Krakowski Kazimierz – magiczna dzielnica

30 maja 2016

Kraków Kazimierz05

Kraków zajmuje szczególne miejsce w moim życiu. Kiedyś omal tam nie zamieszkałam. Było to jedno z miast, w którym zdawałam egzaminy na studia. Co za zabawne czasy! By dowiedzieć się czy się dostałam musiałam pojechać na miejsce pociągiem z Lublina, bo w internecie nie było wyników, a pani w dziekanacie nie chciała przekazać informacji przez telefon. Tak, tak to najprawdziwsza prawda! Jak już się okazało, że się dostałam i do Krakowa i do Warszawy miałam niezły orzech do zgryzienia. Niby wiedziałam, że wolę uczelnię w Warszawie, ale jednak Kraków miał swój klimat, za którym wiedziałam, że będę tęsknić.

Ostatecznie z bólem serca, po kilku dniach myślenia, pojechałam ponownie do Krakowa by odebrać świadectwo maturalne i złożyłam je w warszawskim dziekanacie. Nie była to łatwa decyzja. Zwłaszcza, że uzyskałam niemal maksymalną liczbę punków, zajęłam miejsce w tzw. „top 10 kandydatów”. Odbierając dokumenty osoby w dziekanacie bardzo się dziwiły, że wybieram inną szkołę i dopytywały: „ale czy jest pani pewna?”. Mimo wszystko nie żałuję. Kraków na mnie czekał i pozwolił się poznać jeszcze w trakcie studiów, gdy podjęłam pierwszą pracę.

Krakowski Kazimierz

I o ile kiedyś, na przełomie liceum i studiów Kraków kojarzył mi się głównie z Rynkiem, to z czasem odkryłam jego rozliczne uroki. Pomogły mi w tym delegacje, na które byłam wysyłana w pierwszej pracy. Zdarzyło mi się też bywać tam prywatnie i w ciągu kilku lat zupełnie zmieniłam zdanie o tym mieście. Pokochałam krakowski Kazimierz do tego stopnia, że nawet jeśli wpadałam na dzień, to tak planowałam czas, by spędzić kilka godzin na Kazimierzu. Z biegiem czasu poznałam wszystkie lokale na Placu Nowym, wydeptałam swoje ścieżki.

Nadal uważam, że ulice w całym Krakowie są okropnie dziurawe i przerażająco wąskie, ale w gruncie rzeczy na weekend to miasto wymarzone. Do Krakowa, a zwłaszcza już na krakowski Kazimierz, nadal lubię wpadać na moment, na chwilę – to wystarcza by nacieszyć się tym miejscem, jego klimatem i architekturą.

Myślę, że mieszkanie w Krakowie wymaga dużo cierpliwości do wszechobecnych hord turystów i duże zanieczyszczenie, które niestety widać gołym okiem. Jednak bezsprzecznie na krótki wypad to miasto jest super! Kazimierz od kilkunastu lat rozkwita i bardzo się cieszę, że miałam okazję obserwować jego rozwój. Co prawda obecnie jest tam zdecydowanie więcej ludzi i czasami trudno przejść ulicą, ale liczba odnawianych kamienic, nowych restauracji, kawiarni i sklepów z rzemiosłem artystycznym wprost zachwyca. Wybór jest przeogromny i widok prężnie rozwijającej się, a niegdyś mocno zaniedbanej, dzielnicy cieszy oczy. Dużo poczyniono także pod kątem zwiedzania. Są trasy turystyczne, darmowi przewodnicy. Po prostu super!

Zapraszam Was na kilka zdjęć z naszej wizyty przed tygodniem. Patrząc na te zdjęcia już tęsknię za tym miejscem i jedzeniem, którego można tam skosztować… Kilka dni temu pisałam o restauracji Nolio, a w kolejce już czekają następne smakowite relacje z kawiarni i restauracji ulokowanych na krakowskim Kazimierzu.

Do przeczytania

E.

Kraków Kazimierz01

Kraków Kazimierz02

 

Kraków Kazimierz 03

Kraków Kazimierz 21

Kraków Kazimierz 23

Kraków Kazimierz 24

Kraków Kazimierz 25

Kraków Kazimierz04

Kraków Kazimierz10

Kraków Kazimierz16

Kraków Kazimierz17

Kraków Kazimierz18

Kraków Kazimierz13

Kraków Kazimierz14

Kraków Kazimierz15

Kraków Kazimierz 29

Kraków Kazimierz06

Kraków Kazimierz08

Kraków Kazimierz07

Kraków Kazimierz09

Kraków Kazimierz11

Kraków Kazimierz12

Kraków Kazimierz 26

Kraków Kazimierz 30

Kraków Kazimierz19

Kraków Kazimierz20

Podobne wpisy

Komentarze

5 odpowiedzi na “Krakowski Kazimierz – magiczna dzielnica”

  1. Magda pisze:

    Mieszkam pod Krakowem i jak dawniej Kraków to był Rynek to od ponad 15lat moje kroki zawsze kieruję w stronę Kazimierza, który bardzo się zmienił przez te lata i jakże miło patrzy się na miejsca, w których bywam, z perspektywy Twoich zdjęć. Kazimierz jest dla mnie miejscem niepowtarzalnym…. Jestem ciekawa, jak Twoje wrażenia z Targu Pietruszkowego 😉

    • Madame Edith pisze:

      Magdo,
      Targ Pietruszkowy to super miejsce! Przypomina mi warszawski BioBazar. Kupiłam tam olej z czarnuszki i żałowałam, że nie mogłam kupić sera oraz ryb ze względu na podróż do Warszawy.
      Serdeczne pozdrowienia
      E.

  2. Magda pisze:

    Witaj Madame 🙂 Przyjemnie ogląda się te fotografie, atmosfera miejsca jest wręcz namacalna. Nabrałam ochoty na spacer tymi uroczymi uliczkami..

  3. Kasia pisze:

    Zaletą mieszkania w Krakowie jest to, że na Kazimierzu można się znaleźć w tygodniu, kiedy turyści aż tak nie dokuczają. W weekendy raczej unikam rejonów starego miasta oraz Kazimierza (chyba, że jest zima – wtedy miasto jest nieco bardziej wyludnione).
    Nolio również polecam (szkoda, że w tygodniu otwierają się dopiero o 16!), a tuż obok znajduje się maleńkie, ale przepyszne, Curry Up!

    • Madame Edith pisze:

      Kasiu,
      o Curry Up też słyszałam pochlebne opinie. Następnym razem z pewnością tam zajrzę.

      Serdecznie pozdrawiam
      E.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Krakowski Kazimierz – magiczna dzielnica


Kraków zajmuje szczególne miejsce w moim życiu. Kiedyś omal tam nie zamieszkałam. Było to jedno z miast, w którym zdawałam egzaminy na studia. Co [...]
@MadameEdith on Instagram