Restauracja Kuchnia

11 grudnia 2014

Podczas wizyty w Bydgoszczy odwiedziliśmy polecaną przez Was restaurację „Kuchnia” mieszczącą się niedaleko Rynku, na ulicy Grodzkiej. Mimo, że witryna jest niewielka, to nie mieliśmy problemów ze znalezieniem tego miejsca, bo już z daleka widać było jesienne, dyniowe dekoracje.

Trafiliśmy tu 10 listopada, czyli w momencie, gdy rozpoczynał się sezon na gęsinę, który trwa mniej więcej do połowy grudnia. Nie dość, iż trafiliśmy na tak wyjątkowe menu, to jeszcze mieliśmy okazję spróbować gęsich specjałów w samym sercu Kujaw, a przecież to właśnie stąd pochodzi „Kujawsko-pomorska gęsina na Św. Marcina” (patrz wpis: Gęś Biała Kołudzka)!

Restauracja Kuchnia to ultra mały lokal. W zasadzie są tu tylko cztery stoliki (łącznie na max. 14 osób), a w pierwszej sali z tytułową kuchnią można jeszcze zasiąść przy na wysokich stołkach przy dwóch mniejszych. Z tego też powodu bezwzględnie należy zrobić tu rezerwację telefoniczną jeśli celujemy w porę obiadową.

Wnętrze jest przytulne, domowe – dużo drewna, cegły oraz postarzanych bibelotów.

Bardzo spodobały mi się tablice, na których wypisano przepisy a to na sznycel wiedeński, a to na piołunówkę. Może nawet skorzystam z tego ostatniego przepisu…? 🙂

Obsługa natomiast jest niezwykle miła, ciepła i po prostu przyjacielska. Idealnie pasuje do tego miejsca. Z jednej strony to fajne, ale na dłuższą metę lekko irytujące, bo klient czuje się jakby zmuszany i głupio mu odmówić przemiłemu kelnerowi gdy ten coś proponuje. Chyba jednak wolę zachowywać minimalnie większy dystans z kelnerem…

Jako, że byliśmy lekko zmarznięci, to zaczęliśmy od herbaty (podają tu Richmond w dzbankach, po ok. 8-9 zł – dlaczego „około” wyjaśniam na końcu wpisu).

Nie ma tu karty, gdyż każdego dnia podawane są inne dania wg uznania kucharza. To jednak rodzi konieczność wybierania dania z menu recytowanego przez kelnera z pamięci, przy czym nie wspomina on już cen…

Jako, że jestem wzrokowcem było mi trudno się zdecydować i musiałam prosić o powtórzenie wszystkich dań chyba trzy razy, bo nie było ich aż tak mało, bym mogła je zapamiętać od razu. Uważam, że było to mało komfortowe zarówno dla mnie, jak i dla kelnera tym bardziej, że każde danie składało się z kilku składowych. Sądzę, że dużym ułatwieniem dla wszystkich byłoby małe, drukowane każdego dnia menu na zwykłej drukarce. Koszt niewielki, a klienci mając ceny i listę dań przed nosem czuliby się lepiej. Przynajmniej my byśmy się tak czuli.

Moja uwaga:
Ostatnio z zamawianiem z pamięci spotkaliśmy się w dość podrzędniej knajpie na wschodnim wybrzeżu Gran Canarii, gdzie byliśmy jednymi z niewielu klientów, co jeszcze mogło uzasadniać brak karty. Nie zmienia to jednak faktu że ryba i mięso, jakie tam jedliśmy były znakomite.

Na pierwszy głód Monsieur wybrał rosół na gęsinie i gęsich wątróbkach z domowym makaronem (ok. 14 zł). Porcja była średniej wielkości, ale zupa była esencjonalna, a kluseczki pierwsza klasa. Zdecydowanie warto było się skusić na tak wspaniały starter.

Na drugie danie zamówiłam gęsie udko z kawałkiem piersi z modrą kapustą i gruszką (ok. 40 zł). Po jedzeniu na moim talerzu została tylko … kostka 🙂 Wszystko było fantastyczne: zarówno delikatne i wilgotne mięso, gruszka, jak i sos. Że o kapuście nie wspomnę. Zabrakło mi tu tylko kawałka ziemniaka lub…pajdy chleba do wygarnięcia sosu z talerza – był bardzo, ale to bardzo smaczny!

Na szczęście Monsieur wybrał stek z wołowiny argentyńskiej na grillowanych warzywach (ok. 56-58 zł), do którego podana była cała miseczka ziemniaczków w stylu papas arrugadas – popularnych na Wyspach Kanaryjskich bardzo słonych ziemniaków gotowanych w łupinach.

Danie Monsieur wyglądało może i ciekawiej niż moje, ale było na równi smaczne. Stek był krwisty jak trzeba, a jesienne warzywa bardzo aromatyczne. Ziemniaczki wyglądały zjawiskowo, niestety nasz zapał do ich konsumpcji opadł po pierwszym kęsie – dodano do nich ogromną ilość czosnku, który zdecydowanie im zaszkodził. A szkoda, bo miały duży potencjał. Na szczęście porcje były na tyle duże, że zupełnie się najedliśmy nawet z pominięciem ziemniaczków.

Na koniec za namową obsługi poprosiliśmy o porcję deseru z waniliowego musu z serka mascarpone, pokruszonej bezy, musu owocowego, melona i pomarańczy (ok. 18 zł). Miał to być najsmaczniejszy deser z karty tego dnia. Niestety okazał się sporym rozczarowaniem. Smakował jak zwykłe mascarpone zmieszane z odrobiną pasty z ziarenek wanilii, czyli mdło. Dodatków w postaci owoców, musu, czy sosu było zbyt mało, by mogły zrównoważyć ten mało wyrazisty smak. Niestety pomimo interesującego wyglądu deser zaliczył skuchę. Żałuję, bo po udanej zupie i dwóch drugich daniach nasze oczekiwania były duże.

 

Restauracja Kuchnia – dla kogo?

Lokal nadaje się na rodzinny obiad, randkę, czy po prostu jako miejsce na kawę i deser. Atmosfera jest luźna, więc nie jest to raczej restauracja na spotkania biznesowe. Tym bardziej, że na tak ograniczonej przestrzeni trudno o zachowanie prywatności, co w kontaktach biznesowych może mieć szczególne znaczenie.

Restauracja Kuchnia – czy warto?

Będąc raz jeszcze w Bydgoszczy zdecydowanie dałabym jeszcze jedną szansę temu lokalowi. Cieszę się, że tu przyszliśmy. Przy kolejnej wizycie oczekiwałabym jednak wydrukowanej karty, gdzie byłyby wypisane składowe części dań wraz z cenami potraw. Jedzenie jest tu smaczne i świetnie, że zmienia się z dnia na dzień – to duże wyzwanie dla szefa kuchni. Gdybym miała określić rodzaj serwowanej tu kuchni stwierdziłabym, że restauracja oferuje domowe dania z nieco wyższej półki. Akurat takie potrawy cenię dużo bardziej, niż wszelkiego rodzaju musy, mazaje i pianki podawane na talerzu.

Do przeczytania!
E.

Follow Madame Edith on Instagram

P.S.
Wszystkie ceny podaję w przybliżeniu, gdyż przywołuję je z pamięci – nie wzięłam rachunku z restauracji, a na stronie, podobnie jak w lokalu nie można znaleźć menu z kwotami. W każdym razie nasz rachunek wyniósł równe 145 zł za dwie herbaty, zupę, dwa naprawdę duże drugie dania i jeden deser.

 

Podobne wpisy

Komentarze

3 odpowiedzi na “Restauracja Kuchnia”

  1. Anonimowy pisze:

    Witaj Madame Edith:)
    Moj komentarz odbiega od powyzszego tematu; pragne podziekowac za wspanialy przepis na ciasto oliwkowe:)).Upieklam i poczestowalam kilka osob w pracy – zostalam okrzyknieta Krolowa Ciast!:)
    Troszeczke zmienilam przepis – dalam mniej cukru i tylko jedna lyzke cynamonu , bo nie mialam wiecej, ale za to dosypalam kardamon, ktory uwielbiam.A z braku serka smietankowego, ciasto polalam biala czekolada i posylapalam orzechami wloskimi.
    Ciasto wyszlo doskonale! Cudownie smaczne!
    Dziekuje za przepis:)
    Pozdrawiam
    Wiesia

    • Madame Edith pisze:

      Witaj Wiesiu,
      Ogromnie się cieszę, że odnalazłaś ten przepis i przygotowałaś z niego ciasto! Zawsze jest mi bardzo miło kiedy okazuje się, że początkowe przepisy z bloga są wykorzystywane i ktoś do nich zagląda 🙂 Ciasto oliwkowe wg mnie jest przepyszne i choć dość kosztowne w porównaniu do innych wypieków, to warte wypróbowania. Miałaś bardzo dobry pomysł z użyciem mniejszej ilości cukru i zastąpienia go białą czekoladą 🙂

      Bardzo gorąco Cię pozdrawiam,
      E.

  2. Mags pisze:

    Polecasz,więc przy okazji ostatniej wizyty w Bydgoszczy wybrałam się właśnie do „Kuchni”. Ledwo ją znalazłam 🙂 Lokal przytulny,a jedzenie przepyszne. Oczywiście menu z pamięci to niezła frajda,ale pod koniec już nie pamiętałm co było na początku. Można pomarudzić,że nie mają w ofercie żadnej pozycji dla dzieci,a rosół podają tak gorący,że stygł aż do końca naszej wizyty. No,ale na pewno będę to miejsce odwiedzać przy każdej wizycie. Ze swojej strony szczególnie polecam restaurację „Ogniem i Mieczem”,bo jest to absolutny i bezdyskusyjny hit Bydgoskiej kuchni!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza


Moja ocena [1]:
Rodzaj kuchni:
Przedział‚ cenowy:
, Bydgoszcz
Zobacz na Mapach Google
@MadameEdith on Instagram