fbpx

Pamukkale – czy warto tam jeszcze jechać?

7 września 2022

Dwa dni temu wybraliśmy się na wycieczkę do Pamukkale. Pomimo wcześniejszych wizyt w Turcji nigdy tu nie dotarliśmy, bo zawsze mieliśmy za daleko. Teraz, mieszkając w Kuşadasi, odległość do Pamukkale wynosiła jedynie ok. 180 km. Z innych kurortów jest zawsze dalej. Nie mogliśmy więc przegapić takiej szansy!

Lot balonem w Pamukkale

Dodatkowo wykupiliśmy lot balonem, ale o tym przedsięwzięciu napiszę kolejnym razem, bo temat jest skomplikowany. W każdym razie trudno porównać lot balonem w Pamukkale do tego w Kapadocji, o którym pisałam niedawno we wpisie “Lot balonem w Kapadocji”.

Pamukkale – co to za miejsce? Gdzie się znajduje?

Pamukkake to miejscowość w Turcji, jest położona kilkanaście kilometrów od miasta Denizli. Jej nazwa dosłownie oznacza Bawełniany zamek lub Bawełniana twierdza. W pobliżu zresztą znajdują się największe w Turcji uprawy bawełny. Ale trawertynowe wzgórze powstało na skutek osadów z węglanu wapnia i nie jest w żadnej mierze porośnięte przez bawełnę. Po prostu przypomina wielką górę ułożoną z kwiatów bawełny. Wypływająca woda ze źródeł jest w tym miejscu wyjątkowo bogata w związki wapnia i dwutlenek węgla. Od ponad 14 000 lat na zboczu góry, wykorzystując nierówności terenu, powstają progi i tarasy, po których spływa woda. To jedno z nielicznych takich miejsc na świecie. Drugie w Europie, znacznie mniejsze, spotkacie koło Egeru – nazywa się Egerszalók i pisałam o nim kilka dobrych lat temu.

Władze tureckie stworzyły w Pamukkale miejscu park narodowy, który w 1988 roku objęło patronatem UNESCO. Stało się to jednak dopiero gdy zauważono niszczycielski wpływ pięciu hoteli, jakie zostały wybudowane na zboczu białego wzgórza. Władze nakazały ich zamknięcie oraz rozbiórkę. Były to bowiem ośrodki typu spa, z basenami, wodami termalnymi etc., które bardzo eksploatowały źródła zasilające całe wzgórze. Dziś nie ma po nich śladu, za to poniżej zbocza ulokowały się nowe obiekty, które też nie są zlokalizowane zbyt daleko od terenu objętego ochroną…

W 1997 została zamknięta trasa prowadząca przez naturalne tarasy. Dla turystów udostępniona jest obecnie tylko ok. 10 basenów ulokowanych wzdłuż wąskiego kanału, którym płynie woda termalna napełniająca utworzone sztucznie baseny. Fakt, że zostały utworzone sztucznie widać w kilku miejscach, w których beton nie został pokryty jeszcze wapienną powłoką.

Wejście na trawertyny, z uwagi na ochronę osadów, jest możliwe tylko po zdjęciu obuwia. Przestrzegania tego nakazu pilnują strażnicy, którzy dyscyplinują odwiedzających za pomocą gwizdka.

Jeśli możecie, bądźcie tu jak najwcześniej. Koło 8:00 jest jeszcze luźno, od 9:00 pojawiają się tłumy i chodzenie po trawertynach jest utrudnione. Są one nierówne i śliskie, często pod stopami czuć mały żwirek. Ścieżka jest wąska, a dużo osób nie zachowuje dystansu, można się łatwo przewrócić.

Pamukkale – czy warto tam jeszcze jechać?

To, że Pamukkale nie wygląda jak na zdjęciach z internetu po wspisaniu hasła “Pamukkale”, jest jasne. Zdecydowana wiekszość basenow zostaje pusta. Podobno bywają one napełniane wodą okazjonalnie – na potrzeby telewizji, kręcenia filmów, seriali itd.

Generalnie wygląda to wszystko bardzo smutno, wręcz przygnębiająco. Uderza z jaką łatwością świat prawie stracił jedno z tak unikalnych miejsc. Najbardziej widok dzisiejszego Pamukkale dotyka osoby, które były tu 30, 20 czy nawet 10 lat temu. Wtedy bawełniana twierdza wyglądała zupełnie inaczej. Degradacja postępuje bardzo szybko, a jej blask niestety przeminął. Mówi się, że za kilkadziesiąt lat góra wręcz zniknie i to ostatni moment, by zobaczyć jakiekolwiek jej pozostałości. Z drugiej strony, są ponoć plany zamknięcia tego obiektu na dłuższy czas i przywrócenia mu dawnej świetności.

Jak będzie? Tego pewnie nikt nie wie. Turcja zmaga się z potężnym kryzysem gospodarczym, z którego szybko nie wyjdzie. Czy znajdą się pieniądze i chęci, by nie stracić Pamukkale?

Mam nadzieję, że pomimo wszystkich przeciwności tak się stanie i że to miejsce nie pozostanie tylko wspomnieniem.

Osobiście Pamukkale, a konkretniej rzecz biorąc same tarasy, bardzo mnie rozczarowało. Za to Hierapolis pozytywnie zaskoczyło. Zaraz napiszę dlaczego tak się stało.

Pamukkale – to nie tylko białe zbocza trawertynowe!

Należy bowiem pamiętać, że białe zbocza to tylko część atrakcji. Nierozerwalnym elementem jest starożytne miasto Hierapolis. Można powiedzieć, że w starożytności było to swojego rodzaju sanatorium, do którego zjeżdżali kuracjusze. Hierapolis to obiekt z muzeum archeologicznym, basenem Kleopatry, antycznym teatrem, miejscem ukrzyżowania św. Filipa (wymaga wejscia wysoko pod górę), Plutonium (jama/jaskinia w ziemi, w której jest wyjątkowo mało tlenu i wyjątkowo dużo dwutlenku węgla – ludzie i zwierzęta tam umierają, jeśli nie wiedzą w którym miejscu jest więcej tlenu; na mapach nie jest oznaczone, by nie narażać ciekawskich turystów) czy starożytną nekropolią.

O ile amfiteatr został zrekonstruowany (czytałam zresztą, że nie zrobiono tego jak należy, bo były naciski ze strony ministra, a termin ukończenia prac był napięty, gdyż zaplanowano ram koncert tureckiej gwiazdy muzyki pop…) i wygląda znakomicie, to inne elementy wymagają większego lub mniejszego nakładu pracy. Koniecznie wdrapcie się do amfiteatru. Jeśli nie macie siły lub upał będzie za duży, skorzystajcie z kursujących busów i meleksów. Amfiteatr to według mnie najjaśniejszy punkt zwiedzania Pamukkale.

Polecam Wam także kąpiel w basenie Kleopatry. I choć trzeba uważać pod nogi, wszędzie bowiem leżą zawalone przez trzęsienie ziemi kolumny, to robi wrażenie. Woda ma stałą temperaturę 35 stopni, jest bardzo ciepła i przyjemna. Dookoła rosną palmy, jest dość gwarno, ale po stronie basenu, gdzie jest 3-5 metrów prawie nikogo nie ma i warto to wykorzystać. Ponoć kąpiel w tej pochodzącej z 17 źródeł wodzie odejmuje 10 lat. Kto to by nie skorzystał!? Bilet wstępu kosztuje 130 tureckich lir (obecnie ok. 34 zł).

basen Kleopatry

Dajcie znać jakie macie wspomnienia związane z Pamukkale? A może dopiero wizyta jest przed Wami?

E.

Jak oceniasz ten wpis?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 8

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Podobne wpisy

Komentarze

3 odpowiedzi na “Pamukkale – czy warto tam jeszcze jechać?”

  1. Ekaterina pisze:

    W Pamukkale bylam w 2009 roku, wtedy woda była jeszcze we wszystkich basenach, choć w jednych mniej a w innych więcej. Na mnie wrażenie zrobiła nekropolia obok basenów. Ponieważ większość zwiedzających Pamukkale wybiera moczenie w basenie Kleopatry a do amfiteatr docierają nieliczni, w nekropoli jest cicho, tylko słońce i delikatny wiatr. W tej ciszy usłyszałam miałczenie kota. Pierwsze wrażenie, jakiego świata jest przedstawicielem? Żywych, czy mieszkańców nekropoli? Niesamowite. PS. Z amfiteatrow polecam Al-Dżamm.

    • Madame Edith pisze:

      W Tunezji jeszcze nie byłam – dziękuję za polecenie! Piękny amfiteatr jest też w chorwackiej Puli. Jest ogromny!
      A co do moczenia, to w dużej mierze to kwestia pogody, bo niestety spacer 20 minut w jedną stronę do nekropolii może być męczący w upale. A po kąpieli czułam się super rześko w takim blisko 40-stopniowym upale i miałam siłę, by wejść do amfiteatru 😉

  2. Anna pisze:

    Mam podobne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tutaj możesz dodać zdjęcie do komentarza

Pamukkale – czy warto tam jeszcze jechać?


Dwa dni temu wybraliśmy się na wycieczkę do Pamukkale. Pomimo wcześniejszych wizyt w Turcji nigdy tu nie dotarliśmy, bo zawsze mieliśmy za [...]
@MadameEdith on Instagram