India King – jeśli lubicie indyjskie, zapiszcie ten adres!

16 stycznia 2019

india king

India King to restauracja serwującą kuchnię hinduską zlokalizowana na ursynowskim Natolinie. Można byłoby pomyśleć, że fakt położenia tego miejsca zaraz obok budowy obwodnicy, i w dodatku przy zamkniętej ulicy, odetnie lokal od klientów na dobre, ale nic takiego nie miało miejsca. Bo po dobre jedzenie ludzie i tak przyjdą. Nawet jeśli mieliby iść kawał drogi lub dookoła, jak ma to miejsce w tym przypadku.

India King – lokalizacja:

 

India King – wystrój:

Lokal składa się z dwóch sporych sal, jest kolorowo i całkiem przytulnie. Wystrój jest zdecydowanie powyżej średniej, jeśli miałabym porównywać do innych indyjskich lokali w Warszawie. Nie zrobiłam wielu zdjęć, bo w sobotnie popołudnie było tu dość tłoczno, a staram się nie fotografować postronnych osób.

india king

India King – jedzenie:

Menu w India King jest przepastne jak w większości indyjskich restauracji. A to i tak tylko ułamek dań, jakie można znaleźć w Indiach. Co ciekawe: lokal ten serwuje smaki, których raczej nie spotkacie w wielu innych miejscach. Z tego też powodu to właśnie miejsce na spotkanie wybrał nasz kolega, który pochodzi z Delhi.

Okazuje się, że w India King znajduje się cała sekcja dań pochodzących z południa, które charakteryzują się ostrzejszymi smakami. Znajdziecie też tu dosy, czyli nadziewane naleśniki podawane z sosami, o które trudno gdzie indziej. Dlatego też naszą ucztę zaczęliśmy właśnie od nich. W karcie znajdziecie trzy: plain dosa, czyli pusty naleśnik z fermentowanego ryżu i soczewicy, w wersji masala, czyli nadziewany ziemniakami, cebulą i przyprawami lub w wersji mięsnej – „chicken masala dosa” – z dodatkiem kurczaka, ziemniakami oraz cebulą.

india king

Z racji tego, że nasz kolega nie je mięsa zamówiliśmy te z nadzieniem z ziemniaków (25 zł) i powiem Wam, że czegoś równie pysznego dawno nie jadłam. Ale sam naleśnik to była dopiero połowa sukcesu, bowiem masa smaku tkwiła w miseczkach z sosami: zielonym, czerwonym i białym, który był po prostu śmietanką kokosową z przyprawami.

india king

Największym zaskoczeniem był dla mnie sos zielony z dodatkiem owoców drzewa chrzanowego (inna nazwa to moringa olejodajna). Owoce te przypominają duże strąki fasoli, kroi się je na kawałki i dodaje do curry czy sosów. Ale co ciekawe: nie zjada się ich w całości, bo mają twardą łupinę. Trzeba je rzuć i potem wypluć twarde resztki. Może wydawać się to dziwne i mało apetyczne, ale podczas rozgryzania owoce moringa ukazują niesamowite spektrum smaku i aromatów przechodząc od łagodne po pieprzowe. Bardzo mnie to zaskoczyło i było to moje pierwsze zetknięcie z tą rośliną, której stałam się fanką od pierwszego spróbowania (można ją ponoć kupić w sklepie Little India niedaleko Metra Wilanowska).

india king

Dalej przeszliśmy do bardziej konkretnych rzeczy, czyli sosów, ryżu i chlebków.

Jeera rice czyli ryż basmati smażony z kminem (12 zł) był cudnie sypki i pełen aromatów. Uwielbiam sposób, w jaki Hindusi gotują ryż. To jest majstersztyk! A taki z dodatkiem kminu rzymskiego jadłam po raz pierwszy i już wiem, że to połączenie na stale zagości w mojej kuchni.

india king

Nasz pierwszy sos – Kedai Masala (32 zł) – całkiem solidnie rozgrzewał podniebienia. Był gęsty, intensywny, z kawałkami rozpadającej się jagnięciny i dodatkiem mieszanki przypraw kedai masala. Krótko mówiąc: miska pełna smaku.

india king

Drugi sos – dla odmiany z sekcji wegetariańskiej, skrywał w sobie kawałki białego sera gotowane w liściach kozieradki (25 zł). I choć był bardziej łagodny od tego pierwszego, to niemniej aromatyczny. Zresztą kozieradka jest bardzo wdzięcznym dodatkiem, a do delikatnego sera pasuje jak ulał.

india king

Hitem było jednak pieczywo, które szef kuchni zrobił na specjalną prośbę naszego kolegi – był to hinduski chlebek z południa (nie ma go w standardowym menu). Przypominało trochę ciasto francuskie, bo i robi się je podobnie, składając i wałkując wielokrotnie ciasto. Doskonale się rwie i wspaniale nabiera nim sosy. Coś nieprawdopodobnego! Po raz pierwszy jadłam taki rodzaj pieczywa w indyjskiej restauracji. Jeśli będąc tu pokażecie to zdjęcie, to macie szansę, że i dla Was takie przygotują. Aha, kosztowało 12 zł za porcję.

india king

Na deser już nie starczyło nam miejsca. I tak część jedzenia zabraliśmy na wynos.

Z kronikarskiego obowiązku nadmienię, że obsługa była bardzo w porządku i że mają tu bardzo smaczne napoje: czy to napar imbirowy (ostry i wyrazisty), czy to soki z wyciskarki wolnoobrotowej.

 

India King – podsumowanie:

Nie wiem czy to zasługa naszego kolegi i jego opowieści o Indiach, ale w India King poczułam się jakbym naprawdę w ułamku sekundy przemierzyła tysiące kilometrów i usiadła przy stole na Półwyspie Indyjskim. To było cudowne doświadczenie na początek roku. Życzyłabym sobie, jak i Wam, wielu podobnych. Takie wizyty pamięta się na długo i wiem, że nie raz i nie dwa tam wrócimy. Zwłaszcza, że mamy rzut beretem, a India King zdaje się być obecnie najlepszym lokalem z hinduską kuchnią w tej części Warszawy.

Do przeczytania!

E.

Rachunek

P.S. Z podziękowaniami dla N. za towarzystwo i przemiłe spotkanie.

india king

Podobne wpisy

Komentarze

3 odpowiedzi na “India King – jeśli lubicie indyjskie, zapiszcie ten adres!”

  1. ja w moim mieście też odkryłam restaurację indyjska, właścicielka pochodzi z Indii większa część zespołu też więc jest smacznie i prawdziwie. lubię tam zaglądać A że jest na starym mieście to spacer piękny A potem finał smaczny. smaki zaskakujące. pozdrawiam asia

  2. tego miejsca jeszcze nie znamy – dzięki za polecenie ! Koniecznie zajrzyjcie do Moon na Kabatach na Bronikowskiego – świetne jedzenie hinduskie – biryani jest z prawdziwym tartym imbirem i sosy na oryginalnych przyprawach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

India King
Moja ocena [1]: 4.5
Rodzaj kuchni: indyjska
Przedział‚ cenowy: do 30 zł
Lanciego 16, Warszawa
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram