, jak i do bardzo ciężkiego ekwipunku, który trzeba mieć na plecach. Jeśli jednak chce się spróbować, to mimo wszystko warto, bo inaczej się nie przekonamy, czy to hobby dla nas.
Do przeczytania niebawem!
E.Więcej informacji o Gran Canarii znajdziecie we wpisach:

Follow Madame Edith on Instagram

P.S.  Bardzo dziękuję Canon Polska za wypożyczenie aparatu Canon G1 X Mark II wraz z podwodną obudową.
Monsieur pokazuje znak „ok”, co pod wodą znaczy, że wszystko jest w porządku
Podobne wpisy

Komentarze

10 odpowiedzi na “Gran Canaria – nurkowanie”

  1. anja cieri pisze:

    To jeden z moich ulubionych sportow, ktorym "zarazil" mnie J. Zdjecia sa przepiekne, jak zawsze 🙂

  2. Monsieur pisze:

    Dla mnie było to niesamowite doświadczenie, po prostu inny świat. Z pewnością oglądanie filmów jest miłe ale doświadczenie nurkowania samemu to zupełnie coś innego. Nie zawsze wszystko się udaje ale jak już się uda to towarzyszy nam wielka satysfakcja. Jeśli nurkujemy z doświadczoną osobą (nurkiem instruktorem) to jesteśmy bezpieczni. Dla mnie oddychanie pod wodą nie było trudne, należało trochę pewniej wciągać wodę a automat z powietrzem dostarczał je do moich ust. Z pewnością sprzęt jest ciężki ale możemy poprosić aby instruktor pomógł nam go przenieść w pobliże wody i tam możemy go założyć. Dlatego szczerze wszystkim polecam aby spróbowali. : )

    Anja, kiedy znalazłem się pod wodą przypomniałem sobie jak dzięki Tobie i J. mieliśmy okazję odwiedzić restaurację Nemo 33 z widokiem na nurków uczących się schodzenia. Raz jeszcze dziękuje za miłe chwile i zabranie nas do tego miejsca.

  3. Agnieszka R. pisze:

    Świetne te żarłoczne rybki 🙂 Ach… Egipt mi się przypomniał 🙂

  4. a mi się przypomniało nurkowanie i kolorowe rafy w Indonezji, czas na wakacje!

  5. Gosia pisze:

    To musiało być niesamowite doświadczenie. Pewnie nie mam zadatków na prawdziwego nurka, ale z przyjemnością choć raz bym spróbowała 🙂

  6. Kryska pisze:

    Ja uwielbiam uczucie, że staje się częścią tego podwodnego świata. Lubię, gdy małe ryby płyną obok mnie. Widzę, że również tego doświadczyłaś.

  7. Piotrek pisze:

    Proszę popraw – butle z powietrzem, nie z tlenem!

  8. Tomasz pisze:

    Piękne okolice. Byłem i polecam…

  9. Mikah pisze:

    Te rybki to salemy. Brytyjczycy w XIX w nauczyli je wcinać banany..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Gran Canaria – nurkowanie


Nie jestem miłośniczką sportów ekstremalnych. Nigdy nie odważyłabym się na skok ze spadochronem, czy na bungee, jednak nurkowania zawsze chciałam [...]
@MadameEdith on Instagram